Liczby nie kłamią

W neoliberalnym systemie ekonomiczno-społecznym aplikowanym Polsce od 26 lat, rozwój mierzy się głównie wybranymi wskaźnikami ekonomicznymi – korzystnymi z punktu widzenia globalnego kapitału, możliwości maksymalizacji zysku wielkich graczy czy zdolności państw do obsługi długu publicznego (czyli jego maksymalizacji). Wskaźniki takie jak wielkość długu publicznego, wzrost PKB czy inflacja nie są złe jako takie, gdyż kierują państwo w stronę stabilności ekonomicznej. Natomiast istnieje wiele innych wskaźników, które leżą w interesie społecznym i narodowym Polski i Polaków, a które są w konflikcie z celem maksymalizacji zysku przez globalny kapitał, za to zbieżne z celem zrównoważonego rozwoju społeczeństwa. Mówiąc inaczej, chodzi o podział dochodów wypracowanych w danym państwie i jakość jego rozwoju. Chodzi o to, mówiąc w skrócie, czy to kraj pełen zagranicznych oddziałów firm unikających płacenia podatków dochodowych, przejmujących krajowe dochodowe rynki i przyczyniających się do wzrostu dobrobytu w kraju swojego pochodzenia, czy kraj prężnego lokalnego kapitału zdolnego konkurować globalnie oraz płacącego wystarczająco dużo podatków na dobrą publiczną edukację, publiczną służbę zdrowia, zabezpieczenia od bezrobocia, solidne pensje. W poniższym tekście skoncentruję się na statystykach, dzięki którym można zrozumieć, na czym polega ten konflikt ekonomiczny.

Tabela 1. Dane statystyczne w miliardach (źródła: Eurostat, GUS, Global Financial Integrity, obliczenia własne).

liczby-nie-klamia-tab1

Tabela 1 pokazuje rozwój kilku istotnych wskaźników ekonomicznych i jest kopalnią informacji o przemilczanych aspektach polskiej „Zielonej Wyspy”. Skoncentrujmy się na kilku z nich:

  1. Widać, że średni wzrost PKB jest niższy od sumy dotacji netto z UE i od wzrostu długu publicznego. Gdyby dodatkowo oczyścić wzrost PKB z inflacji, dodać koszt odsetek długu publicznego oraz nielegalne wypływy finansowe z Polski, mit „Zielonej Wyspy” można wrzucić do kategorii baśni i fantazji. Statystyki pokazują jasno, że realny wzrost – w sensie bogacenia się Polski – nie istnieje od wielu lat i nawet nie pokrywa wzrostu długu i funduszy unijnych. Jeśli w perspektywie finansowej UE 2021-2027 drastycznie zmniejszą się fundusze dla Polski, to biorąc pod uwagę ograniczenia wynikające ze słusznej, konstytucyjnej zasady ograniczenie długu publicznego, okaże się – i widać już dzisiaj – że rozwój Polski jest toksyczną bombą z opóźnionym zapłonem. Po 2020 r., wraz z nałożeniem się problemów demograficznych, musi ona wybuchnąć, jeśli rzecz będzie się toczyć obecnym tokiem. Gdy patrzymy na zadłużoną Grecję i jej fundusz powierniczy, kluczowego znaczenia nabiera wzmocnienie konstytucyjnej ochrony państwowej kontroli nad lasami, zasobami mineralnymi, wodą pitną, ziemią rolną i strategiczną infrastrukturą energetyczną i transportową. Wtedy nie będzie wolno za pomocą zwykłej ustawy sprywatyzować tych aktywów, aby spłacać dług publiczny.
  2. Na czerwono został zaznaczony efekt nacjonalizacji 154 miliardów zł oszczędności emerytalnych Polaków w OFE. Oczywiście realnie żadnych problemów finansowych to nie zmieniło i było zwykłym trikiem księgowym mającym na celu odskoczenie od konstytucyjnego limitu zadłużenia. Samo zadłużenie realnie wzrosło w 2014 r. zapewne o przynajmniej 100 miliardów złotych. Tym samym nasuwa się istotny problem nieszczelności art. 216. Konstytucji RP: Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawaa dokładnie pogrubionej części, pozwalającej na manipulacje wyliczaniem wysokości długu za pomocą zmiany ustawy w sejmie przez zwykłą większość.
  3. Warto tu zwrócić uwagę na nielegalne wypływy finansowe z Polski. Zapewne jest to kwota sporo mniejsza, niż drenowanie zysku z Polski przez duże, zagraniczne korporacje celem uniknięcia zapłacenia i tak w sumie niewielkiego podatku CIT. Biorąc pod uwagę omijanie tego problemu przez władze oraz fakt nacjonalizacji OFE, a także np. podatek Belki uderzający w zwykłych obywateli, jasno widać beneficjentów i sponsorów obecnego układu politycznego.
  4. Odsetki za dług zagraniczny są spore i bardzo ryzykowne, patrząc na przykład „frankowiczów”. Dług niezłotówkowy powinien być zamieniony na złotówkowy w pierwszej kolejności.

