Prorok narodowej rewolucji

Lato 2013 |

dr Jarosław Tomasiewicz

CC-BY eisenbahner, flickr.com/photos/eisenbahner/4568743112/

Komunistyczna Partia Polski przedstawiana jest dziś z reguły jako agentura obcego mocarstwa, wyzuta z wszelkiego patriotyzmu, wprost ziejąca nienawiścią do Polski i polskości. Nie przecząc, że takie tendencje występowały w ruchu komunistycznym, zwrócić trzeba uwagę, że to obraz nazbyt uproszczony. I tu występowały jaśniejsze półcienie, bez znajomości których nie zrozumiemy, dlaczego na orbicie kompartii znalazł się niejeden żołnierz Legionów (by przywołać choćby postać Władysława Broniewskiego). Nawet antykomunistyczny publicysta, agent sanacyjnej „defensywy” Józef Mitzenmacher (Jan Alfred Reguła) w swej „Historii KPP” zwracał uwagę, że wielki procent jego [polskiego komunizmu – J.T.] wyznawców nie zatracało poczucia polskiej państwowości i że istniała możliwość spolszczenia partii komunistycznej. Najdalej w tym kierunku miał iść Julian Brun, znany też pod swym partyjnym pseudonimem Bronowicz.

***

Życiorys Bruna to klasyczna biografia „zawodowego rewolucjonisty”, karnego żołnierza międzynarodowej Rewolucji. Urodził się 21 kwietnia 1886 roku w Warszawie. Jak wielu komunistów miał burżuazyjne pochodzenie – jego ojciec Teodor był właścicielem fabryki tytoniowej, choć od 1905 r. pracował w tej fabryce jako majster. W rodzinie żywe były też sentymenty patriotyczne, gdyż dziadek Bruna, Julian Kaufman, należał do organizatorów powstania styczniowego w Krośniewicach, a po jego upadku był wraz z żoną więziony przez Rosjan. Być może ta właśnie buntownicza tradycja skłaniała Juliana ku antycarskiej opozycji – już jako szesnastolatek wziął udział w demonstracji pierwszomajowej, za co został w 1902 roku usunięty z progimnazjum. Potem uczył się w szkole handlowej w Zgierzu, ale również jej nie skończył.

W 1903 roku wstąpił do Związku Młodzieży Socjalistycznej, łączącego młodych sympatyków zarówno PPS, jak i SDKPiL, i współpracował przy redagowaniu pisma ZMS „Ruch”. Z powodu tej działalności został w lutym 1904 r. aresztowany, jednak już w maju zwolniono go z uwagi na brak dowodów. Kolejne aresztowanie nastąpiło podczas zbrojnej demonstracji socjalistów na Placu Grzybowskim w Warszawie 13 listopada 1904 r. Bruna więziono wtedy na Pawiaku i w warszawskiej Cytadeli, zanim został zwolniony za kaucją.

Rewolucja 1905 roku przyśpieszyła krystalizowanie się postaw politycznych. Brun spośród różnych partii socjalistycznych – PPS, III Proletariatu, SDKPiL – wybrał tę ostatnią, kierowaną przez Różę Luksemburg. Działał jako esdecki agitator na terenie Warszawy, Lublina i Zagłębia Dąbrowskiego. Latem 1905 r. wraz ze Stanisławem Bobińskim udał się do Austro-Węgier. W czasie powrotu w październiku został zatrzymany za nielegalne przekroczenie granicy i osadzony w więzieniu w Będzinie, potem przewieziono go do stolicy, jednak po miesiącu uwolniono. W listopadzie 1905 r. opublikował w „Przeglądzie Społecznym” swój pierwszy publicystyczny artykuł „O platformie pojednawczej”. Tekst dotyczył rozłamu w PPS i propagował zbliżenie z lewicowymi socjalistami, co w sekciarskiej SDKPiL stanowiło rzadką postawę. W tym czasie Brun wszedł w skład praskiego Zarządu Dzielnicowego SDKPiL, jednak już niebawem – w czasie demonstracji w Alejach Ujazdowskich – znów został aresztowany.

