Klasistowska ciuciubabka
Lud przestał bić pokłony wykształconej ponad normę elicie, być służalczym wobec jej wizji świata, wypowiedział posłuszeństwo.
Po zbrojnym zajęciu przez Czechów większościowo polskich terenów na tzw. Zaolziu w styczniu 1919 (tekst publikujemy w 107. rocznicę tamtej napaści) najeźdźca rozpoczął systematyczną politykę dyskryminacji mieszkańców na tle narodowościowym. Obejmowała ona zarówno kwestie praw obywatelskich, politycznych i kulturalnych, jak i prześladowania pracowników w zagłębiu ostrawsko-karwińskim na tle narodowościowym. Odpowiedzią był wielki strajk w górnictwie w marcu 1919, dotyczący głównie nie kwestii ekonomicznych i socjalnych, lecz polskich interesów gospodarczych, wycofania czeskich wojsk oraz poszanowania narodowych praw Polaków. Dziś przypominamy relację z tamtych dni strajkowych z biuletynu polskich górników-socjalistów.
Frysztat, dnia 22 marca 1919:
Sytuacja strajkowa w rewirze karwińskim jest niezmieniona. Pomimo tego, że dzienniki polskie donoszą, że strajk na Śląsku [Cieszyńskim] się kończy, górnicy o tym nic nie wiedzą, albowiem nie zostało spełnione jeszcze ani jedno z postawionych minimalnych żądań górników. Najwięcej rozchodzi się strajkującym górnikom o to, aby wojska czeskie, które na każdym kroku prowokują górników, wyniosły się z kopalń i z kolonii [domów górniczych]. Pomimo tego, że i komisja aliancka, jak się dowiadujemy, nakazała wojskom czeskim wynieść się z szybów i z kolonii i zostać tylko w małej załodze w mieście Karwinie, to znaczy w centrum koło gminy i ratusza, wojska czeskie tego jeszcze nie uczyniły. Albowiem pan komendant Šnejdárek [generał Josef Šnejdárek, dowódca czeskich wojsk najezdniczo-okupacyjnych – przyp. redakcji NO] mało sobie robi z nakazów Ententy, a jeszcze mniej jego podwładni komendanci i żołnierze. W ogóle to, co im się podoba. Dowodem tego jest fakt, że komendanci w Karwinie skarżącym się delegatom robotniczym na gwałty i bezprawia żołnierzy oświadczyli już kilkakrotnie, że to robią żołnierze na własną pięść, oficerowie nic za to nie mogą, i powinni delegaci i wszyscy pokrzywdzeni im, komendantom, o tym donosić, zaś oni winnych pociągną do odpowiedzialności. Trzeba stwierdzić co najmniej numer pułku, to jest ten numer, który czescy żołnierze noszą na czapkach.
Żołnierze przychodzą do domów delegatów i niby podejrzanych Polakowi i aresztują ich zazwyczaj w nocy, ku przerażeniu wszystkich członków rodziny, żony i dzieci. Przy tym czynią staranne rewizje. Szuka się broni niby i innych rzeczy. Patrole takie, które nieraz składają się aż z 25 ludzi, dopuszczają się przy rewizjach jak największych nadużyć.
Przed trzema dniami aresztowano powszechnie znanego w Karwinie górnika Kopa, którego odprowadzono do Morawskiej Ostrawy i pomimo interwencji jeszcze do dziś dnia nie uwolniono. Aresztowano potem cały szereg innych górników polskich bezpodstawnie i tylko za denuncjacją kilku renegatów. Charakterystycznym jest to, że żołnierze przychodzą do mieszkania jednego towarzysza z Rady Robotnicze na kolonii na granicach w Karwinie za przyaresztowaniem tegoż delegata, kopali w gnoju obok domu, jakoby górnik ten był się ukrył w gnoju. W rzeczywistości jednak robiono poszukiwania za bronią. Pochodzi to stąd, że ktoś rozpuścił pogłoskę, że polskie wojska zrobią ofensywę, w której wszyscy robotnicy niby mają wziąć zbrojny udział na tyłach, co naturalnie jest bajką. Ale „strach ma wielkie oczy”, dlatego ta gorączkowo praca i gorliwe poszukiwania za bronią i dlatego takie okropne prześladowania. Swoją drogą, że robotnicy, a szczególnie członkowie Rad robotniczych nie chcąc się narażać na takie prześladowania, aresztowania itp., uciekają z domów, tym bardziej, że aresztowanych czynnie się znieważa. Albowiem brutalność cechuje soldateskę.
