Szukanie ścieżki nad przepaściami: perspektywy Kurdów w bliskowschodnim chaosie

·

Szukanie ścieżki nad przepaściami: perspektywy Kurdów w bliskowschodnim chaosie

·

 

Kurdowie należą do grona pierwszoplanowych bohaterów krwawych wydarzeń rozgrywających się w Iraku i Syrii w obecnej dekadzie, podczas której oba kraje były areną potężnych konfliktów formalnie wewnętrznych, jednak z decydującym udziałem światowych potęg. Nieco w cieniu otwartych wojen toczących się u sąsiadów pozostaje problem kurdyjski w Turcji. Dynamika wypadków jest spora. Potrafią one unieważniać niedawne pewniki, otwierając przed jednym z największych na świecie narodów pozbawionych własnego państwa przestrzenie zarówno szans, jak i ogromnych zagrożeń1.

Geneza kwestii kurdyjskiej

Świat zamieszkany przez Kurdów dzieli się obecnie na cztery części. Kurdystan turecki (określany w języku kurdyjskim jako Bakur, czyli północ) zamieszkuje według zróżnicowanych szacunków od 16 do 25 milionów przedstawicieli tego narodu. Przekłada się to na 20–30% ludności Turcji. W Kurdystanie irackim (Baszur – południe) jest ich 7,5 miliona, w związku z czym stanowią 20% populacji kraju. Bojownicy rekrutujący się spośród 2,5 miliona syryjskich Kurdów, stanowiących 15% ludności państwa, jeżeli potraktować je formalnie jako całość, rozsławili nazwę Rożawa, oznaczającą po prostu „wschód”. Relatywnie najmniej popularny jest temat Kurdów irańskich, jednak w Rożhelacie („zachód”) mieszka ich mniej więcej osiem milionów (10% populacji).

Kurdowie tureccy, iraccy i syryjscy są w przeważającej mierze wyznawcami islamu sunnickiego szkoły szafi’ickiej – w przypadku Turcji jest to jeszcze jeden ich wyróżnik, albowiem wśród Turków dominuje szkoła hanaficka. Irańscy praktykują z kolei przeważnie dominujący w tym kraju islam szyicki. Niewielkie grupy Kurdów wyznają chrześcijaństwo. Zdecydowanie mniejszościową wśród tego narodu wiarą jest również jezydyzm, monoteistyczna religia, która wyłoniła się w XII wieku, już w świecie muzułmańskim, sięgając jednak korzeniami do systemów poprzedzających islam, przede wszystkim do zaratusztrianizmu. Jej – z oburzeniem odrzucana przez samych jezydów jako niewłaściwa i fałszywa – interpretacja nałożona na schematy pojęciowe religii abrahamicznych spowodowała powstanie obrazu „wyznawców diabła”, budzącego z jednej strony oburzenie sąsiadów, z drugiej niezdrową fascynację2. Rozciągany był on niekiedy na wszystkich Kurdów – w stanowiącym interesujący dokument epoki dziewiętnastowiecznym „Dictionnaire Infernal” J. Collina de Plancy hasło „Kurdowie” zostało rozwinięte jako „mieszkańcy Azji, którzy oddają cześć diabłu”. W apogeum potęgi Państwa Islamskiego i jego okrucieństw pojawiły się w mediach informacje o powrotach Kurdów do zaratusztrianizmu, które jednak, jak się wydaje, nawet jeżeli istotnie nastąpiły, nie miały przypisywanego im masowego charakteru, chociaż kultura kurdyjska zawiera wyraźne pozostałości przedislamskie, takie jak obchody Newroz, tradycyjnego perskiego (i zaratusztriańskiego) święta nowego roku. Warto wspomnieć, że fanatyzm Daeszu znalazł wśród Kurdów pewną, choć niewielką grupę zwolenników.

Indoeuropejscy Kurdowie nie mieli nigdy własnego trwałego organizmu państwowego, obejmującego większość zamieszkiwanych przez siebie ziem. Państwowość stracili już uznawani powszechnie za ich bezpośrednich przodków starożytni Medowie – w roku 549 przed Chrystusem Cyrus II wyruszył na wojnę, której efektem było podporządkowanie Medii Persom. W dalszym biegu dziejów losy Kurdów wyznaczała historia Persji i jej wojen z sąsiadami czy przybyszami z daleka. Kurdowie zostali wraz z Persami podbici w VII i VIII wieku przez Arabów, przyjmując wskutek tego religię najeźdźców. Zapoczątkowany w X wieku rozpad kalifatu Abbasydów zaowocował powstaniem efemerycznych państewek kurdyjskich. Nie ostały się one jednak wobec naporu Turków. W XI wieku na Bliski Wschód nadciągnęli Seldżukowie. Z ich państwa wyłoniło się w XII wieku imperium Ajjubidów, założone przez Kurda Saladyna, które przetrwało do połowy XIV stulecia. W XIII wieku rozpoczął się napór Turków osmańskich, którego efektem było jedno z wydarzeń kształtujących nowoczesną historię Kurdów. Oto w roku 1514 wybuchła wojna między Imperium osmańskim a safawidzką Persją. Osmanowie pod wodzą Selima I Groźnego rozstrzygnęli ją 23 sierpnia zwycięską dla siebie bitwą na równinie Czałdyran. Wskutek takiego biegu wypadków pod ich panowaniem znalazły się kurdyjskie państewka we wschodniej Anatolii. Zapoczątkowało to trwały podział polityczny ziem zamieszkiwanych przez Kurdów. Następnie, w latach 1532–1555, Turcy podbili tereny dzisiejszego Iraku.

