OFErta

nr 3/2011 |

Gdy przed laty zmieniaA�em pracA�, przenoszA�c siA� ze szkoA�y podstawowej do liceum, kierowaA�y mnA� bardzo prozaiczne pobudki. OtA?A? obliczyA�em sobie, A?e w ciA�gu kilku lat na skutekmalejA�cej liczby klas w podstawA?wce zabraknie godzin na etat dla historyka. Dlatego nie potrafiA� wyjA�A� ze zdumienia postawA� a�zekspertA?wa�?, ktA?rzy dopiero niedawno zauwaA?yli, A?e Polsce nie tyle grozi, co juA? trwa w niej zapaA�A� demograficzna. NaprawdA� nie daA�o siA� tego wczeA�niej przewidzieA� i podjA�A� krokA?w zaradczych?

DaA�o siA�. Ale to byA�a pieA�A� przyszA�oA�ci a�� dopA?ki kryzys demograficzny nie uderzyA� bezpoA�rednio w AswiA�te AswiA�tych, czyli w rA?wnowagA� budA?etowA�. Podejmuje siA� wiA�c teraz gorA�czkowe dziaA�ania, majA�ce doraA?nie uratowaA� sytuacjA�: podwyA?sza siA� wiek przejA�cia na emeryturA� (A�amiA�c przy tym bez skrupuA�A?w rzymskA� zasadA� lex retro non agit), reformuje siA� system ubezpieczeA� spoA�ecznych.

Z tym ostatnim akurat trudno siA� nie zgodziA�: konstrukcja OFE to jeden z najwiA�kszych skandali transformacji. Obywatele zostali przez paA�stwo opodatkowani na rzecz prywatnych korporacji, ktA?re do niczego nie sA� zobowiA�zane. Gdyby operujA�c moimi pieniA�dzmi wypracowywaA�y zysk, ktA?rym dzielilibyA�my siA� a�� uznaA�bym to za uczciwe. Ale z mojej skA�adki najpierw potrA�cana jest prowizja a�� za nic, za A�askA� pobierania moich pieniA�dzy! a�� a zysk moA?e bA�dzie, a moA?e nie. Tym niemniej desperackie ruchy rzA�du Tuska to tylko pA?A�A�rodki, tymczasem potrzebny jest plan globalny.

PozwolA� sobie takowy zaproponowaA�. Niestety zgodziA� siA� musimy, A?e zasada solidarnoA�ci miA�dzypokoleniowej a�� A?w fundament welfare state a�� jest nie do utrzymania w warunkach zapaA�ci demograficznej. Zarazem jednak system kont indywidualnych, w ktA?rym kaA?dy sobie rzepkA� skrobie, w praktyce spycha znacznA� czA�A�A� emerytA?w w nA�dzA�, zgodnie z duchem wilczego neoliberalizmu.

UwaA?am, A?e system emerytalny powinien z jednej strony zapewniA� moA?liwoA�A� godnej egzystencji emerytom, z drugiej jednak a�� sprzyjaA� polityce pronatalistycznej, bez ktA?rej niemoA?liwe jest odbudowanie paA�stwa opiekuA�czego. Te dwa cele moA?na pogodziA� na zasadzie a�zzindywidualizowanej solidarnoA�ci miA�dzypokolenioweja�?, ktA?ra zerwaA�aby z charakterystycznym dla obecnego systemu premiowaniem egoizmu.

MA?wiA�c najproA�ciej: emerytura skA�adaA�aby siA� z dwA?ch lub trzech czA�A�ci a�� pierwszA� gwarantowaA�oby paA�stwo na poziomie minimum socjalnego, druga tworzona byA�aby ze skA�adek pA�aconych przez dzieci konkretnego emeryta; ewentualna trzecia to konto indywidualne. DziA�ki temu im wiA�cej emeryt miaA�by dzieci i im wyA?sze byA�yby ich zarobki, tym wyA?sza byA�aby jego emerytura. Nie tylko sprzyjaA�oby to wzrostowi liczby urodzin, ale teA? skA�aniaA�oby rodzicA?w do dbaA�oA�ci o wyksztaA�cenie i wA�aA�ciwe wychowanie potomstwa. A dzieci, rzec moA?na, zwracaA�yby po latach rodzicielom koszty swego utrzymania.

OczywiA�cie to tylko ogA?lna idea, dopracowania wymagajA� rA?A?ne kwestie szczegA?A�owe, np. rekompensaty dla osA?b bezpA�odnych czy ludzi, ktA?rzy utracili dzieci. WA�tpliwoA�ci moA?e teA? budziA� poA�rednictwo paA�stwa przy przekazywaniu pieniA�dzy. Wydaje siA� ono jednak byA� niezbA�dne ze wzglA�du na a��spA?jrzmy prawdzie w oczy a�� osA�abienie wiA�zi rodzinnych. IdeaA�em byA�aby sytuacja, w ktA?rej ludzie pomagajA� sobie nawzajem z dobrej woli, nie wyrA�czajA�c siA� paA�stwem a�� dziA� niestety to utopia.

Inny problem to podwyA?szanie wieku emerytalnego. Jest to uzasadnione o tyle, A?e wydA�uA?yA�a siA� A�rednia dA�ugoA�A� A?ycia. Ale zarazem zmuszanie ludzi do pracowania wciA�A? i wciA�A? dA�uA?ej wydaje siA� nieludzkie a�� czA�owiek powinien mieA� prawo do odpoczynku jeszcze zanim zupeA�nie zniedoA�A�A?nieje. RozwiA�zaniem mA?gA�by byA� system, w ktA?rym osoba osiA�gajA�ca wiek dotychczas uprawniajA�cy do emerytury, przechodziA�aby na niA� poA�owicznie: otrzymywaA�aby poA�owA� A�wiadczenia, pracujA�c zarazem na pA?A� etatu. ByA�oby to swoiste a�zmiA�kkie lA�dowaniea�?, zapewniajA�ce ludziom w podeszA�ym wieku moA?liwoA�A� aktywnoA�ci zawodowej i dzielenia siA� doA�wiadczeniem z mA�odszymi, ale jednak nie wyciskajA�ce z nich ostatka siA�.

PozostajA� pesymistA� w kwestii moA?liwoA�ci zrealizowania tych propozycji. Jakakolwiek polityka pronatalistyczna moA?e przynieA�A� pierwsze pozytywne skutki dla gospodarki najwczeA�niej po dwudziestu latach a�� a to dla politykA?w perspektywa rA?wnie abstrakcyjna jak epoki geologiczne. W koA�cu, jak wiadomo: a�zPo nas choA�by potopa�?.

dr hab. Jarosław Tomasiewicz

(ur. 1962) – doktor nauk politycznych, pracownik naukowy Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, publicysta, autor książek „Terroryzm na tle przemocy politycznej (zarys encyklopedyczny)” (2000), „Między faszyzmem a anarchizmem. Nowe idee dla nowej ery” (2000), „Ugrupowania neoendeckie w III Rzeczypospolitej” (2003), „Zło w imię dobra. Zjawisko przemocy w polityce” (2009) i „Rewolucja narodowa. Nacjonalistyczne koncepcje rewolucji społecznej w Drugiej Rzeczypospolitej” (2012), a także wielu tekstów publicystycznych i naukowych. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>