W poniedziałek, dnia 17 bm. odbyła się narada pomiędzy władzami polsko-czeskimi a komisją aliancką w Cieszynie, w której wzięli udział, pp. dr Czapliński i Šnejdárek. Tam ustalone zostało, jakie ilości węgla Czesi z polskich kopalń karwińskich oddawać mają Polsce. Tam równocześnie oświadczył p. Šnejdárek, że wojsk na kopalni nie ma i nie będzie, tymczasem górnicy się przekonali, że tak nie jest, dlatego, ponieważ już kilkakrotnie Czesi nie dotrzymali słowa, górnicy nie wierzą słowom Šnejdárka, a władze czeskie wypełnią to, na co się w Cieszynie zgodziły.
Oczywista, że górnicy, broniąc tak gorąco sprawy polskiej, narażeni są na nędzę i poniosą w tym względzie wielkie ofiary. Zawiązał się więc Komitet Strajkujących, który rozwinął szeroką akcję za ratowaniem tych, którzy ponoszą takie ofiary. W ten sposób przyjdzie się z pomocą tym, którzy jej najwięcej potrzebują. Otrzymają oni zapomogi w pieniądzach i w naturze. Cierpliwość jednakowoż trzeba. Kto wytrwa, ten zwycięży!
Frysztat, dn. 23 marca 1919:
Podczas kiedy w piątek na zmianę ranniejszą przybyło do pracy 8 procent górników na kopalniach objętych strajkiem, to już po południu prawie że nikt do pracy nie przyszedł. W sobotę rano (21 marca) zjechało pod ziemię: na Gabrieli 2 proc., Barbara 22 proc., Hohenegger 3 proc., Tiefbau 6 proc., Henryk 27 i pół proc., Jan-Karol 2 proc., Franciszka w Karwinie 12 proc., a więc przeciętnie razem 10 proc. całej załogi. Na zmianę popołudniową nikt z górników do pracy nie poszedł.
Wojska jeszcze ciągle znajdują się na kopalniach. Zaprowadzono i zaostrzono na nowo rewizję podróżujących przez linię demarkacyjną, a to z czwartku na piątek tamtego tygodnia. Żołdacy czescy żądają legitymacji od przechodniów i zawracają każdego z grubiaństwem, który nie ma na legitymacji i „rasitka našeho vilitelstvi”. „Razitka” przełożonego gminy lub żandarmerii nie uznają, chyba że się znajdzie jakiś nieuk pomiędzy nimi, co tego nie rozumie. Po co te szykany nie wiadomo, albowiem z chwilą otwarcia granic państwa czeskiego ogłoszone zostało przez Komisję aliancką, że wolno każdemu jechać i chodzić po Śląsku bez przepustki kiedykolwiek zechce i gdzie chce. Nadzwyczaj brutalnie poczyna sobie jeden „pasibrzuch kontroler czeski” w Łękach, który znęca się nad niewinnymi podróżującymi i krzyczy na pasażerów jadących koleją koszycko-bogumińską jak Błażek opętany. Pan ten umyślnie przedłuża rewizje w Łękach, by okazać swój autorytet, bo „prohlidka” musi być „prisna” i daje mu „dużo pracy”. Lepiej by sobie ci panowie czeskiej republiki tego zaoszczędzili, bo i tak ich „prohlidki” diabła warte, bo ten, co chce przejść, i tak przejdzie bez ,,razitka”.