Tabela 2. Dane statystyczne w % (źródła: Eurostat, GUS, Global Financial Integrity, obliczenia własne).

liczby-nie-klamia-tab2

W tabeli 2 rzuca się w oczy kilka elementów:

  1. Na niebiesko został zaznaczony wzrost zadłużenia publicznego w latach 2008-2011. Zapewne był to efekt przeciwdziałania kryzysowi finansowemu, co kosztowało ekstra, porównując ze średnim przyrostem długu, około 10% PKB.
  2. Na czerwono ponownie widać efekt manipulacji ustawą obliczającą dług publiczny (efekt nacjonalizacji OFE). Biorąc pod uwagę, że Grecja podobnie manipulowała długiem przez lata, widać, jakie to może mieć dramatyczne skutki kilka lat później.
  3. Na szczególną uwagę zasługuje średnio -4,1% PKB rocznego bilansu płatniczego Polski, czyli dwukrotność wydatków na armię. To bardzo ważna informacja i wskaźnik, na którego zmniejszenie należy zwracać baczną uwagę w przyszłości.
  4. Warto być świadomym malejących funduszy UE w relacji do PKB. Zapewne trend ten będzie kontynuowany.
  5. Średnio 2,4% PKB Polska wydaje na odsetki (nie mylić ze spłatą) od długu publicznego. To około 50% kwoty wydawanej na publiczną służbę zdrowia, która, jak pokazuje tabela 3, wynosi zaledwie około 4,7% PKB.
  6. Około 1,1% PKB to zidentyfikowane nielegalne wypływy finansowe z Polski.

Tabela 3. Wybrane dane ekonomiczne z baz danych Banku Światowego i Eurostatu (lata 2011-2013).

liczby-nie-klamia-tab3

W tabeli 3 rzuca się w oczy kilka kwestii:

  1. Widać, że w Polsce przeznacza się około 10% PKB mniej na cele socjalne, niż robią to kraje rozwinięte. Ta brakująca kwota zapewne jest bilansowana przez nielegalne wypływy finansowe, unikanie płacenie podatków przez zagraniczne korporacje, uprzywilejowanie podatkowe polskich superbogaczy itd., czyli istnienie de facto regresywnych, a nie progresywnych podatków, sumując CIT, PIT, VAT, akcyzy, podatki lokalne itd.
  2. Polski rynek pracy charakteryzuje się niskim udziałem pensji w PKB. Tygodnik „Polityka” podawał wartość 35,6%, mówi się też o około 48% – różnice to kwestia metodologii, jednak komunikat jest oczywisty: pensje są za niskie w relacji do PKB o przynajmniej 10%. Widać również strukturalnie za wysokie bezrobocie i za niski udział zatrudnionych w populacji. Mówiąc inaczej, polski rynek pracy jest bardzo niskiej jakości, jako patologiczny rezultat działań tak hołubionej przez neoliberałów „niewidzialnej ręki rynku”.
  3. Zwraca też uwagę, porównując np. z Czechami, zbyt niski odsetek eksportu zaawansowanych technologii. Jest to pośrednio powiązane z poniższym wykresem 1, pokazującym, że Polska na badania i rozwój wydaje dużo mniejsze kwoty niż inne państwa. Produkcja zaawansowanych technologii nie bierze się z „odwiecznych praw rynku”, lecz jej warunkiem koniecznym (choć niewystarczającym) jest zapewnienie odpowiednich publicznych finansów i przemyślanej, długoterminowej polityki przemysłowej.
  4. Spore zagrożenie dla rozwoju Polski stanowi nadmierny udział zagranicznego kapitału w polskiej bankowości. Takie kraje, jak Niemcy czy Dania wiedzą, co robią, utrzymując go na niskim poziomie i warto je naśladować. Pouczający jest poniższy wykres 2.

