WrA?g mojego wroga

Czy wrA?g mojego wroga staje siA� moim przyjacielem, sojusznikiem? W dziaA�alnoA�ci spoA�eczno-politycznej stajemy wobec takiego dylematu bardzo czA�sto. Nierzadko w zwiA�zku z niekorzystnA� sytuacjA�. Ot, choA�by obecnie, gdy trwajA� rzA�dy neoliberaA�A?w. OczywiA�cie na PO moA?na siA� oburzaA� o to, A?e minister obiecaA� swoim kolegom jakiA� intratny zapis w ustawie. SA� to jednak sprawy drugorzA�dne. Jasne, A?e takie sytuacje naleA?y piA�tnowaA�, choA�by w imiA� dobrego samopoczucia, ktA?re daje status obywatela paA�stwa nie bA�dA�cego republikA� bananowA�. Jednak a�zafera hazardowaa�? to tzw. maA�e miki w porA?wnaniu z wyprzedaA?A� za A�mieszne pieniA�dze publicznych przedsiA�biorstw, tym razem juA? nie a�zresztA?weka�? ani a�zkomunistycznego skansenua�?, lecz firm nowoczesnych i bardzo dochodowych, jak KGHM. a�zAfera hazardowaa�? to rA?wnieA? nic waA?nego w porA?wnaniu z planami demontaA?u publicznej sA�uA?by zdrowia, zwanego jej komercjalizacjA�. Bo ustawA�, na mocy ktA?rej Rysiek, Zdzisiek czy Heniek zarobiA� nawet wiele milionA?w, moA?na zmieniA� za kilka lat. Nikt natomiast tak A�atwo nie odzyska kontroli nad sprzedanym KGHM, nie odbuduje stoczni przeksztaA�conych w eldorado deweloperA?w, nikt na powrA?t nie stworzy publicznej sA�uA?by zdrowia, jeA�li przehandlowana zostanie sieA� budowanych przez wiele dekad placA?wek medycznych.

StA�d teA?, w takich sytuacjach pojawia siA� idea, A?e sprzymierzyA� siA� moA?na choA�by z diabA�em, byle tylko wraz z nim powstrzymaA� negatywne zjawiska. Obecnie mowa na przykA�ad o nieformalnym sojuszu a�� a byA� moA?e nawet przyszA�ej koalicji rzA�dowej a�� PiS i SLD przeciwko poczynaniom a�zplatformersA?wa�?. Taki sojusz nie jest caA�kowicie nierealny, a na pewno byA�by mniejszym zA�em niA? trwajA�cy liberalny skok na dobro wspA?lne. Jednak trudno A?w scenariusz traktowaA� powaA?nie w kategoriach innych niA? doraA?ne. Oba ugrupowania nie tylko sA� zakA�adnikami podziaA�A?w historycznych, ale takA?e wA�asnych a�zfrakcjia�?. W przypadku SLD rA?A?nej maA�ci kamerdynerA?w a�zGazety Wyborczeja�? i a�zsalonua�?, natomiast w PiS-ie a�� silnego A�rodowiska konserwatywnych neoliberaA�A?w, czyli durnowatych facecikA?w, ktA?rzy w kwestii prywatyzacji niczym nie rA?A?niA� siA� od PO, a jedynie chcA� wolny rynek a�zwzbogaciA�a�? o pomstowanie na gejA?w, aborcjA� i wszelkiej maA�ci a�zbezboA?nikA?wa�?. Inna rzecz, A?e a�zzdolnoA�A� koalicyjnA�a�? PiS-u juA? widzieliA�my w praktyce, a zawdziA�czamy jej to, A?e a�zPolska Solidarnaa�? w wykonaniu liberaA�ki Zyty Gilowskiej i rozmodlonego a�� teA? liberalnego gospodarczo a�� bawidamka Marcinkiewicza, zakoA�czyA�a siA� oddaniem Platformie wA�adzy z co najmniej dwuletnim wyprzedzeniem.

