Demokracja i jej wrogowie

nr 3/2011 |

Demokracja jest dziA� czymA� wiA�cej niA? tylko ustrojem politycznym. StaA�a siA� religiA�, ktA?rej dogmaty nie podlegajA� kwestionowaniu. Uznanie kogoA� za przeciwnika demokracji jest rA?wnoznaczne ze A�redniowiecznA� ekskomunikA�. Politycy i dziennikarze spierajA� siA� tylko, kto jest bardziej prawdziwym demokratA�. CzA�sto cytowane sA�owa Churchilla, A?e nikt nie wymyA�liA� lepszego ustroju, sprawiajA�, iA? nawet nie prA?bujemy sobie wyobraziA� alternatywy. Co wiA�cej, pojA�cie demokracji caA�y czas ulega zawA�A?aniu a�� zostaA�o zarezerwowane dla jej szczegA?lnego modelu: demokracji liberalnej i przedstawicielskiej.

SprA?bujmy wypunktowaA� tu dogmaty Nowej Religii PanujA�cej:

  • spoA�eczeA�stwo jako wyraz umowy spoA�ecznej rA?wnych i wolnych jednostek
  • spoA�eczeA�stwo A?rA?dA�em wA�adzy
  • poszanowanie praw czA�owieka a�� praworzA�dnoA�A�
  • demokracja przedstawicielska oparta na mandacie wolnym
  • pluralizm polityczny i wolnoA�A� mediA?w
  • podziaA� wA�adzy
  • konstytucjonalizm

Fakt, A?e demokracja panuje dziA� niepodzielnie, nie oznacza, A?e nie ma ona przeciwnikA?w. Jest ich wiA�cej, niA? siA� nam wydaje a�� sprA?bujemy ich usystematyzowaA�.

a�zPoganiea�?: pozaeuropejskie ruchy antydemokratyczne

GdybyA�my zapytali, kto jest wspA?A�czeA�nie najwiA�kszym wrogiem demokracji, to prawdopodobnie najczA�A�ciej wskazywany byA�by islamski fundamentalista a�� A�niady, odziany w burnus, z kaA�asznikowem w rA�ce i pasem z materiaA�ami wybuchowymi na biodrach. Takim obrazem karmiA� nas media.

To wrA?g bardzo wdziA�czny, bo ogromnie siA� od nas rA?A?niA�cy, a przez to A�atwy do zidentyfikowania i odrzucenia. RzeczywiA�cie: fundamentaliA�ci muzuA�maA�scy spod znaku Al-Kaidy czy Hizb ut-Tahrir jasno i otwarcie odrzucajA� demokracjA�, tak jak kaA?de inne rzA�dy czA�owieka a�� takA?e dyktaturA� czy monarchiA�. Ich zdaniem, suwerennoA�A� przynaleA?y wyA�A�cznie Bogu, ktA?ry objawiA� nam swe prawo (szariat), a rolA� ludzi jest tylko poznawanie i interpretowanie boskich zasad. Dziedzictwo OA�wiecenia jest im obce jako przynaleA?ne do innej cywilizacji.

Ale choA� polscy A?oA�nierze walczA� w gA?rach Hindukuszu, to fundamentaliA�ci muzuA�maA�scy nie zagraA?ajA� bezpoA�rednio Rzeczpospolitej. Trudno sobie wyobraziA�, by afgaA�scy talibowie dotarli pod WarszawA� a�� dlatego moA?emy ich pominA�A� w naszych rozwaA?aniach. Darujmy sobie teA? zwolennikA?w konfucjaA�skiej teorii paA�stwa. Zajmijmy siA� raczej tymi przeciwnikami liberalnej demokracji, ktA?rych zrodziA�a nasza cywilizacja.

a�zHeretycya�?: ruchy antydemokratyczne Zachodu

Przeciw demokracji wystA�pujA� z powodA?w zasadniczych anarchiA�ci, zwA�aszcza anarchoindywidualiA�ci. Demokracja to wszak wA�adza ludu a�� a oni odrzucajA� kaA?dA� wA�adzA� czA�owieka nad czA�owiekiem. Bardziej umiarkowana czA�A�A� anarchistA?w opowiada siA� za skrajnie zdecentralizowanA� formA� demokracji bezpoA�redniej a�� rzA�dami permanentnych zgromadzeA� ludowych a�� ale i ta wizja sprzeczna jest z parlamentaryzmem.