Wykres 1. Wydatki na badania i rozwój w latach 2002-2012 jako procent Produktu Krajowego Brutto (Źródło: Eurostat).

liczby-nie-klamia-wyk1

Wykres 2. Udział banków kontrolowanych z zagranicy w aktywach największych 10 banków w 2008 r. (za: http://www.sgh.waw.pl/katedry/kzfp/konferencjeseminaria/CS-SGH2012.01.17.pdf/download).

liczby-nie-klamia-wyk2

Poniższe tabela 4 i wykres 3 powinny być memento dla zwolenników nadmiernego zadłużania, zwłaszcza w obcych walutach. Mianowicie widać, jakie ryzyko niesie za sobą przy nadmiernym zadłużeniu skokowy wzrost kosztów obsługi długów, spowodowany utratą wiarygodności na rynkach finansowych czy atakami spekulacyjnymi.

Tabelka 4. Zadłużenie wybranych państw UE i odsetki od długu.

liczby-nie-klamia-tab4

Wykres 3. Koszty obsługi długu publicznego (odsetki) jako % PKB (2012 r.).

liczby-nie-klamia-wyk3

Rosnące nierówności społeczne to poważny problem w Polsce. Za pomocą wskaźnika Giniego można ten problem pokazać. Poniższy wykres 4 pokazuje, jak kształtuje się ten wskaźnik w różnych krajach.

Wykres 4. Wskaźnik Giniego dla wybranych państw (Źródło: Wikipedia).

liczby-nie-klamia-wyk4

Polska nie wypada tu najgorzej, choć gorzej to wygląda patrząc na rozwój wieloletni, co pokazuje poniższy wykres 5. Chile, neoliberalny raj wg licznych polskich „ekspertów”, ma jeden z wyższych poziomów nierówności, a USA idą łeb w łeb z Ukrainą i Rosją, wyprzedzając Chiny.

Wykres 5. Wskaźnik nierówności społecznych Giniego dla wybranych państw w latach 1985-2012 (źródło Bank Światowy).

liczby-nie-klamia-wyk5

Wykres 5 pokazuje kilka ciekawych rzeczy:

  1. Widać, że kraje komunistyczne miały w 1985 r. podobną wartość wskaźnika Giniego, około 0,25. Porównując z Rosją czy Chinami, Polska była nawet pionierem wzrostu nierówności w latach 1992-1997.
  2. Niewielki spadek od 2004r. łączy się ze zmianą metodologii liczenia.
  3. Nierówności społeczne rosną dużo szybciej w Chinach, Rosji czy Ukrainie, niż w Polsce.
  4. Czechy i Węgry nie poddały się neoliberalnej presji i utrzymują niski wskaźnik nierówności.
  5. Boliwia została poddana neoliberalnej kuracji kilka lat przed Polską. Można sobie tylko wyobrazić, jaki to oznaczało dramat dla tego, i tak ubogiego, społeczeństwa. Dopiero około roku 1999 odrzucono założenia Konsensusu Waszyngtońskiego, więc Boliwia, podobnie jak inne kraje Ameryki Łacińskiej, poszły swoją, zdroworozsądkową drogą. Ciekawostką jest, że znany nam dobrze prof. Jeffrey Sachs pełnił podobną rolę w Boliwii, jak potem w Polsce będąc doradcą z ramienia Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