W niedzielę dnia 23 marca aresztował tajny policjant naszego kasjera Związku Górniczego tow. Waneckiego z Dolnej Suchej na podstawie denuncjacji czeskiego tow. Sztrofa. Rzekomo dlatego, że kolportuje pismo zawodowe „Proletariusza”. W sobotę kazał aresztować „towarzysz” czeski Kowalczyk z kasy chorych w Boguminie żonę tow. Gallasa, która przyjechała do domu, by zabrać bieliznę dla rodziny. Piękni mi to towarzysze socjaliści. Na prześladowania ze strony wojskowości czeskiej narażeni są także robotnicy na szybie „Głęboki”, a mianowicie dlatego, ponieważ rzekomo wystawiali legitymacje dla robotników, którym wolno iść do pracy, gdyż stanowią obsługę maszyn i pieców. Pogoń za nimi spowodowali tak zwani ,,spirytyści” [członkowie lokalnych grup osób wierzących w kontakty z duchami; powstało ich w zagłębiu kilka po wielkich katastrofach w kopalniach pod koniec XIX i na początku XX wieku – przyp. red. NO], którzy podobno z Czechami trzymają.
Dalsze skargi dochodzą nas od mieszkańców w Karwinie z powodu tego, że konsumy werkowe [sklepy fabryczne] i kupcy nie przyjmują niestemplowanych pieniędzy. Tak samo konsumy szybowe sprowadzoną słoninę z Cieszyna na nakaz komisji alianckiej do Karwiny sprzedają po cenie 36 koron, zamiast po 9 koron. Do tego zredukowali jeszcze ilość, tak, iż zamiast 25 dkg dla ciężko pracujących daje się tylko 12 dkg.
Z powodu braku węgla musiał być wyrób koksu i wyrobów ubocznych ograniczony. Zamiast czterech baterii pieców na szybie Jana pracuje tylko jedna bateria. Trzy baterie pieców są prawie że zniszczone. Utrzymuje je jeszcze tylko gaz, który pochodzi z baterii będącej jeszcze w ruchu. Dyrekcja nakazuje wobec tego koksiarzom iść do pracy pod ziemię, na co się naturalnie koksiarze nie chcą zgodzić. Stoi równocześnie fabryka amoniaku i benzolu. W fabryce amoniaku 10 ludzi wynosi materiał zepsuty. Fabryka benzolu już dzisiaj ma szkody dochodzące ogromnych sum.
Z powodu wyrzucania urzędników na kopalniach ministerstwo czeskie zdecydowało się zaprowadzić dla górników Trybunały zażaleń, które rozpatrywać mają wszelkie zażalenia górników z lat 1918 i 1919. Trybunały mają się składać z trzech sędziów z powołania i po trzech zastępców z kopalni i robotników jako ławników. Siedziba trybunału dla rewiru ostrawsko-karwińskiego jest w Morawskiej Ostrawie.
Komunikat Komitetu Strajkowego:
Wszelkie składki w pieniądzach i w naturze uzbierane na cele zapomogowe dla strajkujących muszą wpływać do jednej kasy. Składki odbierają przewodniczący Rad Robotniczych, którzy je następnie oddają głównemu kasjerowi Komitetowi Strajkujących. Także zapomogi wypłacać może tylko główny kasjer i pobrane zapomogi skąd indziej będą przy ewentualnej wypłacie ogólnej zapomogi strajkowej potrącane, albowiem nie wolno jednemu i temu samemu górnikowi pobierać zapomogi podwójnie. Kiedy i gdzie zapomoga strajkowa będzie wypłacona – zostanie ogłoszone.
Pisma „Górnik” i „Robotnik Śląski” [organy prasowe związkowy i polityczny lewicy niepodległościowej na Śląsku Cieszyńskim] w tym i tygodniu z powodu braku papieru nie wyszły. Następne numery wyjdą, gdy nadejdzie papier, który znajduje się już w drodze.