WiA�kszoA�A� ruchA?w antydemokratycznych nie neguje jednak wA�adzy jako takiej, lecz tylko jej demokratycznA� postaA�. NajczA�A�ciej kwestionujA� samA� zasadA� suwerennoA�ci ludu (spoA�eczeA�stwa). Do kogo wiA�c ta suwerennoA�A� miaA�aby naleA?eA�?

Najdalej idA� tu reakcjoniA�cilegitymiA�ci, ktA?rzy uwaA?ajA�, A?e wszelka wA�adza pochodzi od Boga, ten zaA� sprawuje jA� a�� i tu jest rA?A?nica z fundamentalistami islamskimi a�� za poA�rednictwem boA?ego pomazaA�ca, czyli monarchy. Monarcha nie jest jednak wA�adcA� absolutnym, zmuszony bowiem pozostaje do poszanowania tradycji i prawa naturalnego. LegitymiA�ci to margines marginesu, w Polsce reprezentowany przez niewielki Klub Zachowawczo-Monarchistyczny. W zA�agodzonej wersji podobne idee gA�oszA� jednak integryA�ci katoliccy spod znaku Radia Maryja, ktA?rzy akceptujA�c zasady demokracji, nie dopuszczajA� jednoczeA�nie, by dziaA�ania demokratycznych wA�adz naruszaA�y prawo naturalne w ich wykA�adni.

Inaczej uzasadniajA� odrzucenie demokracji nowoczeA�ni a�znaukowia�? elitaryA�ci. Nie odwoA�ujA� siA� do Boga, lecz do nauki, a A�ciA�lej do praw przyrody, ktA?re objawiA� im Darwin i jego uczniowie. Ich zdaniem, istotA� natury jest nierA?wnoA�A�, dlatego wszelka demokracja to w najlepszym razie fikcja a�� zawsze rzA�dzA� elity. Otwarcie takie idee gA�osi francuska Nowa Prawica (np. Klub Zegarowy), w Polsce nie majA�ca swego odpowiednika. Warto jednak zwrA?ciA� uwagA�, A?e w formie zakamuflowanej takie koncepcje gA�oszA� rA?A?nej maA�ci technokraci, dla ktA?rych wciA�A? ubezwA�asnowolniany parlamentaryzm jest tylko parawanem dla a�zrzA�dA?w fachowcA?wa�?. Ludzi tego pokroju spotkamy w kaA?dej partii. Pewnym wariantem a�ztechnokratyzmu oA�wieconegoa�? jest teA? projekt Unii Europejskiej, w ramach ktA?rego referenda powtarza siA� tak dA�ugo, aA? zmA�czone spoA�eczeA�stwa zagA�osujA� a�zwA�aA�ciwiea�?. Demokratyczna legitymizacja jest tu zaledwie listkiem figowym merytokracji.