Zwolniono go po dwóch miesiącach za kaucją, pozbawiony jednak możliwości kontynuowania nauki w kraju wyjechał do Paryża. Studiował tam socjologię na Sorbonie, zdał też egzamin wstępny do Instytutu Języków Obcych. Jesienią 1907 r. przyjechał do Warszawy na swoją rozprawę sądową – został wówczas skazany na sześć miesięcy więzienia z zaliczeniem na jego poczet wcześniejszego aresztu; po odbyciu kary wrócił w marcu 1908 roku do Paryża. Ożenił się wtedy z angielską malarką May Houghton i w 1909 r. wyjechał do Londynu, by uczyć się tam fotograwerstwa. Po powrocie do Francji pracował jako grawer. W czasie pobytu w Paryżu nie zaniedbywał działalności politycznej w szeregach tamtejszej sekcji SDKPiL. Jesienią 1912 r. przyjechał do Krakowa, gdzie ożenił się ponownie, tym razem ze Stefanią Unszlicht. Już jednak wiosną następnego roku choroba żony zmusiła go do wyjazdu do Bułgarii. Pracował tu jako korespondent handlowy (w Ruszczuku) i urzędnik bankowy (w Sliven), utrzymując zarazem polityczne kontakty z tzw. tesniakami – radykalną frakcją „ścisłych socjalistów” w Bułgarskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. W czasie I wojny światowej został internowany przez władze jako obywatel rosyjski.

W 1919 roku wrócił do kraju, wstępując z miejsca do Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. Jako komunista, został latem 1920 r., w czasie ofensywy bolszewickiej, aresztowany przez władze wojskowe na letnisku pod Warszawą i postawiony przed sądem doraźnym. Przetrzymywano go w Mińsku Mazowieckim, potem na Pawiaku, jednak po przekazaniu sprawy sądowi zwykłemu został w 1921 r. zwolniony. Po uwolnieniu wrócił do pracy partyjnej. Był członkiem Centralnego Wydziału Rolnego i Centralnej Redakcji KPRP, współredagował organy partii „Czerwony Sztandar” i przeznaczoną dla wsi „Gromadę”, współpracował też z legalnymi pismami komunistycznymi, takimi jak „Walka Robotnicza”, „Nowa Kultura” czy „Trybuna Robotnicza”. W lutym 1922 r. Komitet Centralny KPRP delegował go do Moskwy na posiedzenie I Rozszerzonej Egzekutywy Międzynarodówki Komunistycznej, gdzie został powołany w skład Komisji Związkowej MK. U schyłku tego roku uczestniczył w IV kongresie Kominternu w Piotrogrodzie i Moskwie.

Poglądy Bruna w tym okresie wciąż bliskie były luksemburgizmowi, cechowało je charakterystyczne dla dawnych esdeków sekciarstwo. Kontestując możliwość i celowość porozumienia z PPS, faktycznie negował taktykę jednolitego frontu robotniczego w Polsce. Na III konferencji KC KPRP (w Gdańsku w kwietniu 1922 r.) skrytykował też zapożyczone od bolszewików hasło „ziemia dla chłopów bez wykupu”. Luksemburgistowska ultralewica w polskiej kompartii uważała, że lepiej rozwinięta gospodarczo Polska nie musi przejmować rozwiązań z zacofanej rolniczej Rosji i może przejść wprost do socjalizacji ziemi (swą wyższość podkreślano nawet akcentowaniem „robotniczego” charakteru w nazwie partii). Na II zjeździe KPRP (wrzesień-październik 1923 w Bołszewie) Brun jako członek podkomisji rolnej i narodowościowej podtrzymywał to stanowisko – w sprawie rolnej proponował hasło „ziemia dla bezrolnych i małorolnych” zamiast „ziemia dla chłopów”.