Tego rodzaju faktyczne lub urojone przegrupowania w ramach politycznej a�zbieA?A�czkia�?, dajA� asumpt do snucia teorii o potrzebie gA�A�bszego, ideowego przeA�omu. W jego ramach miaA�oby siA� dokonaA� zbliA?enie rA?A?nych osA?b i A�rodowisk a�zprosocjalnycha�? ponad dotychczasowymi tradycjami ideowymi i afiliacjami organizacyjnymi. Niedawno w rA?A?nych A�rodowiskach pewnym echem odbiA�a siA� deklaracja europosA�a PiS, Tadeusza CymaA�skiego, ktA?ry skrytykowaA� dominacjA� liberaA�A?w w swoim ugrupowaniu, wezwaA� do powrotu do haseA� a�zsolidarnycha�?, a podobno nawet zadeklarowaA�, A?e nie wstydziA�by siA�, gdyby za poglA�dy prospoA�eczne zostaA� nazwany socjalistA�. DomoroA�li stratedzy zaczA�li juA? nawet obliczenia: CymaA�ski i fatamorganowa a�zsocjalnaa�? frakcja PiS-u + a�zprzaA�no-betonowea�? skrzydA�o SLD (Napieralski i spA?A�ka) + resztki Samoobrony + Radio Maryja + jakieA� lewackie grupki, ktA?re niezbyt mocno akcentujA� postulaty obyczajowe = Wielki Front Obrony Przed LiberaA�ami. Marzenia A�ciA�tej gA�owy, w dodatku raczej pustej.

Niejednokrotnie w a�zObywatelua�? pokazywaliA�my, A?e gdy porzuci siA� polityczne etykietki, to podobne poglA�dy w wielu waA?nych sprawach spoA�eczno-gospodarczych gA�oszA� osoby sytuujA�ce siA� od Sasa do Lasa. SzczegA?lnie w Polsce, gdzie scena polityczna jest caA�kowicie zaburzona historiA� ostatnich 5-6 dekad, trudno o normalnoA�A� a�� brak tu zarA?wno konsekwentnej lewicy, jak i prospoA�ecznej, solidarystycznej prawicy, a nasze a�zekstremaa�? w postaci ugrupowaA� populistycznych miotajA� siA� od lewej do prawej A�ciany niczym obA�A�kane (jak Samoobrona czy Polska Partia Pracy). Dlatego teA?, jeszcze bardziej niA? w a�znormalnycha�? politycznie krajach, ludzi o poglA�dach nieliberalnych gospodarczo moA?na spotkaA� w Polsce niemal w kaA?dy ugrupowaniu. Gdyby nie podziaA�y historyczne oraz oczywiA�cie ambicje personalne, nietrudno wyobraziA� sobie porzA�dnA� socjaldemokracjA� z KoA�odkA�, Bugajem i Ikonowiczem oraz prospoA�ecznA� chadecjA� z Romaszewskim, Olszewskim i Januszem Wojciechowskim, ktA?re wspA?lnie tworzA� prospoA�ecznA� koalicjA� rzA�dowA�. A z pozycji radykalnie socjalnych krytykujA� ich, lecz w kluczowych kwestiach po cichu wspierajA� populiA�ci z partii pod wspA?lnym kierownictwem Leppera, ZiA�tka i Gabriela Janowskiego. A Donald Tusk gra w tym czasie w piA�kA� w Sopocie, wozi kolegom paczki do wiA�zienia i wraz z JarosA�awem KaczyA�skim organizuje sympozja pod hasA�em a�zZaczA�A�o siA� w GdaA�sku, skoA�czyA�o w Belwederze a�� blaski i cienie konserwatywnego liberalizmua�?.