NiewA�tpliwie przeciwnikami demokracji sA� teA? ekstremiA�ci ekologiczni, ktA?rzy odrzucajA� panowanie czA�owieka nad przyrodA�. OczywiA�cie nie dotyczy to wszystkich obroA�cA?w A�rodowiska naturalnego, a tylko tych najbardziej skrajnych: wyznawcA?w fiA�skiego ekofilozofa Pentti Linkoli, ekoterrorystA?w z grup takich jak Wyzwoliciele czy Front Wyzwolenia Ziemi. Linkola otwarcie mA?wi, A?e A�rodowisko naturalne moA?e uratowaA� przed czA�owiekiem tylko a�zzielona dyktaturaa�?. ChoA� od fundamentalistA?w religijnych rA?A?niA� siA� prawie pod kaA?dym wzglA�dem, to A�A�czy ich jedno a�� nie uznajA� czA�owieczeA�stwa, ludzkoA�ci za najwyA?szA� wartoA�A�. IdA� jednak dalej od fundamentalistA?w religijnych, gdyA? czA�owiek nie jest dla nich koronA� wszelkiego Stworzenia, najdoskonalszym z boA?ych dzieA�, lecz planetarnA� chorobA�, ktA?rA� naleA?y usunA�A�. Rzec moA?na, A?e rozszerzajA� oni zasady demokracji na caA�A� przyrodA� oA?ywionA�, a ludzkoA�A� zostaje wtedy a�zprzegA�osowanaa�? przez inne gatunki.

a�zSchizmatycya�?: ruchy alterdemokratyczne

Inna grupa przeciwnikA?w obecnego ustroju to ruchy nie tyle antydemokratyczne, co a�� przez analogiA� do alterglobalistA?w a�� a�zalterdemokratycznea�?. To ruchy, ktA?re nie kwestionujA�c samych fundamentA?w demokracji, tj. zasady suwerennoA�ci ludu, krytykujA� zarazem jej realizacjA�, czyli liberalnA� demokracjA� parlamentarnA�. TwierdzA�, A?e ta forma demokracji nie speA�nia swych obietnic, tj. nie wyraA?a rzeczywistej woli ludu, lecz deformuje jA�. ZgadzajA�c siA� w aspekcie negatywnym, rA?A?niA� siA� diametralnie w zakresie proponowanych rozwiA�zaA�.

FaszyA�ci i bonapartyA�ci uwaA?ajA�, A?e wola narodu najpeA�niej wyraA?ana jest poprzez genialnA� jednostkA�: Wodza. ZarazemnarA?d postrzegajA� jako wspA?lnotA� pokoleA�, co pozwala Wodzowi podejmowaA� decyzje sprzeczne z wolA� aktualnej wiA�kszoA�ci a�� wszak to on a�zwie lepieja�?, co jest w interesie narodu.

Od koncepcji skrajnej prawicy odcinajA� siA� komuniA�ci. Pomimo jednak formalnego uznania rA?wnoA�ci obywateli, gA�oszA� wyA?szoA�A� mas ludowych nad klasami posiadajA�cymi, proletariatu nad resztA� pracujA�cych, wielkoprzemysA�owej klasy robotniczej nad robotnikami z maA�ych zakA�adA?w, partii komunistycznej nad klasA� robotniczA�, kierownictwa partii nad szeregowymi czA�onkami. Klasyczny system komunistyczny a�� wA�adza rad w Rosji bolszewickiej a�� zorganizowany byA� na tej zasadzie, np. 1 delegata wybieraA�o 10 robotnikA?w, ale 50 chA�opA?w. Okazuje siA� tu, A?e jedynie komunistyczna awangarda uprawniona jest do artykuA�owania woli ludu.

Na pierwszy rzut oka puA�apkA� tA� ominA�li korporacjoniA�ci, postulujA�cy a�zdemokracjA� organicznA�a�?, w ktA?rej podmiotem nie sA� jednostki, lecz grupy spoA�eczne, zorganizowane w korporacje. W myA�l tej koncepcji,przedstawicielstwo narodowe pochodzi nie z wyborA?w, a z delegacji, co pozwala lepiej odzwierciedliA� skA�ad spoA�eczeA�stwa i zarazem zwiA�zaA� posA�A?w z wyborcami. Wizja ta jest jednak trudna do realizacji w warunkach mobilnoA�ci spoA�eczeA�stwa: zanim jednostka zdA�A?y poczuA� siA� zwiA�zana z jakA�A� grupA� zawodowA� czy terytorium a�� juA? zmienia miejsce pracy lub zamieszkania. W A�wiecie koczownikA?w korporacjonizm staA�by siA� fikcjA� zdominowanA� przez faktycznie niekontrolowanych biurokratA?w korporacyjnych.