Na tymże zjeździe Brun wybrany został do Komitetu Centralnego partii. W lipcu 1924 r. I konferencja Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom (zajmującej się wsparciem dla więzionych komunistów) wybrała go do Komitetu Wykonawczego MOPR. W tym samym czasie osiągnął szczyt partyjnej kariery: na V kongresie Kominternu został wybrany przez Komisję Polską MK na członka tzw. Piątki – prowizorycznego kierownictwa KPRP. Awans ten był owocem walk frakcyjnych. Dominująca dotąd tzw. większość (Maria Koszutska-Kostrzewa, Adolf Warski-Warszawski, Henryk Horwitz-Walewski) opowiadała się za jednolitym frontem w formie rządu robotniczo-chłopskiego, co oznaczało kompromis z PPS i radykalnymi ludowcami, poparcie dla postulatu reformy rolnej i podjęcie hasła niepodległości Polski, a w dodatku wystąpiła w obronie Trockiego w jego konflikcie ze Stalinem. Spotkało się to z reakcją Stalina, pod naciskiem którego powołane zostało nowe kierownictwo, zdominowane przez dawnych luksemburgistów.

Nie dane było jednak Brunowi stanąć na czele kompartii. 8 sierpnia 1924 r. został aresztowany w Warszawie wraz z całą Centralną Redakcją i skazany na 8 lat więzienia. Karę odbywał w więzieniach na Pawiaku i na Mokotowie, wykorzystując czas do napisania „Stefana Żeromskiego tragedii pomyłek”. Jego esej w 1925 roku publikowany był w odcinkach na łamach „Skamandra”, najpopularniejszego wówczas polskiego pisma literackiego, a w następnym roku został wydany w formie broszurowej. Tezy zawarte w „Tragedii…” wywołały konsternację towarzyszy partyjnych – Brun został skrytykowany za „nacjonalbolszewizm”, odsunięty od pracy w Komunistycznej Partii Polski i oddany do dyspozycji Kominternu.

W lutym 1926 roku w drodze wymiany więźniów wyjechał do ZSRR, nie przebywał tam jednak długo. Już w następnym roku został skierowany do Paryża jako korespondent radzieckiej agencji prasowej TASS, ale jego publicystyka sprawiła, że po kilku miesiącach wydalono go z Francji. Jesienią 1927 r. został korespondentem TASS w Wiedniu, ale i ta posada okazała się nietrwała. W maju 1928 r. Brun uczestniczył w III plenum KC KPP w Berlinie i wraz z innymi uczestnikami został aresztowany przez władze niemieckie. Samowolny udział w nielegalnym posiedzeniu KPP wywołał niezadowolenie Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików), która ukarała Bruna naganą.

Po powrocie do Moskwy pracował przez pewien czas jako zastępca kierownika Wydziału Zagranicznego centrali TASS, przede wszystkim jednak udzielał się politycznie. Brał udział w I zjeździe Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi (autonomicznej struktury KPP) pod Orszą latem 1928 roku i nieco później w VI kongresie Kominternu w Moskwie. Na III plenum Komitetu Centralnego KPZB w październiku 1929 r. został dokooptowany do składu KC, w tym samym roku wrócił do pracy w Centralnej Redakcji KPP z siedzibą w Berlinie. Jako przedstawiciel Centralnej Redakcji uczestniczył w V zjeździe KPP, gdzie został wybrany zastępcą członka KC. W czasie posiedzenia rozszerzonego Biura Politycznego KPP w Berlinie w sierpniu 1931 r. Brun znowu został aresztowany przez niemiecką policję; gdy zwolniono go z nakazem bezzwłocznego opuszczenia Niemiec, wrócił niebawem do Berlina, by pracować w Redakcji Zagranicznej KPP. VI zjazd KPP (październik 1932 roku) potwierdził wybór Bruna na zastępcę członka KC, od końca tego roku pełnił też funkcję przedstawiciela KPP przy kierownictwie KPZB. W końcu 1933 r. został wysłany do Kopenhagi, gdzie w Centralnej Redakcji zastępował jej kierownika Jerzego Rynga (Herynga). To „życie na walizkach” nie sprzyjało rodzinnej stabilizacji – w tym okresie Julian Brun rozszedł się ze Stefanią i poślubił Eugenię Heyman.