W powyższym tekście pokazałem kilka wskaźników, które, powiedzmy, nie należą do wiedzy i refleksji mainstreamowej w Polsce. Widać z nich, że Polska w wielu obszarach rozwija się w sposób charakterystyczny dla kraju eksploatowanego w sposób niezrównoważony.
W ostatniej, poniższej tabeli 5 zastanowimy się, jak te wskaźniki powinny wyglądać za około 20 lat. Niestety, szybkie zmiany nie są tu możliwe, gdyż sprawy zaszły za daleko. To żmudny proces, który należy bardzo dobrze zaplanować i konsekwentnie wdrożyć.

Tabela 5. Przykładowe cele dla roku 2035 dla Polski jako wyraz wdrażania art. 2 Konstytucji RP o sprawiedliwości społecznej.

liczby-nie-klamia-tab5

Oczywiście, tabela 5 może być rozwinięta o inne wskaźniki, takie jak demografia, imigracja, emigracja, bieda i wykluczenie społeczne, udział wydatków w PKB dla edukacji czy ubezpieczenie od bezrobocia. Zaproponowane cele odzwierciedlają sytuację w krajach, na których powinniśmy się wzorować, takich jak Finlandia, Dania, Niemcy, a w niektórych przypadkach także Czechy i Węgry. Co takie zmiany by oznaczały?

  1. W obszarze finansów widać wyraźnie, że główną ofiarą takich zmian byłaby szeroko pojęta zagranica, obecnie drenująca Polskę z zasobów poprzez niewłaściwy system podatkowy, unikanie płacenia podatku od zysków kapitałowych, nielegalne wypływy kapitałowe oraz spore odsetki od długu publicznego. Straciliby także niektórzy polscy superbogacze, wyprowadzający swoje aktywa do rajów podatkowych. System podatkowy da się uszczelnić w kilka lat, natomiast oddłużanie to proces na 20-30 lat.
  2. Tym samym wywoła to zmasowaną kampanię przeciwko takiemu kierunkowi. W praktyce jej metodologię można zaobserwować już teraz, kiedy się mówi o podatku obrotowym dla dużych sieci handlowych oszukujących na podatku CIT, o przewalutowaniu kredytów we frankach czy o kwestii wzmocnienia konstytucyjnej ochrony lasów państwowych: liczne jednostronne artykuły w mediach, opinie „autorytetów” związanych z zagranicznym kapitałem, grożenie międzynarodowym arbitrażem, zwalczanie sił politycznych popierających ten kierunek czy epatowanie społeczeństwa katastroficznymi wizjami.
  3. Sfera socjalna jest obecnie niedofinansowana na około 10% PKB, co widać w marnych wydatkach na publiczną służbę zdrowia, publiczne nakłady na mieszkania czy – nieujęte w powyższych zestawieniach – niewielkie wydatki na ubezpieczenie od bezrobocia.
  4. Szczególnie zaniedbany jest rynek pracy. Jest on za mały, ze szczególnym wskazaniem na osoby starsze oraz udział pensji w PKB, który powinien wzrosnąć o kolejne przynajmniej 10%. To proces na lata, obarczony dużym ryzykiem konfliktów społecznych.
  5. Dobry rynek pracy to konkurencyjny przemysł, czyli produkcja zaawansowanych technologii. Tu brakuje kolejne 2% PKB rocznie na badania i rozwój, by z czasem polskie technologie zaczęły być globalnie konkurencyjne w masowej skali.
  6. To wszystko oznacza jednak duże wydatki publiczne, których nie wolno finansować przez zaciąganie kolejnych długów. Ich sfinansowanie powinno być dokonane dzięki systematycznej zamianie obecnego regresywnego systemu podatkowego na progresywny, wliczając w to najbogatszych rodaków oraz największe zagraniczne firmy, zwłaszcza w sektorach usług krajowych.
  7. Opodatkowanie zagranicznego kapitału sektorów produkcyjnych jest trudniejsze i powolniejsze, gdyż wiąże się z ryzykiem szybkiej wyprowadzki z Polski. Tym samym zwiększenie obciążeń podatkowych powinno być dostosowane do konkretnych sektorów i ich logiki biznesowej. Dotyczy to również Specjalnych Stref Ekonomicznych, których powolna fiskalizacja jest koniecznością.
  8. System bankowy to krwioobieg gospodarki. Obecnie nadmierny wpływ zagranicznego kapitału jest rażący i średnioterminowo powinien zostać zmniejszony o przynajmniej 50%, również dzięki inteligentnym regulacjom.
  9. Wskaźnik nierówności społecznych Giniego powinien systematycznie się polepszać. Myślę, że poziom Węgier, Czech czy Słowacji nie jest czymś niemożliwym.
  10. Dlaczego Polska nie miałaby stać się za 20 lat zamożniejszym państwem niż Niemcy czy Szwecja? To oczywiście trudny cel, ale czy nierealny, mimo że 20 lat to bardzo mało na wygenerowanie takiego wzrostu? Chodzi jednak o prowokację intelektualną. Dlaczego nie możemy mieć ambitnych celów i je realizować, zwłaszcza biorąc pod uwagę polskie zasoby naturalne, kapitał ludzki, silną tożsamość i kulturę?