Regres imperium tureckiego, który rozpoczął się pod koniec XVII wieku, aby z biegiem czasu przejść w stopniowy upadek, spowodował wrzenie również na terenach zamieszkałych przez Kurdów. Bunty władców podmiotów podległych Stambułowi rozpoczęły się pod koniec osiemnastego stulecia. W 1825 r. władzę w emiracie Soran objął pasza Mir Muhammad, który rzucił wyzwanie sułtanowi, dążąc do zjednoczenia ziem zamieszkanych przez Kurdów i uniezależnienia ich od Turków oraz Persów. Jego trwająca do 1836 r. epopeja doprowadziła w istocie do zajęcia wszystkich kurdyjskich terenów Turcji i Persji, zakończyła się jednak ostatecznie klęską militarną i zamordowaniem Ślepego Paszy. Nie oznaczało to końca kurdyjskiego oporu – w księstwach Botan i Hakkari miały miejsce powstania, natomiast obszar Baszuru stał się centrum działalności politycznej.

Kurdowie w erze nacjonalizmów

Pierwsza wojna światowa, w której Turcja znalazła się po przegranej stronie, przyniosła regionowi ogromny wstrząs. Dla Kurdów niestety nie oznaczał on niczego dobrego. Los ziem należących wcześniej do tureckiego imperium zależał od Brytyjczyków i Francuzów, którzy doprowadzili w roku 1923 do usankcjonowania na mocy traktatu w Lozannie porozumienia zawartego 10 maja 1916 r. przez Marka Sykesa i Françoisa Georges-Picota. Lozańska umowa, przewidując podział ziem etnicznie kurdyjskich między Turcję, Persję, brytyjski Irak oraz francuską Syrię, stworzyła zręby sytuacji trwającej po dziś dzień. Sprawa choćby ograniczonej terytorialnie państwowości kurdyjskiej nie została jednak przesądzona od razu. Artykuł 62. podpisanego 10 sierpnia 1920 r. w Sèvres traktatu między Imperium Osmańskim a państwami Ententy przewidywał powołanie Kurdystanu niepodległego, choć pozostającego pod wpływami brytyjskimi i francuskimi, ze stolicą w Diyarbakir. Przeciwko jego postanowieniom wystąpił jednak zbrojnie i z sukcesem generał Kemal Pasza, późniejszy Atatürk. Warto jednak zauważyć, że w celu zyskania przychylności Kurdów złożył im obietnicę stworzenia dwunarodowej republiki turecko-kurdyjskiej.

Pokonawszy zagranicznych interwentów, Kemal nie zamierzał jednak dotrzymać obietnicy. Zmodernizowana Turcja stała się pierwszym krajem, w którym Kurdowie poznali jako naród mniejszościowy negatywne oblicze polityki nacjonalistycznej. Trzeba w tym miejscu dodać, że w Imperium Osmańskim w jego fazie schyłkowej Kurdowie odgrywali niesławną rolę w prześladowaniach mniejszości chrześcijańskich, będąc w szczególności współsprawcami najstraszliwszego spośród nich, mianowicie ludobójstwa Ormian w czasie I wojny światowej. Jak jednak zauważa w książce „Nazywam się Kurdystan” specjalizujący się w zagadnieniu Witold Repetowicz: „otomańskie władze w przeprowadzanym w XIX wieku procesie centralizacji państwa, czemu towarzyszyły też narodziny tureckiego nacjonalizmu, kierowały się znaną zasadą »dziel i rządź«, napuszczając na siebie wzajemnie Kurdów i chrześcijan. Chodziło między innymi o wykorzystywanie chrześcijan w tłumieniu buntów kurdyjskich księstw, co powodowało rodzenie się wzajemnych animozji”.

W zmodernizowanej Turcji opartej na zasadzie narodowej Kurdom jako takim po prostu odmówiono bytu. Ogłoszono ich „górskimi Turkami”, mówiącymi gwarą zanieczyszczoną perskimi naleciałościami. W ramach turkifikacji nakazano mówienie po turecku i zmianę „niewłaściwie brzmiących” nazw geograficznych, zakazując za to obchodzenia tradycyjnych świąt koegzystujących z islamską religijnością. Ta również stała się przyczyną konfliktu z sekularną republiką. Efektem były kurdyjskie powstania w latach 1922–25, 1927, 1928, 1930–31 oraz 1935–36. Szczególnie tragiczne konsekwencje miało ostatnie, z lat 1937–38, skierowane przeciwko ustawie przewidującej masowe przesiedlenia ludności w celu jej wynarodowienia. Tureckie wojsko dokonało rzezi około 40 tysięcy Kurdów, a później długi czas konsekwentnie stosowało na mocy stanu wyjątkowego brutalny terror.