Zarazem jednak Brun dojrzewał ideologicznie. Już w czerwcu 1931 r. podczas V plenum KC KPZB przyczynił się do zwrotu białoruskich komunistów w stronę szerokiego sojuszu narodowo-wyzwoleńczego. Przemyślenia z „Tragedii pomyłek” okazały się przydatne, a zastosowane do sytuacji narodu uciskanego nie wzbudzały takich kontrowersji jak poprzednio. W 1933 roku dojście Hitlera do władzy obnażyło absurd stalinowskiej teorii „socjalfaszyzmu”, uznającej partie socjaldemokratyczne za głównego wroga, jako „lewe skrzydło faszyzmu”. Brun należał do pierwszych krytyków tej teorii.

Na VII kongresie Kominternu (lipiec-sierpień 1935) zapadła decyzja o przyjęciu strategii „antyfaszystowskiego frontu ludowego” – wspólnie z socjaldemokratami, liberałami i postępowymi kołami chrześcijańskimi. Brun jako członek Prowizorycznego Biura Politycznego KPP przebywał wówczas w Kopenhadze, jednak reorientację ruchu komunistycznego przyjął z entuzjazmem. Latem 1936 r. został wysłany do Brukseli, gdzie zorganizował ośrodek wydawniczy polskiej kompartii. Na lata 1936–1938 przypada jego największa aktywność publicystyczna. Redagował „Przegląd” i „Biblioteczkę Popularną”, pisał w jednolitofrontowym „Dzienniku Popularnym”, „Nowym Przeglądzie”, „Informacjach Prasowych” (Paryż) oraz w kominternowskich pismach „Bolszewik”, „Kommunisticzeskij Intiernacyonał” i „Internationale Presse Korrespondenz”.

Ciosem była dla niego decyzja Stalina o rozwiązaniu KPP w 1938 roku. Ciężko chory na serce skoncentrował się od tej pory na pracy naukowej – zajmował się głównie kwestią narodową, a także Wielką Rewolucją Francuską, w której dostrzegał źródło idei narodowej. Owocem tych badań była m.in. książka „La naissance de l’armée nationale (1789–1794)”, którą opublikował w 1939 roku pod pseudonimem Jules Leverrier; napisał też zarys historii Polski do 1903 roku.

Internowany w maju 1940 r. przez władze belgijskie został przewieziony do obozu St. Cyprien we Francji. Po ucieczce z obozu we wrześniu tego roku przebywał w Martizay, potem w Grenoble, gdzie kontynuował pracę badawczą (napisał m.in. „Rewolucyjne pochodzenie idei narodowej”). W czerwcu 1941 r. wraz z ewakuowanymi pracownikami ambasady radzieckiej w Vichy wyjechał do ZSRR. Początkowo pracował w polskiej redakcji wydawnictw międzynarodowych w Moskwie, potem w polskiej redakcji radia w Saratowie. Pozostawał aktywny publicystycznie, wydał broszurę „Ziemie polskie pod jarzmem niemieckim”. Była to ostatnia z niemal 200 pozycji publicystycznych i naukowych w jego dorobku. Zmarł w Saratowie 28 kwietnia 1942 r.

***

Brun-Bronowicz zdobył rozgłos dzięki broszurze „Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek”. Pod pozorem szkicu krytycznoliterackiego Brun przemyca tu program polityczny wyraźnie odbiegający od marksistowsko-leninowskiej ortodoksji, bliski natomiast rosyjskiej „smienowiechowszczyźnie” – ideologii części „białych” emigrantów, postulujących kompromis z bolszewizmem na gruncie interesu narodowego.