Przykłady celów opisanych w tabeli 5 są zgodne z interesem narodowym i społecznym Polski i Polaków oraz z art. 2 Konstytucji RP, który stanowi, że Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Moim zdaniem wiele powyższych celów realizuje zapisy tego artykułu, a utrzymanie obecnego, neoliberalnego kierunku jest niekonstytucyjnym zaniechaniem.

Marcin Malinowski

– pseudonim autora, który z przyczyn zawodowych wolał pozostać anonimowy. Od kilku numerów regularnie publikuje na łamach papierowej edycji „Nowego Obywatela” analizy i propozycje zmian o charakterze systemowym.

15 odpowiedzi na „Liczby nie kłamią

  1. Wesoły Foton pisze:

    Dwie konstruktywne uwagi odnośnie artykułu.

    Po pierwsze wykresy i tabele są mało czytelne. Mimo, że czytam artykuł na laptopie (full HD to nie jest, ale to niczego nie usprawiedliwia:), nie mogłem przez minutę dojść do którego kraju należy brązowa linia na wykresie. Na niektórych portalach jest możliwość powiększenia obrazka, klikając na niego. Tutaj tego nie ma, co tym bardziej utrudniło mi lekturę tego artykułu.

    Po drugie, zaleca się unikanie sformułowań typu: „w tabelii rzuca się w oczy kilka kwestii”, powtórzonej dwukrotnie w tym artykule. Tak się składa, że nie mam wykształcenia ekonomicznego i też po lekturze tabelki nic w oczy mi się nie rzuciło. Przez co też poczułem się trochę głupi (no skoro rzuca się w oczy, a ja niczego nie zauważyłem, to chyba coś ze mną jest nie tak?). Ja mam dystans do siebie, ale ktoś być może mógłby się poczuć urażony, tudzież zrezygnować z dalszej lektury portalu po przeczytaniu tego zdania (a przynajmniej tak powiedział mi jeden z redaktorów, kiedy użyłem podobnego sformułowania w swoim pierwszym artykule).

    Życzę sukcesów i wielu udanych artykułów.

  2. Tomek Czajka pisze:

    „Widać, że średni wzrost PKB jest niższy od sumy dotacji netto z UE i od wzrostu długu publicznego”

    Wzrost PKB jest w tabelce w milionach (PLN / rok) / rok = miliony PLN / rok^2.

    Dotacje z UE i wzrost długu publicznego są w milionach PLN / rok.

    Nie da się jednego porównać z drugim bo to są różne jednostki.

  3. YUZEK pisze:

    Lubię czytać mądre analizy. Dziękuję. Proszę pisać dalej.