NajpeA�niejszymi demokratami sA� populiA�ci. ChcA� demokracji rozumianej dosA�ownie a�� jako bezpoA�rednia wA�adza wszystkich obywateli, realizowana poprzez referenda. SA�aboA�ciA� ich koncepcji jest jednak to, A?e taka forma demokracji A�atwo moA?e przerodziA� siA� w tyraniA� wiA�kszoA�ci, nie wspominajA�c juA? o podatnoA�ci mas na demagogiA�. Plebiscyt w warunkach nieograniczonych moA?liwoA�ci manipulowania opiniA� publicznA� przez media ma taki sam sens, jak w III Rzeszy.

a�zZelocia�?: minorytarianie

Wszystkie opisane tu ideologie to przeciwnicy demoliberalizmu rzec moA?na odwieczni. Ale w ostatnich latach pojawiA� siA� przeciwnik nowy, ktA?ry wyewoluowaA� z demokracji jako hiperliberalizm. Demokracja zostaA�a zredefiniowana: to juA? nie wA�adza wiA�kszoA�ci, szanujA�ca prawa mniejszoA�ci, lecz prymat interesA?w mniejszoA�ci nad wiA�kszoA�ciA�. Atomizacja spoA�eczeA�stwa sprzyja nielicznym, ale gA�oA�nym i dobrze zorganizowanym lobbies. Ich dziaA�alnoA�A� sprawia, A?e niejednokrotnie wspA?A�czesna demokracja okazuje siA� zaprzeczeniem demokracji klasycznej.

a�zKapA�ania�?: politycy

PrzysA�uchujA�c siA� argumentom przeciwnikA?w demokracji nie sposA?b odmA?wiA� sA�usznoA�ci niektA?rym z nich. Demokracja rzeczywiA�cie jest czA�sto nieefektywna, sA�aba, skorumpowana. Polska demokracja jest tu niezbyt budujA�cym przykA�adem. Wszyscy potrafimy podaA� przykA�ady niekompetencji politykA?w. Nie zawsze jest to tylko niekompetencja a�� czA�sto rA?wnieA? nieuczciwoA�A�. Do nieustannych informacji o wciA�A? nowych aferach zdA�A?yliA�my juA? przywyknA�A�, nie robiA� na nas wraA?enia. Polska jest na 49. miejscu w A�wiatowym Indeksie Postrzegania Korupcji, opracowanym przez Transparency International, wyprzedzona nie tylko przez NowA� ZelandiA�, DaniA� czy Singapur, ale teA? np. przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, KostarykA� i BotswanA�. Ale czy Polska jest odosobnionym przypadkiem? ChoA� u nas te patologie ujawniajA� siA� w sposA?b wybitnie jaskrawy, to przykA�ad chociaA?by Silvio Berlusconiego pokazuje, A?e nie jesteA�my niechlubnym wyjA�tkiem.

Powiedzmy wiA�c jasno: demokratyczni politycy osA�abiajA� demokracjA�, dostarczajA�c argumentA?w jej wrogom.

a�zWiernia�?: spoA�eczeA�stwo

Ale czy tylko politycy sA� tu winni? PrzecieA? politycy nie wziA�li siA� z Marsa. To my ich wybraliA�my. KaA?de demokratyczne spoA�eczeA�stwo ma takich politykA?w, na jakich zasA�uguje. Przyjrzyjmy siA� wiA�c spoA�eczeA�stwu polskiemu. Socjologowie sA� zgodni: cechuje je dramatycznie niski poziom kapitaA�u spoA�ecznego. Gdy PolakA?w pytano, czy moA?na ufaA� innym ludziom, 3/4 odpowiedziaA�o, A?e nie. To najgorszy wynik w Europie. To samo dotyczy stopnia uspoA�ecznienia PolakA?w, mierzonego udziaA�em w stowarzyszeniach. PrzykA�ady moA?na by mnoA?yA�. W rezultacie spoA�eczeA�stwo nazbyt czA�sto okazuje siA� bezksztaA�tnA� masA�, dowolnie manipulowanA� przez media. Gdy w czasie ataku na JugosA�awiA� zaserwowaA�y one odbiorcom umiejA�tnie spreparowanA� porcjA� informacji o serbskich okrucieA�stwach (pomijajA�c skrupulatnie wszystko, co nie pasowaA�o do czarno-biaA�ego obrazu sytuacji), polska opinia publiczna poparA�a bombardowania tradycyjnie zaprzyjaA?nionego kraju.