Frysztat, dnia 26 marca 1919:
Wielka, gigantyczna, konsekwentnie prowadzona walka o słuszne prawa ludu polskiego na Śląsku [Cieszyńskim] została zwycięsko zakończona. Konferencja Rad robotniczych zagłębia karwińskiego z przedstawicielami Związku Górników Polskich oraz zastępców [przedstawicieli] Polskiej Partii Socjalno- Demokratycznej w obecności zastępcy Wydziału górniczego p. dr. Czaplińskiego uchwaliła ze względu na to, że większa część żądań została spełniona – strajk zakończył. Wojsko z szybów i kolonii wycofano.
Odpowiednia część węgla zostanie odesłana do Polski pod kontrolą czynników polskich oraz Komisji alianckiej.
Poniżej podajemy odnośną uchwałę, która brzmi następująco:
Uchwała
Rady robotnicze górników karwińskich na posiedzeniu swoim z dnia 25 marca 1919 w Cieszynie uchwaliły:
Wobec tego, że najgłówniejsze przyczyny, dla których strajk trwa od trzech tygodni, ustały, a mianowicie, że sprawa przydziału węgla dla Polski pod kontrolą Polskiego Inspektoratu Węglowego została umową z dnia 17 marca br., którą podpisali również odpowiedzialni pełnomocnicy Czechów, załatwioną pomyślnie dla Polski, wobec tego, że wojsko czeskie zostało z kopalń i kolonii robotniczych cofnięte i w przekonaniu, że zawarta umowa zostanie przez Czechów, pod energiczną kontrolą komisji międzynarodowej Aliantów w Cieszynie, dotrzymaną i ściśle dokonaną, oraz w przekonaniu, że także dalszy warunek wprowadzenia administracji polskiej na terenie przyznanym Polakom w myśl ugody paryskiej, zostanie rychło urzeczywistniony, postanawia się
strajk przerwać bezzwłocznie.
Wszyscy stanęliśmy solidarnie do walki o nasze prawa, wszyscy strajkowaliśmy i wszyscy razem chcemy powrócić do pracy.
Domagamy się zatem, aby nikt z powodu strajku ani z pracy nie był wydalony, ani też przez władze czeskie nie był aresztowany lub prześladowany.
Niech żyje solidarność robotnicza! Niech żyje wolno-zjednoczona Polska!
Przewodniczący Rad Robotniczych
Paweł Szurman, Hohenegger; Franciszek Miksa Gabriela; Jan Pohludka, Austria; Teodor Buława, Henryk; Ignacy Czerny, Głęboki; Józef Kowalowski, Franciszka; Franciszek Harwot, szyb Franciszek; Franciszek Łukosz, Józef Badura, szyb koksownia Jan Karol.
Za Komitet obwodowy PPSD: Lizak, Kantor, Kłuszyńska, Reger.
Solidarność zwyciężyła! Na nic się nie zdały plotki rozsiewane przez Czechów i straszenie górników, że zginą z głodu, że im żywności nie dostarczą itd. Górnicy – mimo biedy i nędzy – wytrwali! Cześć im za to!
Niech żyje nasze polskie Zagłębie!
Niech żyje Polska – od Ostrawicy aż po Wilno!
Powyższe teksty pochodzą z „Biuletynu strajkowego” Związku Górników Polskich, nr 1, 2 i 3, ze zbiorów Książnicy Cieszyńskiej: https://kc-cieszyn.pl/ Poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Zdjęcie w nagłówku tekstu: dzisiaj już nieczynna kopalnia Gabriela w Karwinie, której załoga brała udział w ówczesnym strajku; fot. Remigiusz Okraska.
Lud przestał bić pokłony wykształconej ponad normę elicie, być służalczym wobec jej wizji świata, wypowiedział posłuszeństwo.
Wszystkie te wymiary konfliktów interesów można jak w soczewce dostrzec w chaosie i kompromitacji w sprawie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy.