Helena i Szymon Syrkusowie: Architekci-reformatorzy. V Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej (1937)

·

Helena i Szymon Syrkusowie: Architekci-reformatorzy. V Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej (1937)

·

W 1928 r. w zameczku La Sarraz w Szwajcarii zebrało się, na zaproszenie p. Hélène de Mandrot, grono zbuntowanych przeciw rutynie pionierów nowego budownictwa, któremu wielki architekt francuski Le Corbusier przedstawił następujące zasadnicze tematy do przedyskutowania:

Nowoczesna technika i jej konsekwencje w budownictwie; standaryzacja; zagadnienia socjalno-ekonomiczne; zagadnienia budowy miast; wychowanie młodego pokolenia architektów. Zebranie to ukonstytuowało placówkę współpracy międzynarodowej: CIAM – Les Congrès Internationaux d’Architecture Moderne. Dla każdego kraju wyznaczono delegata CIRPAC-u (Comité International pour la Réalisation des Problèmes d’Architecture Contemporaine – Komitet Międzynarodowy dla realizacji problemów architektury współczesnej), któremu powierzono organizację miejscowej grupy Kongresów.

Już w lutym następnego, 1929 roku, odbył się pierwszy Kongres CIÀM-u w Bazylei, pod przewodnictwem prof. Karola Masera, zmarłego niedawno architekta szwajcarskiego. Postawiono od razu sprawę na szerokiej płaszczyźnie społecznej: nowa architektura służyć musi szerokim kręgom konsumentów. Brak zdrowej podstawy, brak czynnika masowości odbiera rację bytu zawodowi architekta. I dlatego program działalności Kongresów nie obejmuje tematów indywidualnych; już wówczas postawiliśmy sobie za cel dojście do syntezy funkcjonalnego miasta.

W zrozumieniu różnorodności problematów, składających się na pojęcie „Miasto”, postanowiono przede wszystkim zebrać materiał obiektywny, stwierdzający istniejący stan rzeczy. Zaczęto od elementu najmniejszego: mieszkania dla „szarego człowieka”, rozpatrywanego pod kątem potrzeb biologicznych: Air – son – chaleur – lumiére – prawa każdego człowieka do powietrza, światła, ciepła i ciszy w obrębie mieszkania.

Opracowano kwestionariusze i wzory dla jednolitego przedstawienia planów „mieszkania najmniejszego” – takiego, jakie się w danym mieście najczęściej spotyka i takiego, jakim powinno być. Już wówczas Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa przyszła grupie polskiej z pomocą. Teodor Toeplitz ogromnym nakładem pracy wypełnił jeden z kwestionariuszy i był pierwszym członkiem Kongresu w charakterze nie architekta, lecz specjalisty: społecznika i spółdzielcy.

Ponieważ miasto Frankfurt n. Menem, podporządkowane talentowi organizatorskiemu Ernsta Maya, miało wówczas w dziedzinie masowego zaspakajania potrzeb mieszkaniowych najwięcej bodaj do powiedzenia – tam odbył się II Kongres. Zebrani fachowcy uzgadniają wymagania, stawiane „mieszkaniu najmniejszemu”. Rezultaty opublikowano w wydawnictwie „Die Wohnung für das Existenzminimum”. Zebrane plany wystawione były w r. 1930 w WSM w Warszawie, podczas wystawy „Mieszkanie najmniejsze”.

Kongres frankfurcki konstatuje fakt, że nie można realizować dobrych tanich mieszkań bez racjonalnego rozwiązania sposobu zabudowy dzielnic mieszkaniowych, i postanawia rozpatrzyć na następnym kongresie łączenie komórek mieszkalnych w większe jednostki. Zainicjowano wystawę i wydawnictwo „Racjonalne sposoby zabudowy dzielnic”, mające na celu:

a) porównanie przez jednolicie zestawione tablice możliwości zabudowy w ramach istniejącego prawodawstwa budowlanego w poszczególnych krajach;

b) opracowanie w jednolity sposób prób poprawienia zabudowy z punktu widzenia higieny i komunikacji.

III Kongres w Brukseli. Wystawa „Racjonalne sposoby zabudowy dzielnic mieszkaniowych”. Zestawienie zdobyczy kilkunastu krajów. Przodują ówczesne Niemcy, dzięki wybudowanym osiedlom Frankfurtu n. Menem, Dessau, Karlsruhe-Dammerstock, Celle, Kassel, Berlina etc. Projekty i realizacje grup szwajcarskiej, amerykańskiej, belgijskiej, holenderskiej, węgierskiej, hiszpańskiej, francuskiej etc. Projekt Praesensu, osiedla WSM na Rakowcu – pierwszego w Polsce osiedla, w którym domy ustawione są zdecydowanie „frontem do słońca a nie do rynsztoka”.

Kongres przekonuje się na mocy zebranego materiału, że architekci wszystkich niemal krajów walczą o zapewnienie mieszkańcom miast – światła, powietrza, zieleni przez racjonalne sposoby zabudowy, wypracowane w latach ostatnich (zabudowa liniowa). Na przeszkodzie stoją sztywne plany regulacji miast, nie nadające się przeważnie do zastosowania w nich nowych systemów zabudowy.

Ażeby zdobyć pewność, jak należałoby zorganizować. miasta, grupy Kongresu w 16 krajach przeprowadzają w jednolicie opracowanym znakowaniu i w jednakowym formacie analizę 31 miast: Amsterdamu, Aten, Bandungu, Baltimore, Barcelony, Berlina, Brukseli, Charleroi, Como, Dalat, Dessau, Detroit, Frankfurtu, Genewy, Genui, Hagi, Kolonii, Littorii, Londynu, Los Angeles, Madrytu, Oslo, Paryża, Pragi, Rotterdamu, Sztokholmu, Warszawy, Werony, Zagrzebia i Zurichu.

Każde miasto przedstawione jest w postaci trzech map: mapy funkcji w obrębie miasta, mapy komunikacji w obrębie miasta oraz mapy funkcji komunikacji w obrębie regionu wraz z tablicami przyrostu ludności, warunków topograficznych i klimatycznych, z fotografiami z lotu ptaka, fotografiami charakterystycznych dzielnic itp.

Spróbujmy wczytać się w znaki na wszystkich tych mapach. Charakterystyczna mapa funkcji dzielnic wskazuje wszędzie niemal, jak na przekór logice, dzielnice mieszkaniowe przemieszane są z fabrycznymi, bez względu na kierunek zwiewania dymów. Znamy tę chorobę, toczącą dzielnice fabryczne w śródmieściu Warszawy, ale dowiadujemy się, że gdzie indziej to samo się dzieje. Dzielnice handlowe zlewają się z mieszkalnymi – nie tylko w Warszawie. Ulica, wąski korytarz, obliczony na komunikację pieszą lub konną, nieprzygotowany do szybkości pojazdów mechanicznych, zagraża życiu mieszkańców. Z mapy regionów widać jasno, że proletariat – pracownicy fizyczni i umysłowi – 10-15 proc. swego życia spędzają w kolejce dojazdowej, kolei podziemnej, autobusie czy tramwaju, a ile czasu tracą na dojście pieszo do najbliższej stacji? Nigdzie prawie zagadnienia komunikacyjne nie są opanowane – ani w obrębie miast, ani tym bardziej w obrębie regionu. Porównanie Le Corbusiera, że Paryż to stół biesiadny, na który od dwóch tysięcy lat wnosi się nowe potrawy, nie uprzątnąwszy resztek, jest słuszne dla wszystkich miast.

Rozpatrzenie tych „stołów biesiadnych” 31 miast to temat IV Kongresu Ateńskiego w 1933 roku. W rezultacie tego rozpatrzenia zostaje sformułowana zasadnicza hierarchia funkcji nowego miasta: habiter – mieszkać, travailler – pracować, se distraire — wypoczywać, circuler – przenosić się z miejsca na miejsce. Specjalnie podkreśla Le Corbusier zapoznane zagadnienie.