a�zKoA�ciA?A� bez Bogaa�?

Apatia spoA�eczeA�stwa nie bierze siA� jednak z niczego. Nie obarczajmy tu caA�A� winA� komunistycznej spuA�cizny: w Trzeciej Rzeczpospolitej wychowaA�o siA� juA? caA�e pokolenie, a jego stopieA� uspoA�ecznienia jest jeszcze niA?szy niA? rodzicA?w. Przyczyn szukaA� naleA?y w gA�A�biej zachodzA�cych zjawiskach.

OtaczajA�ca nas rzeczywistoA�A� staje siA� coraz bardziej skomplikowana, przeciA�tny czA�owiek przestaje jA� ogarniaA�, zdajA�c siA� na opinie politykA?w, ekspertA?w, dziennikarzy, celebrytA?w. W miarA� postA�pA?w globalizacji oA�rodki decyzyjne przenoszA� siA� na coraz wyA?szy poziom a�� do Brukseli, do Waszyngtonu, wciA�A? i wciA�A? oddalajA�c od obywatela. Wynik wyborA?w parlamentarnych ma coraz mniejsze znaczenie ze wzglA�du na zobowiA�zania miA�dzynarodowe i nacisk rynkA?w finansowych, potrafiA�cych zdestabilizowaA� przeciA�tnA� gospodarkA�.

Proces profesjonalizacji objA�A� nie tylko politykA�, ale takA?e obronnoA�A�. Na wspA?A�czesnym, wysoce stechnicyzowanym polu bitwy radziA� sobie potrafi tylko zawodowy A?oA�nierz, co sprawia, A?e kolejne paA�stwa rezygnujA� z poboru, z armii obywatelskiej. ChoA� przeciA�tnego zjadacza chleba taka perspektywa raduje, to trudno nie zwrA?ciA� uwagi, A?e demokracja ateA�ska byA�a dzieckiem falangi hoplitA?w, demokracja szlachecka a�� pospolitego ruszenia, demokracja wspA?A�czesna a�� powszechnego poboru. DziA� lud wypuszcza orA�A? z rA�k, zdajA�c siA� na lojalnoA�A� najemnikA?w. O A�wiA�ta naiwnoA�ci!

W rezultacie ludzie czujA�, A?e tracA� kontrolA� nad wA�asnym A?yciem. Nic dziwnego, A?e demokracjA� postrzegajA� jako spektakl, jako formA� pozbawionA� istotnej treA�ci a�� coA� na ksztaA�t Republiki Rzymskiej w okresie pryncypatu. Demokracja zaczyna przypominaA� KoA�ciA?A� bez wiernych. Ale czy moA?liwa jest demokracja bez demokratA?w?

dr hab. Jarosław Tomasiewicz

(ur. 1962) – doktor nauk politycznych, pracownik naukowy Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, publicysta, autor książek „Terroryzm na tle przemocy politycznej (zarys encyklopedyczny)” (2000), „Między faszyzmem a anarchizmem. Nowe idee dla nowej ery” (2000), „Ugrupowania neoendeckie w III Rzeczypospolitej” (2003), „Zło w imię dobra. Zjawisko przemocy w polityce” (2009) i „Rewolucja narodowa. Nacjonalistyczne koncepcje rewolucji społecznej w Drugiej Rzeczypospolitej” (2012), a także wielu tekstów publicystycznych i naukowych. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>