Renesans kurdyjskiej walki o samostanowienie na terenie Turcji przyniosły lata 70. Podobnie, jak wiele mniejszościowych nacjonalizmów w Europie w tym czasie, kurdyjski związał się z marksizmem-leninizmem. Wywodzący się z reprezentującej taki właśnie profil ideowy organizacji Devrimci Gençlik (Młodzież Rewolucyjna) Abdullah Öcalan założył w 1978 r. Partię Pracujących Kurdystanu (znaną pod skrótem PKK). Przez pierwszych kilka lat działalności organizacja ta koncentrowała się na walce politycznej, jednak zaostrzenie antykurdyjskiej polityki przez rząd wojskowy generała Evrena (wprowadzone zostały surowe kary za samo posługiwanie się językiem kurdyjskim, a nawet używanie słowa „Kurd”) spowodowało jej wejście w 1984 r. na ścieżkę zbrojną, z zastosowaniem metod określanych dziś jako asymetryczne, według bardziej konserwatywnej klasyfikacji natomiast zwanych terrorystycznymi. Z uwagi na trwającą zimną wojnę oraz bliskość ideową wsparcia PKK udzielił Związek Sowiecki.

Doktryna polityczna Öcalana, przebywającego od roku 1999 w tureckich więzieniach, z biegiem czasu jednak znacząco ewoluowała. Od leninowskiej wersji marksizmu przeszedł on do projektu określanego jako „konfederalizm demokratyczny”. Tę nawiązującą do anarchizmu czy też lewicowego libertarianizmu koncepcję sam twórca charakteryzuje następująco: „W przeciwieństwie do centralistycznego i biurokratycznego pojmowania administracji jako egzekwowania władzy konfederalizm tworzy rodzaj samorządu, w którym wszystkie grupy społeczne i kulturowe mogą tworzyć zgromadzenia, konwenty i rady, aby wyrazić swą tożsamość. Takie rozumienie demokracji otwiera przestrzeń polityczną dla wszystkich warstw społecznych i uwzględnia tworzenie się zróżnicowanych grup politycznych. W ten sposób wspomaga również integrację polityczną społeczeństwa jako całości”. Jako rozwiązanie polityczne problemu kurdyjskiego (oraz innych mniejszości etnicznych) w Turcji proponuje Öcalan demokratyczną konfederację wspólnot narodowych, tu z kolei nawiązując w pewnym sensie do wieloetnicznego charakteru Imperium Osmańskiego.

Kurdowie iraccy próbowali ogłosić niepodległość już na samym początku funkcjonowania na tym terenie Brytyjskiego Mandatu – w latach 1919 i 1922, jednak wzniecone rewolty nie przyniosły większych skutków. Gdy Irak w 1930 r. uzyskał formalną niepodległość, pojawiła się szansa na wyodrębnienie w jego ramach Kurdystanu, zmarnowana jednak wskutek krótkowzroczności feudalnych elit kurdyjskich. Pewne nadzieje przyniosło obalenie w 1958 r. haszymidzkiej monarchii przez reprezentującą nacjonalizm arabski grupę oficerów pod wodzą generała Abd al-Karima Kasima. Wprowadziła ona swobody dla mniejszości narodowych, a nawet zapisała w tymczasowej konstytucji „braterstwo arabsko-kurdyjskie”, uznając Kurdów za jeden z dwu narodów kraju. Jednak po ledwie roku wojsko odwołało deklaracje i ustanowiło dyktaturę. To z kolei spowodowało jesienią 1961 wybuch powstania, któremu przewodził Mustafa Barzani. Prowadzone pod hasłem autonomii kurdyjskiej trwało ono do roku 1966. Następnie przez kilka lat Barzani poszukiwał w negocjacjach z władzami reprezentującymi już partię Baas rozwiązania politycznego, kością niezgody pozostawała jednak przynależność do przyznanej Kurdom porozumieniem 11 marca 1970 r. autonomii miasta Kirkuk leżącego na terenach zasobnych w ropę naftową, a także przymusowa arabizacja członków tego narodu poza obszarem autonomicznym. Sam Barzani, mimo roli w stworzonej w latach 40. pod egidą Związku Sowieckiego Republiki Mahabadzkiej, orientował się wtedy politycznie na Stany Zjednoczone, Iran, a nawet Izrael. Od nich uzyskiwał wsparcie przeciwko rządom partii Baas, która za strategicznego sojusznika sprawy arabskiej uznawała z kolei właśnie Sowietów.