  4. ziomek pisze:

    Bardzo ciekawy tekst. Uważałbym tylko z tym wskaźnikiem ginniego, np. w kraju gdzie biedniejsza połowa zarabia około 5000 zł a bogatsza połowa 15 000 zł, wskażnik wykaże większą wartość niż w kraju gdzie biedniejsza połowa zarabia około 1500 zł a bogatsza połowa 5000. Mimo to, moim zdaniem, z większymi nierównościami mamy do czynienia w drugim kraju niż pierwszym.

    • Autor pisze:

      @ziomek

      Dziekuje. Ma Pan racje. Jednak bardziej mi chodzilo o pokazanie statystyk z troche innej perspektywy. Zapewne ze wskaznikiem Gini nalezy sie obchodzic ostroznie, ale suma wskaznikow w powyzszym tekscie pokazuje ciut inny obraz ekonomicznejh sytuacji Polski, niz to pokazuja media mainstremowe.

      Wogole ze statystyk najbardziej lubie porownywanie trendow 10-15 lat wstecz. A to dlatego, ze o ile wartosci absolutne statystyk to czesto wartosci niedokladne, o tyle ich porownanie pokazuje co trzeba. Specjalnie wybralem te wskazniki, ktore pokazuje prawdziwa nature neoliberalizmu i skutki coraz bardziej niesprawiedliwego podzialu PKB w Polsce. Panowie Petru, czy Balcerowicz by sie o wiekszosci z nich nie zajakneli, bo by nie bylo subsydiow na dzialanosc;o) Natomiast tego typu lobbysci w takich sytuacjach zaczna podwazac metodologie i wiarygodnosc autora, bo z fakatami, ktore pokazuja te dane trudno polemizowac.

      Pozdrawiam.

  5. Autor pisze:

    @YUZEK

    Dziekuje. Troche trzeba utrudnic zycie tym polskim ekonomistom, ktorzy w zasadzie sa lobbystami zagranicznych instytucji, czy duzego biznesu;o) Jesli pokaze sie odpowiednie dane porownawcze, to mity pryskaja, jak banka mydlana. Tylko trzeba wiedziec, co pokazac i gdzie znalezc:)

    A skutki polskich mitow ekonomicznych sa wyjatkowo paskudne, bo wpychaja w niepotrzebna biede miliony Polakow, w kolejki do lekarzy, itd… Zeby jednak zmienic praktyke, trzeba zmienic swiadomosc rzeczy. Mam nadzieje, ze moje teksty to ulatwiaja.

  6. Autor pisze:

    @Tomek Czajka

    Szczerze mowiac, nie bardzo Pana rozumiem…dlaczego nie mozna porownac miliardow z miliardami? Rocznie PKB rosnie o iles tam milardow. Iles tam miliardow przychodzi z UE, jako de facto subwencja. Iles tam miliardow wpompowano w gospodarke zadluzajac kraj. Dlaczego tego nie mozna porownac, wg zasady, jaki bylby wzrost PKB bez dodluzenia i dostacji unijnych?? A jeszcze nielegalne wyplywy, odsetki za dlug publiczny, czy inflacja?

    Tu nie chodzi o to, co by bylo, gdyby. Chodzo o prosty fakt, ze jesli PKN wzrosl o miliard i dlug tak samo, to jest wrost, czy nie ma? Zwlaszcza jesli ten miliard trzeba splacic…

  7. Autor pisze:

    @Wesoły Foton

    Dziekuje za sugestie. Co do tabelek, to obecna platforma Obywatela nie pozwala na to technologicznie. A co do pierwszego, nie zakladam, ze tylko eksperci od polityki gospodarczej to beda czytac, wiec mam nadzieje, ze nikt sie nie obrazi taka forma;o)

  8. ada pisze:

    Tabele sa malo czytelne – czy mozna by bylo podlinkowac duzy obrazek pod tabele, by za pomoca klikniecia moc powiekszyc tabele w np. nowym oknie ? Generalnie bardzo ciekawa analiza.

  9. Lewiatan i Morda tego potwora pisze:

    Dlaczego udział pensji w PKB:
    – tabela 5 pokazuje aktualny jako 48%
    – tabela 3 pokazuje 2011-2013 jako 36%
    Niedawno widziałem ten parametr w innych publikacjach i z tego co pamiętam to na zachodzie EU wynosi on około 50% a w PL 40%.

  10. grzes_l pisze:

    Dokładnie, liczby nie kłamią, a Pan ich w ogóle nie rozumie.
    Miesza pan pozycje, waluty, nie rozumie okresów sprawozdawczych, pojęcia o długu publicznym też brak. OFE drogi Panie to pozycja dlugu coroczna, nawarstwiajaca sie od lat, glowny jego generator. Warto to pojac, ksiegowosc tez choc troche, zanim Pan napisze cos o „trikach”.
    Polecam najpierw wiedzę, a potem na niej budować poglądy (uda się dojść do podobnych) a nie odwrotnie.

  11. Autor pisze:

    @ada pisze:
    14-10-2015 o 11:47

    Pani Ado, podobno software NO nie jest najnowszy i sie nie da. ALe ponoc to ma sie niebawem zmienic..

    Pozdrawiam!

  12. Autor pisze:

    @Lewiatan i Morda tego potwora pisze:
    15-10-2015 o 21:33
    Dlaczego udział pensji w PKB:
    – tabela 5 pokazuje aktualny jako 48%
    – tabela 3 pokazuje 2011-2013 jako 36%
    Niedawno widziałem ten parametr w innych publikacjach i z tego co pamiętam to na zachodzie EU wynosi on około 50% a w PL 40%””’

    ZNalazlem dwa zrodla, ale mysle, ze 35% jest mniej realne. W kazdym razie celem tych statystyk nie bylo popisywanie sie ekonometria, tylko pokazanie, gdzie sa zamiatane pod dywan negatywne efekty ‚reform’..

  13. Autor pisze:

    @grzes_l pisze:
    29-10-2015 o 11:17
    Dokładnie, liczby nie kłamią, a Pan ich w ogóle nie rozumie.
    Miesza pan pozycje, waluty, nie rozumie okresów sprawozdawczych, pojęcia o długu publicznym też brak. OFE drogi Panie to pozycja dlugu coroczna, nawarstwiajaca sie od lat, glowny jego generator. Warto to pojac, ksiegowosc tez choc troche, zanim Pan napisze cos o „trikach”.
    Polecam najpierw wiedzę, a potem na niej budować poglądy (uda się dojść do podobnych) a nie odwrotnie.”

    W przeciwienstwie do Pana jestem zawodowym, nieakademickim ekonomista, zajmujacym sie polityka gospodarcza w praktyce. Wiec mam stosunek cieplo-zimny do ‚mundrosci’ ekonometrycznych traktujacych ekonomie jako nauke scisla. Celem przedstawienia tych statystyk nie bylo zrobienie wzorowego, ekonometrycznego rownania (i nigdzie tak nie jest napisane), tylko postawienie kolo siebie roznych statystyk (z tego samego roku, jako milardy w jednej walucie lub procenty PKB, wiec nie wiem, o co Panu chodzi) i pokazanie, gdzie sa patologie systemu, takie jak nielegalne wyciekanie pieniedzy za granice, niedofinansowanie sfery socjalnej wynikajacej z de facto regresywnych podatkow, czy glupiej wyprzedarzy wiekszosci systemu bankowego . I mysle, ze to wyszlo bezblednie.

    Jesli by Pan te dane traktowal bardziej, jako jakosciowe (qualitative), a nie doslownie, jako ilosciowe (quantitative), to byc moze mialby Pan inna opinia.

    Natomiast brak umiejetnosci docenienia celnie wybranych danych wynikajacego ze specyficznego doswiadczenia ekonomicznego swiadczy o Pana brakach w rozumieniu mechanizmow globalnej ekonomii i konkurencji miedzy panstwami. Ale tego nie da sie wyczytac w ksiazkach, tylko wynika z umiejetnosci pokazania tych trendow/statystyk, ktore odkrywaja neoliberalne szkielete. A na to trzeba lata praktyki i umiejetnosci odrzucenia niepowaznych dogmatow wciaz jeszcze dominujacych polska debate ekonomiczna.

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>