Taki scenariusz jest jednak zupeA�nie nierealny. DA�ugo by pisaA� o przeszkodach personalnych, A�rodowiskowych, historycznych i innych, zresztA� oczywistych dla kaA?dej rozgarniA�tej osoby. CymaA�ski moA?e nie wstydziA� siA� sA�owa a�zsocjalistaa�?, ale wstydzi siA� jego elektorat, zaA� Radio Maryja czy a�zGazeta Polskaa�? nie nagA�oA�niA� takiej kandydatury, bo popieranie kogokolwiek z a�zsocjalizmema�? na ustach oznaczaA�oby mentalnA� wojnA� domowA� wA�rA?d sA�uchaczy i czytelnikA?w, nawet jeA�li byA�by to socjalista a�znasza�? i a�zpoboA?nya�?. Dlatego nie zaistnieje tego rodzaju sojusz nawet doraA?ny, mogA�cy daA� szansA� duA?emu elektoratowi socjalnemu na stworzenie siA�y czy to obronnej wobec obecnej dominacji liberaA�A?w, czy w dA�uA?szej perspektywie wrA�cz ofensywnej, mogA�cej nie tylko np. uratowaA� KGHM przed prywatyzacjA�, ale choA�by stworzyA� silny koncern stoczniowy, zarabiajA�cy na produkcji statkA?w tak, jak zarabiajA� wspierane przez paA�stwo koncerny niemieckie czy japoA�skie.

A tym bardziej nie zaistnieje podobny sojusz na pA�aszczyA?nie ideowej, nie nastA�pi A?aden przeA�om w tej kwestii. Tego rodzaju sojusz nie zaistnieje dlatego, A?e wspA?lny wrA?g i podobnie negatywna ocena jakichA� zjawisk to zdecydowanie za maA�o, aby stworzyA� trwaA�A� pA�aszczyznA� wspA?A�pracy i porozumienia. To banaA�, ale warto go napisaA�: potrzebny jest nie wspA?lny wrA?g, lecz wspA?lny pozytywny cel, nie jednoA�A� w nienawiA�ci, lecz podobne, choA� niekoniecznie identyczne definiowanie lepszej przyszA�oA�ci i wartoA�ci umoA?liwiajA�cych jej stworzenie.

KiedyA� myA�laA�em podobnie, jak dzisiaj czyniA� to lewicowcy przyklaskujA�cy prawicowemu a�zsocjaA�owia�? CymaA�skiemu. A�e wrA?g jest wspA?lny i A?e przeciwko niemu warto siA� zjednoczyA� nawet z diabA�em. JesieniA� roku 1999 wspA?A�organizowaA�em nawet w WaA�brzychu tzw. Kongres Opozycji Antysystemowej, ktA?ry zgromadziA� kilkadziesiA�t osA?b z caA�ej Polski, z przerA?A?nych mikro-A�rodowisk, od anarchistA?w i trockistA?w, po neopogan-nacjonalistA?w i monarchistA?w-konserwatystA?w, wszystko to wsparte silnA� reprezentacjA� radykalnych ekologA?w. Na A�amach gazetek tych A�rodowisk publikowaA�em teksty o a�zsojuszu ekstremA?wa�? i o jednoA�ci niezbA�dnej w obliczu wspA?lnego wroga. Bo oczywiA�cie mieliA�my wspA?lnego wroga: neoliberalnA� globalizacjA�, NATO kilka miesiA�cy wczeA�niej bombardujA�ce SerbiA�, planowany akces do Unii Europejskiej, ktA?rA� w bezbrzeA?nej naiwnoA�ci 23-latka uwaA?aA�em wA?wczas za twA?r znacznie gorszy niA? polityczna mafia rodzimego chowu. OczywiA�cie nic z tego nie wyszA�o, zarA?wno dlatego, A?e zero pomnoA?one przez zero nadal daje zero, jak i wA�aA�nie wskutek tego, A?e wspA?lny wrA?g to za maA�o.