Wszystko to zaogniało konflikt i spowodowało odrzucenie przez kurdyjskiego lidera 11 marca 1974 r. proponowanej przez rząd ostatecznej umowy w sprawie autonomii (ponownie bez Kirkuku). Ponieważ iracko-irańskie porozumienie zawarte w Algierze w marcu 1975 zakładało m.in. wstrzymanie przez Irańczyków pomocy dla Kurdów i niedopuszczenie do przekazywania jej przez kraje trzecie, jeszcze w tym samym miesiącu doszło do exodusu Barzaniego wraz z setką tysięcy zwolenników do Iranu. Skutkami były wznowienie walk, represje wojskowe, burzenie kurdyjskich wsi, deportacje i polityka przymusowej arabizacji. Represje uległy zaostrzeniu po objęciu władzy przez Saddama Husajna, z kulminacją w postaci przeprowadzonego 16 marca 1988 r. ataku gazowego na kurdyjskie miasto Halabdża, w trakcie którego zginęło około 5000 osób.

Nieco mniej dramatyczne, co nie znaczy że pozbawione burzliwości, są nowoczesne dzieje Kurdów irańskich. Między rokiem 1919 a 1922 trwała rewolta Simki Szikaka, która, podobnie jak wszelkie nieudane powstania, pociągnęła za sobą represje, w tym przypadku skierowane głównie przeciwko kurdyjskim elitom politycznym. Ciekawym epizodem była powołana 22 stycznia 1946 r. w sowieckiej strefie okupacyjnej w Iranie, aczkolwiek z dużym udziałem Kurdów irackich pod wodzą wspomnianego Mustafy Barzaniego, Republika Mahabadzka, zwana też Republiką Kurdystanu, określana jako jedyne nowożytne suwerenne państwo kurdyjskie. Suwerenność ta była jednak ograniczona przez całkowite uzależnienie tworu od Związku Sowieckiego, który, początkowo wsparłszy jego powstanie, rychło złożył je na ołtarzu globalnej polityki i wskutek presji państwa zachodnich dążących do reunifikacji Iranu pozostawił Kurdów własnemu losowi, wskutek czego Republika upadła w grudniu 1946 r. W 1967 r. Kurdowie wzniecili powstanie przeciwko wykluczającej autonomię polityce szacha, a w latach 1978–79 wsparli rewolucję islamską. Szybko jednak rozczarowali się do polityki nowych władz, co zaowocowało kolejnym powstaniem, trwającym od marca 1979 r. do początku 1981 (ze słabszym oporem kontynuowane do 1983 r.). W 1989 r. zamordowanie przez irański wywiad w Wiedniu lidera Kurdyjskiej Demokratycznej Partii Iranu Abdulrahmana Ghassemlou pchnęło tę organizację na drogę zbrojnej walki z rządem. Miała ona jednak relatywnie niewielką skalę i zakończona została jednostronnym zawieszeniem broni w roku 1996.

Życie Kurdów nie było łatwe również w Rożawie. Tereny te aż do początku XX wieku były bardzo słabo zaludnione, a większość ich kurdyjskich mieszkańców wywodzi się od uciekinierów przed prześladowaniami prowadzonymi przez republikańską Turcję. W związku z tym na fali nacjonalizmu arabskiego na początku lat 60. rząd syryjski w efekcie zmanipulowanego spisu powszechnego pozbawił większość tamtejszych Kurdów obywatelstwa kraju, uznając ich za „gości”.

Przełom w Iraku

Jak wspomniałem, polityka Saddama Husajna wobec Kurdów była niezwykle brutalna. Z tego względu klęska armii irackiej podczas operacji Pustynna Burza spowodowała w regionie wrzenie, które doprowadziło w marcu 1991 r. do wybuchu antyrządowego powstania. Co prawda zagranica nie udzieliła mu początkowo wsparcia, więc armia iracka z łatwością pokonała słabo uzbrojonych rebeliantów, a dwa miliony Kurdów uciekły do Turcji i Iranu. Jednak ciąg wydarzeń doprowadził do przyjęcia 5 kwietnia 1991 r. przez Radę Bezpieczeństwa ONZ zakazu lotów lotnictwa irackiego na terenach kurdyjskich powyżej 36. równoleżnika, a w połowie 1991 r. do objęcia Kurdystanu irackiego parasolem ochronnym organizacji. Ponieważ jego głównym gwarantem była amerykańska siła wojskowa, Irakijczycy zostali skutecznie odstraszeni od dalszych działań. Dzięki temu mógł powstać twór, który choć formalnie nie był nawet uznaną autonomią, to faktycznie stał się kurdyjskim państwem.

Uzyskanie niezależności nie usunęło jednak problemów w relacjach wewnątrzkurdyjskich. Naród, mimo powszechnego marzenia o niepodległości oraz wspólnym państwie, jest podzielony nie tylko przez granice czy odmienne dialekty, lecz również pęknięcia wewnętrzne, wynikające z różnic ideologicznych, religijnych, oraz, co również ważne, zadawnione konflikty klanowe. Splot tych czynników spowodował wybuch w maju 1994 r. w irackim Kurdystanie wojny domowej między konserwatywną Demokratyczną Partią Kurdystanu klanu Barzanich a centrolewicową Patriotyczną Unią Kurdystanu. Wojna, podczas której DPK była wspierana przez Turcję i rząd w Bagdadzie, natomiast PUK przez Iran i Partię Pracujących Kurdystanu, trwała aż do listopada 1997 r., i doprowadziła do podziału regionu na dwie strefy wpływów z odrębnymi administracjami.

Kolejnym ważnym etapem w historii irackiego Kurdystanu była druga wojna w Zatoce Perskiej, która doprowadziła do ostatecznego obalenia Saddama Husajna. Kurdowie wspierali w niej aktywnie koalicję pod wodzą Stanów Zjednoczonych, a wynik wydarzeń spowodował formalizację autonomii. W nowym federalnym Iraku Kurdowie zyskali usankcjonowaną w 2005 r. konstytucyjnie autonomię, udział w rządzie i stanowisko prezydenta. Rok 2006 przyniósł również zniesienie wynikającego z wojny domowej podziału regionu i powołanie jednolitego rządu. Mimo to Kurdowie nie zrezygnowali z niepodległości jako docelowego dążenia, a cieniem na formalne zyski rzucało się pozostawanie poza granicami kontrolowanego przez nich regionu Kirkuku. Współpraca z rządem w Bagdadzie nie układała się harmonijnie, konflikty z szyickim premierem Nurim al-Malikim spowodowały w 2014 r. ogłoszenie przez prezydenta regionu, Masuda Barzaniego, koncepcji referendum niepodległościowego.

W Turcji PKK stanowiąca główną siłę polityczną wśród tamtejszych Kurdów prowadziła walkę zbrojną (formalnie jednostronnie zawieszoną przez Öcalana w 1995 r.), wspieraną od lat 90. przez masowe demonstracje. Działania te doprowadziły do pewnej liberalizacji tureckiego prawa, w tym odwołania przez prezydenta Turguta Özala dekretu zakazującego posługiwania się językiem kurdyjskim, przy jednoczesnej kontynuacji działań przeciwko PKK, obejmującej również ataki na jej bazy w Kurdystanie irackim – chociaż z samymi władzami DPK Turcy utrzymywali bardzo bliskie relacje, będąc też najważniejszymi partnerami gospodarczymi regionu. Głębsze zmiany zaczął przynosić schyłek kemalistowskiej republiki związany z objęciem w 2002 r. władzy przez Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) Recepa Tayyipa Erdoğana. Początkowe założenia nowej polityki Krzysztof Strachota podsumował w wydanej przez Ośrodek Studiów Wschodnich publikacji „Turcja i węzeł kurdyjski” następująco: „W szerszej perspektywie AKP znacznie odeszła od ideologii nacjonalistycznej republiki na rzecz islamu i idei demokratycznych na poziomie podstawowych wartości oraz liberalizacji na poziomie gospodarczym. Bezpośrednim beneficjentem zwrotu w polityce wewnętrznej stali się m.in. Kurdowie”. Antykurdyjskie regulacje uległy dalszemu złagodzeniu, a język tej mniejszości zyskał prawo obecności w przestrzeni publicznej, w szczególności w mediach i edukacji, amnestionowano też licznych bojowników PKK (choć sam historyczny lider organizacji pozostał w tureckim więzieniu). Mimo wszystko również i ten rząd turecki nie był skłonny spełnić oczekiwań Kurdów, rozbudzonych przez liberalizację określoną w 2009 r. jako program Demokratycznego Otwarcia. Zatem już rok 2011 przyniósł masowe aresztowania osób podejrzanych o związki z PKK, które m.in. uniemożliwiły objęcie mandatów przez posłów Partii Pokoju i Demokracji (BPD), powiązanej z organizacją Öcalana. Represje spowodowały powrót PKK do działalności zbrojnej, która stanowiła twardy orzech do zgryzienia dla tureckich sił bezpieczeństwa i armii.

Czas Arabskiej Wiosny i Państwa Islamskiego

Odpryskiem Arabskiej Wiosny, która rozpoczęła się na przełomie lat 2010 i 2011, stały się masowe wystąpienia w Syrii, które w marcu 2011 r. przerodziły się w antyrządowe powstanie. Jedną z sił, które wystąpiły przeciwko władzy Baszszara al-Asada była działająca w Rożawie Partia Unii Demokratycznej (PYD), powiązana z PKK. Jej zbrojne skrzydło, Powszechne Jednostki Obrony (YPG), w walce zarówno z armią rządową, jak i z reprezentującą sunnicką większość arabską opozycyjną Wolną Armią Syrii, a następnie Państwem Islamskim, opanowało region, którego zdominowane przez PYD władze ogłosiły 12 listopada 2013 r. autonomię, nieuznawaną przez inne podmioty. Mimo dramatycznych epizodów, takich jak oblężenie na przełomie lat 2014 i 2015 przez Daesz miasta Kobani, utrzymuje się ona do dziś.

Dzieje się tak m.in. dzięki pomocy władz Kurdystanu irackiego (mimo bardzo złych stosunków między PYD a DPK Barzanich), ale przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, uznających syryjskich Kurdów za pożyteczny element gry najpierw przeciwko Państwu Islamskiemu, a później – rosnącemu w siłę dzięki potężnemu rosyjskiemu wsparciu wojskowemu rządowi al-Asada. Jednoznacznie wroga wobec Rożawy pozostaje Turcja, prowadząca przeciwko niej działania zbrojne zarówno za pośrednictwem wspieranych przez siebie grup islamistycznej opozycji, jak i bezpośrednio (inwazja na kanton Afrin w styczniu 2018 r., a następnie atak na cały syryjski Kurdystan podjęty w październiku 2019 pod szyderczo dowcipnym kryptonimem „Źródło pokoju”). Stosunek do Rożawy pozostaje jedną z głównych kości niezgody między Waszyngtonem a Ankarą Erdoğana, która w 2016 r. po okresie lawirowania i niejednoznaczności zmieniła kurs polityczny z prozachodniego na prorosyjski.

Jednocześnie, poza kontekstem geopolitycznym, kurdyjski region pozostaje terenem wyjątkowego na terenie Bliskiego Wschodu eksperymentu społecznego, opartego na zasadach sekularyzmu, równouprawnienia religii w sferze publicznej oraz równości płci. Projekt ten opiera się na założeniach sformułowanych przez Öcalana już po radykalnym przewartościowaniu przez niego doktryny, należy zresztą pamiętać że partia PYD powstała dopiero w roku 2003. Jednym z charakterystycznych elementów rzeczywistości Rożawy jest istnienie w ramach YPG formacji żeńskich noszących nazwę Kobiece Jednostki Obrony (YPJ), równouprawnionych z oddziałami męskimi. W regionie progresywizm współistnieje jednak z elementami konserwatywnymi. W PYD, YPG i YPJ nie brakuje osób religijnych, pod względem obyczajowym natomiast formacje zbrojne hołdują niezmiennie tradycyjnym pojęciom honoru i hańby, z których wywodzi się celibat, obowiązujący na zasadach równości obie płcie. Chociaż Rożawa była łączona w rozmaitych przekazach z komunistycznymi czy komunizującymi ideologiami, faktyczny charakter regionu Witold Repetowicz charakteryzuje następująco (podkreślając, że związana ze wspomnianymi ideologiami symbolika wiąże się w przeważającej mierze z radykalnie lewicowymi ochotnikami i aktywistami zagranicznymi): „Nic, co stało u podstaw systemu, w którym i nam przyszło żyć przez kilka dekad, nie występuje w Rożawie. Nie ma tu na przykład zwalczania prywatnej własności, przedsiębiorczości, zwłaszcza drobnej, czy religii. Wręcz przeciwnie”.

Państwo Islamskie spowodowało ogromny wstrząs również w Iraku, który po kilku latach pełzającej wojny doznał pewnej stabilizacji. Rozpoczęta w styczniu 2014 r. ofensywa tej formacji religijno-politycznej odnosiła przez pewien czas ogromne sukcesy. Armia iracka rozpadała się, nie podejmując równorzędnej walki. Najbardziej radykalni spośród dżihadystów do połowy 2014 r. zdobyli dużą część zachodniego Iraku, w tym drugie co do wielkości miasto kraju – Mosul. Kurdyjscy peszmergowie stawiali mimo słabego wyposażenia (na jego ilości i jakości odbijały się złe relacje z Bagdadem) zorganizowany opór, jednocześnie zajmując sporne, stanowiące przedmiot pożądania obu stron miasto Kirkuk, z którego wycofała się armia iracka. Lata 2015–2017 przyniosły stopniowe osłabienie, a następnie rozbicie Daeszu, przy walnym udziale sił amerykańskich, ale również irańskich.

Kurdowie iraccy nie rezygnowali z dążeń niepodległościowych. W noworocznym przemówieniu w 2016 r. prezydent regionu Masud Barzani zapowiedział na ten rok rozpisanie referendum niepodległościowego – w istocie doszło do niego 25 września 2017 r. Mimo pozytywnego efektu nie miało ono jednak międzynarodowego poparcia, w szczególności odmówiła go Turcja, będąca najważniejszym w regionie sojusznikiem irackiego Kurdystanu. Kontrakcja Bagdadu wspieranego przez Iran była bardzo dynamiczna. W dniach 15–20 października armia rządowa zajęła przy symbolicznym oporze Kurdów sporne tereny z Kirkukiem na czele. Zadanie to bardzo ułatwiły utrzymujące się podziały między kurdyjskimi frakcjami, a wynik końcowy stanowi bardzo silny cios dla aspiracji niepodległościowych.