Ażeby zapewnić mieszkańcom miast „radość is– totną” (les joies essentielles)

niebo

drzewa

światło,

należy uratować przyrodę, otaczającą miasta, przed trądem przedmieść.

Miasto-ogród zadowala egoizm jednostek, niwecząc zalety organizacji kolektywnej. Miasto skoncentrowane, dzięki nowoczesnej technice, zapewni swobodę indywidualną w obrębie mieszkania i zorganizuje życie kolektywne w związku z coraz aktualniejszym zagadnieniem organizacji zjawiska „wczasów”.

Stąd czynnik indywidualny: mieszkanie; czynnik kolektywny: wczasy, które wypełnione będą przez sporty, odpoczynek, naukę. Wczasy dzielą się na codzienne i sezonowe. Miasta znaleźć muszą odpowiednie przestrzenie dla organizacji wczasów.

Kiedy w dniu 29 czerwca roku bieżącego na V Kongresie Le Corbusier wstąpił na trybunę Sali Iéna w Paryżu, odnieśliśmy wrażenie, że czas cofnął się. Oto pierwsze słowa jego referatu:

,,Cztery podstawowe funkcje urbanizmu, to: mieszkać, wypoczywać, pracować, przenosić się z miejsca na miejsce. Na kongresie paryskim tylko dwie pierwsze funkcje: mieszkanie i wczasy – będą tematem dyskusji. Te dwie funkcje są nierozłączne. Wczasy codzienne stanowią bezpośrednią funkcję mieszkania”.

Ale czas nie cofnął się. Przez cztery lata pracy, które dzielą nas od podróży do Grecji, tezy wykładów ateńskich dojrzały i zyskały ugruntowanie teoretyczne. A dzięki osiągnięciom Rządu Ludowego we Francji, nabrały nagle ostrej aktualności. Zakres ich ze zbyt ciasnego pojęcia miasta objął regiony i ich część składową: wieś. Kongres paryski odważył się poruszyć zagadnienia, które dotychczas rzadko interesowały architektów, wierzących jeszcze w mit „wsi spokojnej, wsi szczęśliwej”; zmusił ich do myślenia nie tylko o proletariacie miejskim, ale i o warunkach mieszkania, wypoczynku, pracy i komunikacji robotnika wiejskiego. Szkielet kongresu paryskiego, zatytułowanego „Mieszkanie i wczasy”, składał się z trzech zasadniczych referatów:

Rozwiązania zasadnicze (Le Corbusier, Paryż);

Ulepszenie miast istniejących (J. L. Sert, Barcelona);

Propozycje, które pozwoliłyby przystąpić do problematu wsi (mieszkanie i wypoczynek) (S. Syrkus, Warszawa)

dopełnionych przez referat dodatkowy robotnika rolnego Norberta Bezard o stosunkach rolnych we Francji i propozycjach co do ich ulepszenia. Zaproszono również licznych specjalistów, ażeby wypowiedzieli się ze swego punktu widzenia na zasadnicze tematy kongresu w nawiązaniu do jednego z czterech referatów. Dzięki poparciu rządu francuskiego, jeszcze w tym roku ukaże się „Księga V Kongresu Architektury Nowoczesnej”.

Rozważano zagadnienia wielkiej wagi: zagadnienia terenowe, które już w Atenach stanowiły oś debaty. Zarówno na wsi, jak w mieście, rozkawałkowanie gruntów uniemożliwia projektowanie w szerokim zakresie. Architekt na każdym kroku napotyka na trudności nie do przezwyciężenia. A jednak trudności te muszą być przezwyciężone, jeżeli nasze miasta i wsie nie mają być skazane na zagładę. W każdym kraju w innym tempie – innymi metodami – nastąpią zmiany, ale architekci wszędzie muszą głośno i wyraźnie wypowiedzieć wspólne dla wszystkich krajów postulaty, sformułowane przez Le Corbusiera i przyjęte przez Kongres:

„Najwyższym prawem urbanizmu jest generalny plan kierunkowy, oparty na istotnych i palących potrzebach ludności”.