Reinterpretując Marksa, Brun dowodził, że internacjonalizm proletariacki nie wyklucza bynajmniej poczucia narodowego: w przeciwieństwie do kosmopolitycznej burżuazji klasa robotnicza […] jest głęboko, immanentnie narodowa […], co więcej – to proletariat staje się hegemonem, awangardą i rzecznikiem narodu. Rosja miała być tego przykładem – Brun twierdził, że rewolucja rosyjska pomimo swych haseł kosmopolitycznych jest […] przede wszystkim rewolucją narodową przeciwko nowożytnemu feudalizmowi finansowemu. Nie jest to rewolucja społeczna, przewidziana przez Marksa […], lecz bunt krajów eksploatowanych przeciwko służebności ekonomicznej na rzecz krajów starego kapitalizmu. Brun-Bronowicz był tu prekursorski wobec współczesnej „teorii zależności”, rozpatrującej stosunki międzynarodowe w kategoriach konfliktu „rdzenia” i „peryferii”. Wyjaśniał: Rosja porewolucyjna nie godzi się z rolą eksploatowanej kolonii. Potędze akumulowanych w ciągu wieków kapitałów Zachodu przeciwstawia ona maksimum koncentracji własnych zasobów w rękach państwa. Proklamuje zasadę, że państwo, którego ważne ośrodki gospodarcze są w posiadaniu obcego kapitału, nie może być uważane za państwo istotnie niepodległe. Swój niebywały system ekonomiczny zwraca, jako potężną fortyfikację obronną, przeciwko temu, co określa się tam mianem kapitalistycznego imperializmu. System bolszewicki okazuje się być tylko metodą realizacji interesu narodowego – rozciągnięciem suwerenności państwa na sferę gospodarczą.

Brun piszący swoją książkę w okresie rozkwitu Nowej Polityki Ekonomicznej prezentował ustrój społeczno-gospodarczy ZSRR jako faktycznie kapitalizm państwowy – podkreślał, że poza upaństwowieniem przemysłu cały mechanizm społeczeństwa kapitalistycznego doznał zmian stosunkowo nieznacznych i funkcjonuje na ogół w ten sam sposób, co w reszcie świata, a sowieckie przedsiębiorstwa państwowe […] zorganizowane są […] na podobieństwo nowożytnych trustów i koncernów kapitalistycznych. Zaletą tego systemu miało być unarodowienie troski o los fabryk – wzmocnienie łączącej naród więzi psychicznej.

Jeszcze bardziej oryginalna była wizja radzieckiego ustroju politycznego. Brun przekonywał, skądinąd słusznie, że bolszewicka monopartia nie jest typowym stronnictwem politycznym, ale zakonem świeckim o surowej regule i żelaznej dyscyplinie, co więcej, że wyraża dążność do wysegregowania z mas ludowych najlepszych […] jednostek jako elity rządzącej. Dodawał w szokującej sprzeczności z oficjalną doktryną: Można to nazwać arystokracją, […] lecz z kwalifikacji osobistych. Ta elita nie mogła podlegać wyborczej weryfikacji, gdyż parlamentaryzm podatny jest na korupcyjne wpływy wielkiego kapitału: przy tym wielkim eksperymencie dziejowym o powołaniu do władzy nie może decydować arytmetyka wyborcza, lecz probierz ideowy i moralny. […] fanatyzm idei, wsparty na surowej, barbarzyńskiej sile. Nie oznaczało to jednak oderwania od mas, ale odmienne kanały komunikowania się z nimi, w wersji Bruna uderzająco podobne do koncepcji korporacjonizmu. Pisał: W przeciwieństwie do demokracji zachodniej, która […] walczyła ze zrzeszeniem obywateli, dążąc do rozproszkowania społeczeństwa na izolowanych, „suwerennych” wyborców, hasłem sowietyzmu jest objęcie wszystkich obywateli przez organizacje zawodowe, […] itd. Totalitaryzm okazuje się alternatywnym wariantem demokracji.

Prymat interesu narodowego, rządu zorganizowanej elity opartej na korporacjach społecznych – czyż nie przypomina to co bardziej radykalnych projektów piłsudczykowskich? „Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek” była w istocie ofertą programową skierowaną do radykalnej inteligencji, przede wszystkim kół legionowych. Warunkiem miało być zerwanie z ideologią „przedmurza Zachodu” w imię samodzielnej realizacji interesu narodowego. Brun pisał wprost, że na czele rewolucji narodowej może stanąć nie tylko proletariat, ale też burżuazja, jednak ideowa martwota i polityczna słabość polskiej burżuazji otwierały pole działania dla inteligencji. Choć „socjalizujący romantyzm” Piłsudskiego uważał za sztuczną syntezę ideologii szlacheckiej i proletariackiej, to jednak w piłsudczykach Brun widział elitę młodzieży inteligenckiej, robotniczej i chłopskiej. Wspólną była pogarda dla „połaniecczyzny” – beztroskliwego sybarytyzmu chwili bieżącej (z tym że według Bruna cechować miało to jedynie burżuazję, nie naród jako taki) – przenoszona na obóz narodowy. Zaskakiwać musi jednak w tym kontekście pobłażliwe stanowisko Bruna wobec burżuazyjnego antysemityzmu endecji – pisał, że dążenie do wzmocnienia pozycji drobnego handlu chrześcijańskiego było ruchem w pewnym okresie nieuniknionym i zdrowym.

Zmuszony do samokrytyki Brun zdystansował się od poglądów głoszonych w „Tragedii pomyłek”, redukując je do propagandowego manewru (Sądziłem, że w ten sposób dopomogę bodaj jednostkom z tego środowiska […] przełamać głęboko tkwiące opory umysłowe). W swych publikacjach z lat 30. Brun wrócił na pozycje ortodoksyjnego marksizmu-leninizmu czy nawet stalinizmu. Najdobitniej widać to w jego atakach na konkurentów Stalina, gdy demaskuje ohydne oblicze kontrrewolucyjnej bandy trockistowskiej, operującej ręka w rękę z Gestapo.

Charakterystyczne jednak, że Brun szczególnie dobitnie krytykował trockistów za ich ultralewicowe awanturnictwo, wyrażające się w kwestii stosunku pomiędzy proletariatem a chłopstwem. Głęboko rewidując swe dawne poglądy, występował w obronie drobnej własności chłopskiej. Z aprobatą cytował hiszpańskiego komunistę V. Uribe, mówiącego: Chłopi z natury swej nie są reakcyjni. […] chłopu przysługiwać musi tak samo jak robotnikowi bezwzględna swoboda rozporządzania owocami swej pracy. Jednolitofrontowe stanowisko Bruna widać było też w jego stosunku do wierzących – mimo całego swego bojowego antyklerykalizmu, postulującego odstawienie księży, rabinów, popów od polityki, głosił, że miejsce ludzi pracy – wierzących katolików jest w obozie antyfaszystowskim. Dodajmy wreszcie, że Brun nadal dowartościowywał rolę narodu i patriotyzmu.

Oczywiście, jako komunista, Brun deklarował bezwzględną wrogość wobec wszelkiego nacjonalizmu. Nacjonalizm wszakże nie był u Bruna epitetem, ale precyzyjnie zdefiniowanym zjawiskiem. Wśród jego cech wymieniał: 1) uznanie narodu za wartość najwyższą, 2) traktowanie narodu jako zjawiska ponadhistorycznego i w swej istocie niezmiennego, 3) negowanie podziałów klasowych w łonie narodu i wynikający stąd imperatyw narodowej solidarności, 4) postrzeganie dziejów przez pryzmat antagonizmu między narodami, co prowadziło do egoizmu narodowego i (lub) mesjanizmu. W walce z nacjonalizmem Brun starał się zdemistyfikować pojęcie narodu, wykazując jego historyczność i stosunkowo niedawną – bo sięgającą rewolucji francuskiej – genezę.

Tu jednak warto poczynić trzy spostrzeżenia. Po pierwsze, dostrzegając początki narodu, nie prognozował jego końca, przeciwnie – pisał, że poczucie narodowe […] jako trwały dorobek minionej epoki wrosło niejako organicznie w psychikę współczesnego człowieka. Po drugie, historyczne podejście do pojęcia narodu prowadziło Bruna do akcentowania jego rewolucyjnej genezy i postępowej roli. Głosił, że naród, miłość ojczyzny, patriotyzm – są to na równi z ideą demokracji, zwierzchnictwa ludu, przedstawicielstwa ludowego wytwory ideologiczne rewolucji burżuazyjno-demokratycznej, pociski wybuchowe myśli rewolucyjnej, zrodzone w ogniu walki klasowej. Po trzecie wreszcie, Brun daleki był od teorii redukujących naród do zjawiska prostego, opartego na jednym czynniku. W jego ujęciu wspólnota narodowa stanowiła „całość stosunków społecznych”, obejmując wspólnotę języka i terytorium, jednolitość życia ekonomicznego, wspólnotę dziedzictwa kulturowego oraz afirmację tej wspólnoty w zbiorowej świadomości. Aby prawidłowo rozwijać się, naród winien dysponować własną organizacją państwową, dlatego Brun uważał państwo narodowe za „wielką zdobycz” mas ludowych (na równi z demokracją).

Ten teoretyczny fundament stanowił podstawę do konstruowania programu politycznego. Jego aksjomatem było twierdzenie, że zasadniczy stosunek partii proletariatu do dążeń wyzwoleńczych narodów ujarzmionych polega na uznaniu bez zastrzeżeń ich prawa do stanowienia […] o swojej przynależności państwowej. Co więcej, miał to być trwały składnik programu komunistycznego, gdyż postulat prawa narodów ujarzmionych do samookreślenia […] należy do takich żądań demokratycznych, które […] nie stracą swojego rewolucyjnego znaczenia, lecz zachowują je w całej pełni także w rewolucji socjalistycznej. Na tej podstawie Brun podkreślał tożsamość sprawy narodowej i interesu proletariatu (Sprawa mas ludowych […] zawsze i wszędzie jest prawdziwą, niesfałszowaną sprawą narodową), krytykując odrzucenie haseł niepodległościowych przez polską lewicę rewolucyjną. Leitmotivem jego publicystyki był postulat wiązania sprawy niepodległości Polski z rewolucyjną walką wyzwoleńczą mas ludowych całego świata i wszystkich mas ludowych. Skwapliwie akcentując, że Polska odzyskała niepodległość dzięki rewolucji rosyjskiej, twierdził, że jest to wartość niekwestionowana – walka toczy się jedynie o to, czy Polska będzie państwem imperialistycznym, […] czy też republiką socjalistyczną. To socjalizm miał urzeczywistnić prawdziwie wielką Polskę, w której […] bujnie zakwitną talenty […] i wytrysną energie, tkwiące w ludzie polskim. To socjalizm miał obronić niepodległość Polski przed neokolonialnym uzależnieniem od Zachodu i agresją hitlerowskich Niemiec.

Tego typu hasła łatwo zakwestionować, jako demagogię na użytek patriotycznych mas – demagogię, za którą krył się brutalny postulat wcielenia Polski do ZSRR. W przypadku Bruna mogło to jednak wyglądać nieco odmiennie. Choć wychwalał Związek Radziecki, jako państwo gwarantujące swobodę rozwoju wszystkim narodowościom, to zarazem – powołując się na Stalina! – podkreślał, że przyszłe radzieckie Niemcy, radziecka Polska, radzieckie Węgry, radziecka Finlandia, narody, które istniały jako samodzielne państwa, które mają własną państwowość, swoją własną armię, swoje własne finanse, mogą ułożyć swój stosunek państwowy do Związku Radzieckiego inaczej niż tworzące ZSRR narody byłego imperium rosyjskiego, gdyż federację radzieckiego typu – mogłyby one uważać za pomniejszenie swojej samodzielności państwowej, za zamach na swoją samodzielność. W publicystyce Bruna znaleźć też można zawoalowaną krytykę eksportu rewolucji.

Pomimo to Brun nie przestawał być komunistą. Odrzucał jakiekolwiek kompromisy z PPS, krytykując niepodległościowych socjalistów za reformizm i kolaborację z klasami posiadającymi. Oznajmiał: Leninowska krytyka Róży Luksemburg […] nie zbliża nas […] ani na jotę do stanowiska zajmowanego przez PPS i piłsudczyznę. Czasem wypowiadał się jeszcze dobitniej, nie pozostawiając złudzeń, po której stronie opowiedzą się komuniści: Kiedy wojna dwóch państw […] staje się wojną klasową – rozstrzyga front klasowy.