Sytuacja w Turcji jest daleka od odwilży, którą przyniosło objęcie rządów przez AKP. Rok 2015 przyniósł zaostrzenie konfliktu z PKK, przejawiające się z jednej strony atakami tej formacji na tureckie siły bezpieczeństwa, z drugiej brutalnymi pacyfikacjami, jak w mieście Cizre późnym latem 2015 r. Z mniejszą intensywnością konflikt trwa do dziś.

Niepewne perspektywy

Największym i najtrwalszym kapitałem Kurdów pozostaje dziś niewątpliwie autonomia w Iraku. Liczy ona sobie już niemal trzy dekady i mało prawdopodobne wydaje się, aby miała rychło zniknąć. Region w początkach stulecia i pierwszej połowie obecnej dekady rozwijał się gospodarczo bardzo dynamicznie, wskaźniki wzrostu sięgały 10% rocznie. Jednak znaczące pogorszenie sytuacji przyniosło zaognienie konfliktu w Iraku, napływ mas uchodźców, a także zapoczątkowany w 2014 r. potężny spadek cen ropy naftowej pozostającej głównym produktem eksportowym Kurdystanu. Stał on się kolejną uboczną ofiarą broni naftowej zastosowanej przez Stany Zjednoczone i Arabię Saudyjską przeciwko Rosji. Odbicie się cen surowca od dna osiągniętego na początku 2016 r. stanowi zatem sporą ulgę dla kurdyjskich władz. Jednocześnie od maja 2014 r. Kurdystan iracki prowadzi przez turecki port Ceyhan samodzielną, niezależną od Bagdadu sprzedaż ropy również kontrahentom spoza regionu. Zgodnie z oczekiwaniami władz regionu, wydobycie zwiększy się z miliona baryłek dziennie w 2016 r. do dwu milionów w 2020 r., budowane są trzy rafinerie, a z Turcją zawarto w 2015 r. kontrakt na dostawy gazu ziemnego, który ma obowiązywać przez pięćdziesiąt lat. Kurdystan jest przy tym zasobny w wodę, mającą na Bliskim Wschodzie szczególne znaczenie strategiczne.

Niepokój może budzić jednak względna słabość militarna Regionu Kurdystanu. Nie jest on podmiotem prawa międzynarodowego i nie może dokonywać zakupów broni niezależnych od Bagdadu. Co prawda w kryzysowej sytuacji związanej z ekspansją Państwa Islamskiego peszmergowie otrzymali szybko pewne dostawy z zagranicy, były one jednak relatywnie ograniczone i obejmowały przede wszystkim broń lekką. Liczące około 150 000 żołnierzy siły zbrojne podległe rządowi w Irbilu nie dysponują samolotami bojowymi ani obroną przeciwlotniczą wykraczającą poza naramienne wyrzutnie rakiet bardzo krótkiego zasięgu, mają tylko około 250 przestarzałych czołgów przejętych od saddamowskiej armii irackiej i przeważnie archaiczną artylerię. Rząd w Bagdadzie natomiast kupuje w Stanach Zjednoczonych i Rosji znaczące ilości nowoczesnego uzbrojenia, w tym myśliwce wielozadaniowe F-16C/D, śmigłowce Mi-28 czy czołgi Abrams i T-90S. Biorąc pod uwagę potencjał konfliktu czy aspiracje dotyczące Kirkuku, nie jest to na pewno sytuacja komfortowa dla Kurdów. Dyskomfort ten w pewnym stopniu zmniejsza fakt, że nawet dobrze uzbrojone armie bliskowschodnie potrafią radzić sobie bardzo słabo, co dowodnie wykazują kolejne kompromitacje Arabii Saudyjskiej w Jemenie czy blamaże wojsk tureckich w Syrii.

Niepewna pozostaje sytuacja Rożawy. Kluczowe dla jej przetrwania jest amerykańskie wsparcie, którego nie można być pewnym z uwagi na globalną rywalizację Waszyngtonu z Pekinem. Niepokój o los kurdyjskiej autonomii wzbudziła ogłoszona pod koniec 2018 r. decyzja prezydenta Trumpa o całkowitym wycofaniu wojsk Stanów Zjednoczonych z Syrii, która jednak pod naciskiem administracji została zmieniona już w lutym na dotyczącą wycofania częściowego.

Niestety jesień roku 2019 przyniosła kolejną woltę amerykańskiej administracji. 6 października ogłoszono wycofanie wojsk USA z terenów objętych planowaną turecką operacją „Źródło Pokoju”. Było to w praktyce równoznaczne z pozostawieniem Syryjskich Sił Demokratycznych, w których kluczową rolę odgrywa YPG, na pastwę tureckich czołgów. Ruch ten spowodował konieczność poszukiwania przez władze Rożawy porozumienia z Damaszkiem i wspierającą go Moskwą. W chwili pisania artykułu dalsze losy regionu pozostają nieznane, istnieje jednak nadzieja, że rząd al-Asada w zamian za formalne respektowanie przez Kurdów integralności Syrii oraz wyrażenie zgody również na włączenie ich sił zbrojnych do podległej Damaszkowi armii uzna szeroką autonomię Rożawy.

Inni sojusznicy Kurdów są równie problematyczni. Turcja prowadzi politykę ambiwalentną i chwiejną. Aspiracje prezydenta Erdoğana do roli regionalnego hegemona były, jak się wydaje, wyraźnie ponad stan i powodowały bolesne porażki, rzucające Turków od konfrontacji z Rosją do sojuszu wątpliwego z uwagi na długofalowe interesy Ankary, czy też od przeciwstawiania się w Iraku wpływom Iranu poprzez wsparcie dla Kurdów i sunnitów, po polityczną rejteradę w 2017 r. Swoją grę rozgrywa Rosja, czyniąca pewne gesty wobec Regionu Kurdystanu i Rożawy, jednak wydaje się, że Moskwa traktuje kartę kurdyjską czysto instrumentalnie, posługując się nią w relacjach z Ankarą. Interesujące są relacje kurdyjsko-izraelskie. Państwo żydowskie z jednej strony cieszy się w Kurdystanie niezwykłą w świecie islamskim estymą, z drugiej jako jedyne uznało wyniki referendum niepodległościowego z 2017 r. Wcześniej, w 2016 r., izraelska minister sprawiedliwości oznajmiła na konferencji zorganizowanej w Tel Awiwie przez tamtejszy Instytut Badań nad Bezpieczeństwem Narodowym: „Musimy otwarcie wzywać do ustanowienia państwa kurdyjskiego, które będzie przyjazne wobec Izraela”. Nie był to głos nowy ani odosobniony.

Wydaje się, że najbliższe lata nie przyniosą poprawy sytuacji Kurdów poza poziom autonomii w Iraku i Syrii. Każdy kraj aspirujący do niepodległości musi liczyć się ze stanowiskiem niechętnych mu sąsiadów, którzy, przy braku dostępu do morza i dalekich sojusznikach, mogą zdusić te aspiracje w zarodku. Co prawda stanowiące najdalej wysunięty na zachód ośrodek Rożawy miasto Afrin dzieliło od morza w linii prostej mniej niż 100 kilometrów, jednak nawet w sytuacji małej stabilności porządku w Syrii jest to dla Kurdów odległość gigantyczna.

Perspektywicznie dla Kurdów największą szansą może być ewolucja sytuacji w Turcji. Polityka Recepa Erdoğana przynosi bardzo wątpliwe sukcesy i może doprowadzić do głębszego resetu – który nie musi być powrotem do równie wątpliwych aspektów kemalizmu. Kurdowie są znaczącą częścią tamtejszego społeczeństwa, a co więcej – odznaczają się najwyższym przyrostem naturalnym. Być może przyszłe tureckie elity za drogę pośrednią między dystansującym się od regionu nacjonalizmem a nadmiernymi, oderwanymi od twardych realiów aspiracjami Erdoğana uznają drogę pośrednią, kojarzoną ze wspomnianym powyżej prezydentem Turgutem Özalem, który po pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej dążył do zakończenia konfliktu z PKK, aneksji północnego Iraku i Syrii oraz stworzenia federacji turecko-kurdyjskiej. Sam Özal, który z powodu zamordowania przez wojskowych w 1993 r. nie zdołał zrealizować swoich planów, był w połowie Kurdem…

Nic korzystnego nie stanie się jednak bez działania samych Kurdów viribus unitis. A problem z tym jest niebagatelny. Jego egzemplifikacją może być wypowiedź młodego mężczyzny, uciekiniera z Syrii, który rozmawiał w 2013 r. w Kurdystanie irackim z zajmującą się sprawami regionu dr Marią Giedz: „Jesteśmy Kurdami, ale się nie rozumiemy. Pomijam kwestie językowe, bo przecież mówimy różnymi gwarami, ale nasza mentalność jest inna. Dopóki mieszkałem w Amudzie, byłem dumny z Kurdów irackich, którym udało się stworzyć autonomię. Teraz, kiedy mieszkam w Hawlerze, jestem rozczarowany. Marzę o powrocie do domu, do prawdziwych Kurdów, bo to, z czym się tu spotykam nie ma nic wspólnego z kurdyjskością w moim pojęciu. Jesteśmy inni, chociaż wszyscy nazywamy się Kurdami”.

Przypisy:

  1. Wbrew popularnej opinii jednak nie największym. W tej klasyfikacji prym wiodą Tamilowie (około 76 milionów), jeżeli przyjąć mniej korzystne dla Kurdów szacunki dotyczące Turcji, liczniejsi pozostają również Sindhowie (39 milionów).
  2. Niezwykle interesujące studium na temat jezydyzmu dostępne jest pod adresem https://kurdishstudies.pl/files/Fritillaria_Kurdica_2017_16.pdf.
Z numeru
Nowy Obywatel 31(82) / Zima 2019 " alt="">
komentarzy