Po latach uwaA?am, A?e byA�a to inicjatywa caA�kowicie chybiona i niepotrzebna. I to bynajmniej nie dlatego, A?e wskutek udziaA�u w niej staA�em siA� bohaterem kilkudziesiA�ciu, jeA�li nie kilkuset donosA?w (z a�zGazetA� WyborczA�a�? na czele), bo przecieA? a�zwspA?A�pracowaA�em z faszystamia�?, lecz z uwagi na to, A?e wiA�kszoA�A� uczestnikA?w owego spotkania nie wyciA�gnA�A�a z niego A?adnych sensownych wnioskA?w i jeA�li nie stali siA� zwykA�ymi apolitycznymi drobnomieszczanami, to zazwyczaj, poza nielicznymi przypadkami, pogrA�A?ali siA� coraz bardziej w swych ideologicznych szajbach, zamiast siA� z nich choA� czA�A�ciowo wyzwoliA�. Nie wstydziA�em siA� wA?wczas spotkaA� z tymi ludA?mi (bo tylko faktyczni mentalni faszyA�ci, nawet jeA�li zwA�cy siA� anarchistami czy wolnomyA�licielami, uwaA?ajA�, A?e z kimA� nie naleA?y w ogA?le rozmawiaA�), tak jak nie wstydzA� siA�, A?e jakiA� DomosA�awski wycieraA� sobie mnA� gA�bA� w weekendowym wydaniu organu orA�downikA?w a�zplanu Balcerowiczaa�? (wstydziA�bym siA� raczej, gdyby mnie A?w organ chwaliA� za cokolwiek).

Natomiast wstydzA� siA� swojej naiwnej wiary w to, A?e chciaA�em cokolwiek zbudowaA� z ludA?mi, z ktA?rymi niewiele mnie A�A�czyA�o. Tamten a�zsojusza�? nie miaA� sensu wA�aA�nie dlatego, A?e rozmawialiA�my o wspA?lnym wrogu, zamiast zapytaA� siA� nawzajem o to, jak wyobraA?amy sobie wspA?lny A�ad po a�� oczywiA�cie czysto hipotetycznym, bo aA? tak oderwani od rzeczywistoA�ci nie byliA�my a�� owego wroga pokonaniu. Albo chociaA? o to, dlaczego nie podobajA� nam siA� wspomniane bombardowania Serbii przez NATO a�� czy dlatego, A?e to zwykA�e barbarzyA�stwo i militarystyczna hucpa, czy z powodu umiA�owania a�zmA�A?a stanua�? MiloA?evicia, czy moA?e z uwagi na to, A?e operacja na BaA�kanach byA�a nie w smak rosyjskiej ambasadzie w Polsce i jej tutejszym podwykonawcom. Kto pyta a�� nie bA�A�dzi. Kto nie pyta a�� traci czas.

Zrozumienie tej prostej prawdy a�� A?e wspA?lny wrA?g to za maA�o a�� zajA�A�o mi jeszcze kilka lat. W duchu takiego a�zporozumienia ponad podziaA�amia�? utworzyliA�my a�zObywatelaa�?, ktA?ry poczA�tkowo byA� wA�aA�nie zbieraninA� a�� tyle A?e personalnA�, nie organizacyjnA� a�� wszelkich moA?liwych ekscentrykA?w ideowych, bA�A�kajA�cych siA� po obrzeA?ach przerA?A?nych A�rodowisk. ChoA� tym razem wiA�kszy nacisk poA�oA?yliA�my na podobieA�stwa a�� czy to ideowe, czy a�ztechnicznea�? (jak np. rA?A?ne postulaty ekologiczne) a�� to nadal dominowaA�o nie to, co chcielibyA�my osiA�gnA�A�, lecz krytyka tego, czego nie lubimy. FikcjA� a�zwspA?lnej sprawya�? spod znaku niechA�ci wobec neoliberalizmu, niszczenia A�rodowiska i oligarchizacji A?ycia publicznego musieliA�my jednak porzuciA�, gdy okazaA�o siA�, A?e kilku naszym ex-kolegom przeszkadza nie tyle dziki kapitalizm, co upadek a�zstarego dobregoa�? realnego socjalizmu, A?e lekarstwa na rzA�dy oligarchA?w upatrujA� nie w przywrA?ceniu demokracji, lecz w (re)sentymentalnych westchnieniach za a�zmA�A?ami stanua�? pokroju GomuA�ki, Jaruzelskiego i MiloA?evicia, A?e zA�y nie jest wspA?A�czesny system finansowy, lecz a�zgA�upota ludzi, ktA?rzy biorA� kredytya�?. I tak dalej. Kto nie pyta, ten bA�A�dzi…

WrA?g mojego wroga nie jest moim przyjacielem. WspA?lnota wrogoA�ci to zdecydowanie za maA�o, a sojusze a�zekstremA?wa�? to w najlepszym przypadku sojusze chwilowe, taktyczne, czasem potrzebne dla rozwiA�zania konkretnego problemu, nic wiA�cej. Takie stanowisko nie oznacza sekciarstwa i wiary w jedynA� sA�usznA� drogA�. Nadal uwaA?am, A?e etykietki a�zlewicya�? i a�zprawicya�? wiA�cej zaciemniajA� niA? rozjaA�niajA�, zwA�aszcza w polskich realiach, a w przypadku rozmaitych a�zideowcA?wa�? i a�zortodoksA?wa�? zazwyczaj maskujA� niejasne interesy i powiA�zania lub przeroA�niA�te ego, jeA�li nie powaA?niejsze problemy natury psychologicznej. Nadal sA�dzA�, A?e waA?niejsze sA� faktyczne postawy i poczynania niA? slogany i deklaracje. Nadal wydaje mi siA�, A?e czA�owiek pewny swoich przekonaA� nie powinien baA� siA� ich konfrontowaA� z racjami innych ludzi, a takich konfrontacji boi siA� jedynie smutny, zakompleksiony tchA?rz i miernota, nawet jeA�li pozujA�cy na rewolucyjnego herosa lub elitarnego twardziela. Nadal podtrzymujA� poglA�d, A?e naleA?y rozmawiaA� ponad podziaA�ami i A?e ideowo-polityczne a�zdziewictwoa�? jest na rA�kA� wyA�A�cznie specjalistom od wcielania w A?ycie zasady a�zdziel i rzA�dA?a�?. Nadal mam w dupie donosicieli rozliczajA�cych mnie z opublikowania tekstu a�zfaszystya�? lub a�zkomunistya�? a�� jeA�li a�zfaszystaa�? lub a�zkomunistaa�? majA� coA� mA�drego i inspirujA�cego do powiedzenia, to bA�dA� to publikowaA�, wbrew wszelkim paniom Dulskim, szczegA?lnie tym, ktA?re wolnoA�ciA� sA�owa i pluralizmem wycierajA� sobie usta, lecz trzA�sA� portkami, aby nie naruszyA� jakiegoA� tabu wA�asnego A�rodowiska.

Ale dziA� pytam przede wszystkim nie o to, przeciwko komu i czemu wystA�puje dana osoba lub grupa. DziA� interesuje mnie, co proponuje w zamian, do jakich wartoA�ci siA� odwoA�uje. Dlatego moim sojusznikiem bA�dzie raczej umiarkowany chadek, ktA?ry uznaje, A?e spoA�eczeA�stwo ma prawo stanowiA� o sobie i wybraA� do parlamentu zwolennikA?w podwyA?szenia podatkA?w, niA? radykalny socjalista-etatysta, ktA?ry przekonuje, A?e w sumie za Lenina i Trockiego nie byA�o tak A?le, a demokracja nie jest przecieA? dla a�zwrogA?w ludua�?. Dlatego bliA?szy jest mi taki czA�onek a�zrozmemA�anycha�? Zielonych 2004, ktA?ry potrafi odA�oA?yA� na bok a�� jako kwestiA� drugorzA�dnA� a�� przekonanie o koniecznoA�ci zagwarantowania gejom prawa do zawierania maA�A?eA�stw, lecz w umiarkowany sposA?b promuje rozwiA�zania ekologiczne, niA? radykaA�, ktA?ry sugeruje, A?e problemy ekologiczne rozwiA�zaA�aby eugenika. Dlatego wolA� kogoA�, kto byA� przez caA�e A?ycie w PZPR, lecz wspieraA� samorzA�d pracowniczy w 1956 r. i a�zstruktury poziomea�? w 1980 r., niA? styropianowego etosiarza, ktA?ry w podziemiu wydawaA� broszurki Hayeka i Friedmana a po wyborach 1989 uznaA�, A?e robotnicy gA�osujA�cy na niego to roszczeniowe bydA�o spod znaku homo sovieticus, bo nie potrafili zostaA� biznesmenami zanim zlikwidowano ich zakA�ad pracy. I dlatego wolA� bA�dA�cego moim przeciwieA�stwem prawicowego, ultrakatolickiego i w ogA?le a�zkoA�tuA�skiegoa�? zwiA�zkowca a�zSolidarnoA�cia�? z Podkarpacia, ktA?ry uwaA?a, A?e prywatne nie musi byA� lepsze niA? paA�stwowe i A?e rynek nie zaA�atwia wszystkich problemA?w, niA? a�zlewicowegoa�?, bliskiego mi w sensie gustA?w kulturowych faceta z warszawki, ktA?ry kiedyA� byA� w PPS-ie, a dziA� na A�amach a�zWyborczeja�? czy a�zPolitykia�? szydzi z a�zsocjalua�?, bo to przecieA? passA�, to nie w stylu Zapatero i Blaira. Dlatego a�� choA� nie popieram aborcji a�� wolA� feministkA�, ktA?ra angaA?uje swA?j czas i energiA� w inicjatywy tworzA�ce klimat kulturowy bardziej przyjazny matkom i ich dzieciom, niA? prawicowych mA�drkA?w, ktA?rzy na zmianA� a�zbroniA� A?ycia poczA�tegoa�? i chcieliby kobiety wygnaA� do kuchni, bo tak twierdzi ich guru Korwin-Mikke. Dlatego z dwojga zA�ego wolA� karierowiczA?w z a�zKrytyki Polityczneja�?, ktA?rzy lansujA� siA� w gazecie Michnika, ale przynajmniej werbalnie optujA� za gospodarczym a�zmodelem skandynawskima�?, niA? a�zniezA�omnycha�? radykaA�A?w, ktA?rzy temuA? Michnikowi zarzucajA� nie wspieranie Balcerowicza, lecz A�wiA�stwa w wykonaniu przyrodniego brata lub matki, a gA�osujA� na PO w nadziei na obniA?enie a�zzA�odziejskich i socjalistycznycha�? podatkA?w.

Okazjonalne sojusze rA?A?nych, nierzadko znaczA�co odmiennych A�rodowisk, bA�dA� siA� zdarzaA�y a�� i bardzo dobrze, bo w rozwiA�zaniu konkretnego problemu jest to postawa sensowniejsza niA? sekciarska a�zczystoA�A� ideologicznaa�?. Natomiast jeA�li miaA�yby siA� zdarzyA� powaA?niejsze, bardziej trwaA�e, ideowe przegrupowania i przeA�omy, to nie w oparciu o krytykA� czegokolwiek, np. liberalizmu gospodarczego, lecz na bazie spA?jnej i wspA?lnej wizji alternatywnej. Tadeusz CymaA�ski i jemu podobni nie stanA� siA� socjalistami wskutek deklaracji, A?e paA�stwo powinno zwiA�kszyA� wydatki socjalne i mniej prywatyzowaA�, bo to jeszcze nie jest socjalizm. SocjalistA� staA�by siA� CymaA�ski, gdyby uznaA�, A?e ideaA�em, do ktA?rego naleA?y dA�A?yA� m.in. przy pomocy polityki socjalnej, jest egalitaryzm spoA�eczny, a w sferze gospodarczej a�� uznanie, A?e prywatna wA�asnoA�A� A�rodkA?w produkcji nie jest jedynA� skutecznA�, A?e to nie doraA?ny zysk jest miarA� rozwoju ekonomicznego, A?e gospodarka ma sA�uA?yA� potrzebom ogA?lnospoA�ecznym. Ale nawet gdyby CymaA�ski staA� siA� takim wA�aA�nie umiarkowanym socjalistA�, to wcale nie znaczy, A?e wartoA�ciowymi dlaA� partnerami sA� tacy a�zsocjaliA�cia�?, ktA?rzy tA�skniA� za gomuA�kowskim zamordyzmem lub wielbiA� Che GuevarA�, a papierkiem lakmusowym lewicowoA�ci czyniA� nienawiA�A� wobec KoA�cioA�a i drobnych kupcA?w albo uwielbienie dla mniejszoA�ci seksualnych i inA?ynierii spoA�ecznej.

MyA�lA�c o sojuszach i przeA�omach ideowych, powinniA�my na margines debaty odA�oA?yA� niechA�A� wobec liberalizmu, Balcerowicza, prywatyzacji, Michnika itd., itp. PowinniA�my natomiast pytaA�, co nas A�A�czy i jakie mamy punkty odniesienia. Czy jesteA�my za autentycznA� demokracjA� i samorzA�dnoA�ciA� obywateli, czy teA? po prostu chcemy odsunA�A� liberaA�A?w od wA�adzy przy uA?yciu dowolnych A�rodkA?w, nawet za cenA� zamordyzmu. Czy jesteA�my za wolnoA�ciA� sA�owa dla wszystkich, rA?wnieA? dla naszych wrogA?w, czy jedynie domagamy siA� tej wolnoA�ci dziA�, gdy jesteA�my sA�abi, a gdybyA�my byli silni, to zamknA�libyA�my cenzurA� usta naszym krytykom. Co nam najbardziej przeszkadza w Unii Europejskiej a�� nadmierna biurokracja dla zwykA�ych ludzi i liberalizowanie reguA� dla wielkich koncernA?w czy jej a�zbezboA?noA�A�a�? i zmniejszanie zakresu suwerennoA�ci paA�stw czA�onkowskich (dziA�ki czemu w Polsce np. uratowano DolinA� Rospudy przed jakA?e suwerennym zabetonowaniem). Jak wyobraA?amy sobie silne paA�stwo a�� jak niezaleA?nA� na arenie miA�dzynarodowej SzwajcariA�, ktA?ra pyta obywateli o zdanie w tysiA�cach spraw i wciela ich wolA� w A?ycie, czy jak WielkA� BrytaniA� z czasA?w Thatcher, ktA?ra za pomocA� paA�stwowej policji krwawo tA�umiA�a strajki zwiA�zkowych gA?rniczych a�zwarchoA�A?wa�?, A?eby swoim kolesiom z firm naftowych i gazowych zrobiA� miejsce na rynku energetycznym. Jaki jest nasz ideaA� sprawiedliwego i egalitarnego spoA�eczeA�stwa a�� taki, jak demokratyczna Finlandia i Szwecja, czy w postaci tA�sknot za a�zpolskA� drogA� do socjalizmua�? spod znaku GomuA�ki i Moczara. I jeszcze wiele takich pytaA� powinniA�my zadaA� sobie i potencjalnym sojusznikom zanim staniemy siA� faktycznymi sojusznikami.

OczywiA�cie moA?na tych pytaA� nie zadawaA�, A�udzA�c siA� wspA?lnotA� celu z ludA?mi zA�A�czonymi z nami krytykA� czegoA� lub kogoA� i wierzA�c, A?e droga na skrA?ty zaprowadzi nas w sensowne miejsce. Nie zaprowadzi a�� w ten sposA?b trafimy w miejsce, w ktA?rym moA?na jedynie szukaA� straconego czasu.

Remigiusz Okraska

(ur. 1976) – w roku 2000 współzałożyciel, a następnie redaktor naczelny „Obywatela”/„Nowego Obywatela”. Twórca koncepcji i redaktor portalu www.lewicowo.pl, funkcjonującego od roku 2009. W latach 2001-2005 redaktor naczelny ekologicznego miesięcznika „Dzikie Życie”, do dzisiaj jego stały współpracownik. Socjolog, społecznik. Od roku 1997 publicysta, autor kilkuset tekstów prasowych. Redaktor i pomysłodawca około 20 książek, w tym polskich przekładów prac Aldo Leopolda, Davida C. Kortena i Dave’a Foremana, a także wyborów tekstów zapomnianych lub mało znanych polskich myślicieli społeczno-politycznych, m.in. Edwarda Abramowskiego, Romualda Mielczarskiego, Jana Wolskiego, Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Od 17. roku życia związany z działalnością społeczną. W wolnych chwilach pije wino (i pisze o nim na blogu http://literkibutelkikilometry.blogspot.com/), zbiera zioła i włóczy się po węgierskiej, czeskiej i słowackiej prowincji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>