„Konieczność stworzenia terenów budowlanych, sprzyjających mieszkaniu i wczasom”.

„Wyzwolenie ziemi pod kątem przestudiowania i opracowania planu widzenia interesu publicznego, wykluczającego spekulację”.

„Mieszkanie i wczasy, uznane za obowiązek społeczeństwa wobec wszystkich jego członków, stać się muszą dalszym ciągiem urządzeń użyteczności publicznej”.

Liczni specjaliści poparli te postulaty. Nie możemy wymienić tu wszystkich – ograniczymy się do kilku charakterystycznych. Więc znany paryski lekarz, dr Winter, z którym by przedstawiciele Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci na pewno znaleźli wspólny język, mówił o architekturze i medycynie, o konieczności i możliwości współdziałania tych dwóch zawodów, a w szczególności o zagadnieniu „dziecka w mieście”. P. Lenoir, sekretarz Domu Techniki, mówił o technice i finansach w służbie planu; referat jego dopełniły bardzo optymistyczne wywody znanego ekonomisty, p. Delaisi. Pułkownik Vauthier ze Sztabu Generalnego poruszył zagadnienie urbanizmu i architektury w obliczu niebezpieczeństwa wojny powietrznej.

Drugi dzień: Ulepszenie miast istniejących – J. L. Sert. Ze sprawą tą wiąże się ściśle kwestia zmian ustawodawstwa budowlanego. Genewski architekt, F. Quêtant, opracował na ten temat bardzo szczegółowy kwestionariusz. Odpowiedzi nań stanowić będą nowy ważny dokument międzynarodowej współpracy – nową broń w walce z istniejącym stanem rzeczy, uniemożliwiającym racjonalne ,,mieszkanie i wczasy”.

Holendrzy zademonstrowali wzorową ankietę na temat „Wczasy ludności Rotterdamu”, zilustrowaną wspaniałym reportażem fotograficznym, której punktem wyjścia był znów przeciętny mieszkaniec i jego potrzeby. Nie wystarczyła tu oficjalna statystyka. Ażeby dotrzeć do dna zagadnienia, architekci sami zajęli się statystyką, taką, jaka im jest potrzebna. Więc np. w szkołach rotterdamskich dzieci dostały taki temat wypracowań: „W co się bawisz, kiedy masz czas wolny?”, „Gdzie się bawisz?”, „Dlaczego tam właśnie, a nie gdzie indziej?” itp.

Podobnymi metodami posługuje się WSM i jej organy. Osiągnięcia jej w dziedzinie organizacji wczasów, tj. życia społecznego na terenie osiedli spółdzielczych przedstawił zebranym Stanisław Tołwiński. Referat i realne, poparte doświadczeniem w pracy spółdzielczej propozycje, wzbudziły wielkie zainteresowanie. Tołwiński, jako specjalista-spółdzielca, został zaproszony na członka Kongresów.

Trzeci dzień przyniósł nowy dla Kongresu temat: Reorganizacja wsi, dla którego Francuzi ukuli nowy termin „Urbanizm wiejski” – Urbanisme rural. Temat ten wymaga intensywnej i długiej współpracy agronomów, ekonomistów, statystyków, geologów, urbanistów etc. dla wspólnego celu: stworzenia racjonalnych warunków mieszkania i wczasów, pracy i komunikacji dla ludności wiejskiej. Toteż zasadniczy referat S. Syrkusa nie pretendował do wyczerpania tematu: wytyczył tylko linie kierunkowe pracy architekta w tej nowej dlań dziedzinie. Referent oparł się częściowo na „Strukturze Społecznej Wsi Polskiej” (Wyd. Instytutu Gospodarstwa Społecznego), częściowo zaś na opracowanej wespół z Janem Chmielewskim „Warszawie funkcjonalnej – przyczynku do urbanizacji Regionu Warszawy”.