Komunistyczny patriotyzm Bruna miał pewne cechy szczególne, wyraźnie odróżniające go od szczerze lewicowego patriotyzmu polskich socjalistów. Pierwszą była zaczerpnięta wprost od Lenina teoria o współistnieniu w każdym narodzie dwóch klasowych kultur – wyzyskiwaczy i mas ludowych. Ponieważ klasy te dzielił nieprzezwyciężalny antagonizm, nie mogła w związku z tym istnieć też wspólna kultura narodowa. Pisał więc: Ciągłości duchowe są w narodzie różne. Masy ludowe poczuwają się do ciągłości duchowej z tymi z poprzednich pokoleń, którzy łączyli sprawę Polski ze sprawą wyzwolenia uciskanych i ciemiężonych […]. Klasy posiadające pielęgnują inną ciągłość duchową: ze szlachetczyzną, wstecznictwem klerykalnym, jezuityzmem deprawującym umysły i serca, z wielkopańskim pomiataniem człowiekiem pracy. Brun – pozostający tu (jak zauważył Marian Stępień) pod wyraźnym wpływem Stanisława Brzozowskiego – „prawdziwy naród” utożsamiał z ludem pracującym, warstwy eksploatatorskie uważając za zdegenerowaną, pasożytniczą, anachroniczną narośl na tymże narodzie.

Drugim wyróżnikiem Brunowskiego patriotyzmu był pryncypialny internacjonalizm, rygorystycznie odmawiający własnemu narodowi jakichkolwiek szczególnych praw, choćby wynikających z sentymentu. Choć polemizując z luksemburgistami mawiał, że nasz stosunek do Polski musi się chyba czymś różnić od stosunku, powiedzmy, do Katalonii, to jednak nie przekładało się to na konkretny program polityczny – Polska w wizji Bruna była tylko jednym z elementów wszechświatowej rewolucji. Brun udowadniał to, popierając bezwarunkowo prawo mniejszości ukraińskiej i białoruskiej do samostanowienia (rozumianego w praktyce jako przyłączenie do radzieckich republik Ukrainy i Białorusi). Polemizując z socjalistą A. Rembowskim, Brun pisał: Czym, jak nie wybiegiem nacjonalistycznym jest biadanie nad losem mniejszości polskiej krajów, gdzie narodowo uciskaną i gnębioną jest większość ukraińska i białoruska? Szczególnie ostro i emocjonalnie potępiał antysemityzm określany przezeń jako zgnilizna i łajdactwo obu odłamów: endecji i sanacji – polskich klas posiadających. Jego zdaniem pod osłoną antysemityzmu reakcja kieruje swoje pociski przeciw dążeniom i ideałom mas ludowych. Zauważał przy tym, że nawet emigracja wszystkich Żydów […] nie przyniosłaby żadnej zmiany na lepsze dla mas ludowych.

***

Komunistyczny patriotyzm Bruna-Bronowicza istotnie odbiegał od wszystkich innych wariantów patriotyzmu – nie tylko endeckiego, konserwatywnego czy piłsudczykowskiego, ale nawet PPS-owskiego. Tym niemniej nie można mu odmówić narodowego sentymentu ani tym bardziej wysiłku intelektualnego starającego się zasymilować kwestię narodową w obrębie ideologii komunistycznej.

Powyższy tekst jest rozszerzoną wersją rozdziału „Odchylenie narodowe w Komunistycznej Partii Polski” z książki „Rewolucja narodowa. Nacjonalistyczne koncepcje rewolucji społecznej w Drugiej Rzeczypospolitej” (Warszawa 2012).

dr hab. Jarosław Tomasiewicz

(ur. 1962) – doktor nauk politycznych, pracownik naukowy Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, publicysta, autor książek „Terroryzm na tle przemocy politycznej (zarys encyklopedyczny)” (2000), „Między faszyzmem a anarchizmem. Nowe idee dla nowej ery” (2000), „Ugrupowania neoendeckie w III Rzeczypospolitej” (2003), „Zło w imię dobra. Zjawisko przemocy w polityce” (2009) i „Rewolucja narodowa. Nacjonalistyczne koncepcje rewolucji społecznej w Drugiej Rzeczypospolitej” (2012), a także wielu tekstów publicystycznych i naukowych. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>