Po nim wstąpił na trybunę Norbert Bezard, chłop z Maine. Ten „specjalista” wzbudził burzę oklasków zarówno swoim „niefałszowanym” wyglądem, jak werwą i przekonaniem, z jakimi żądał pomocy architektów. Poczuliśmy nagle wszyscy, jak bardzo jesteśmy na świecie potrzebni.

„Wszystko robi się dla miast – mówił – nic dla miasteczek i dla ferm”.

„Wszystko jest na wsi do zrobienia, bo wieś jest stara jak świat, zgrzybiała, niedostosowana do obecnej epoki. Zabudowania gospodarskie rozpadają się w gruzy – a z nimi całe wsie. Są one zresztą pobudowane bezmyślnie, bez pojęcia o zasadach urbanizmu. Konia z rzędem temu, kto odkryje jakiś plan zabudowy w naszych wsiach i farmach… Jeżeli są ślady planu – to chyba rzymskie lub z epoki neolitycznej: drogi – gościńce, które gdzieś tam kiedyś prowadziły…”.

„Wszystko jest na wsi do odrobienia – według planu i w porządku. My wszyscy, my, młodzi, wiemy, że w architekturze i w urbanizmie wszystko jest możliwe – że inżynierowie i architekci dysponują techniką i materiałami potrzebnymi dla naszej budowy”.

„Mieszkanie chłopa. Tu zaczyna się nasza »rozmowa« z architektem. Czy chłop ma pragnąć czy nie tradycyjnej strzechy (choćby nowej), którą narzuca mu akademia? My, chłopi, odpowiadamy: nie! Żądamy farm – narzędzi cywilizacji, odrzucających na bok romantyzm i… gnój. Jasno – wyraźnie. Jeżeli spotykacie jeszcze wieśniaków roztkliwiających się romantycznością, to dlatego, że nikt dotychczas nie wyjaśnił im dobrodziejstw farmy-narzędzia, farmy promiennej, funkcjonalnej. Jeżeli wieśniacy nie potrafią żądać takiej właśnie farmy, to dlatego, że nie znają możliwości nowoczesnej techniki”.

„Jakie były etapy rekonstrukcji wsi? Wypytywałem o to chłopów z naszej grupy gminnej. Przede wszystkim spichrz-elewator, brzuch wsi – zabezpieczenie przed spekulacją. Następnie klub – z wielkim krzykiem żądano sali zebrań. Potem drogi, łączące wieś z najbliższymi ośrodkami. A po zaspokojeniu tych trzech najpilniejszych postulatów wszystko inne: farmy, miasteczko spółdzielcze, drogi. Całość inspirowana przez plan gminny, dzieło chłopów, stanowiący nieodłączną część planu regionalnego”.

Z wystąpień następnych delegatów: angielskich, włoskich, węgierskich widać było jasno, iż to, co zrobiono dotychczas w dziedzinie urbanizacji miast, wsi, regionów, jest kroplą w morzu potrzeb.

Widać było również, że zagadnień tych nie rozwiążą urbaniści w zaciszu swych pracowni. Masa – robotnicy wiejscy i miejscy muszą uświadomić nas o swych potrzebach – my uświadomimy ich o możliwościach technicznych. Przykład współpracy chłopa z Maine, Norberta Bezard, z architektem Le Corbusierem powinien być wszędzie naśladowany.

Helena i Szymon Syrkusowie

Powyższy tekst Heleny i Szymona Syrkusów pierwotnie ukazał się w piśmie „Życie WSM” nr 9/1937, Warszawa, wrzesień 1937. Pismo to było miesięcznikiem wydawanym przez Warszawską Spółdzielnię Mieszkaniową. Od tamtej pory tekst prawdopodobnie nie był wznawiany, poprawiono pisownię według obecnych reguł.

Zdjęcie w nagłówku tekstu: fot. Adrian Grycuk, Ulica Pruszkowska w Warszawie, rok 2021, fragment jednego z osiedli zaprojektowanych przez autorów powyższego tekstu; źródło: Wikipedia.

Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie