O demokracji w Ameryce i europejskim 500+

·

O demokracji w Ameryce i europejskim 500+

·

Kiedyś nie chciałem interesować się Stanami Zjednoczonymi, bo uważałem je – niemądrze – za kraj bez historii. Jak wiele osób z mojego pokolenia wchodziłem w świadome życie polityczne w czasach amerykańskich „wojen z terroryzmem”. Wojen, do których głośno i zgodnym chórem zachęcały polskie elity od prawa do lewa – inaczej brzmiał tylko głos Jana Pawła II i niektórych lewicowych radykałów. W tej sytuacji, i nie mówię tu chyba tylko za siebie, ale prawdopodobnie również za sporą część mojego pokolenia, któremu Ameryka kojarzyła się przede wszystkim z samozadowolonym imperializmem i płaskim komercjalizmem – nie spodziewałem się, żeby coś mogło wyjść z Ameryki (z wyjątkiem może niektórych książek osamotnionych i wyobcowanych akademickich radykałów).

Odkąd, kilka lat temu, zacząłem pracować z Amerykanami (głównie katolikami lub „liberalnymi” protestantami głosującymi na Demokratów) i poznawać Amerykanów prywatnie (głównie charyzmatycznych protestantów głosujących na Republikanów), i odkąd zacząłem się zagłębiać w tradycję amerykańską, zwłaszcza w paradoksalną, równocześnie popularną i intelektualną, tradycję amerykańskiego „progresywnego populizmu”, mocno zmieniłem zdanie. Bardzo przywiązałem się do Ameryki i Amerykanów i wciągam się w dawne i obecne dzieje tego wielkiego kraju coraz bardziej.

O tym, co się niedawno działo i wciąż dzieje w USA mógłbym i chciałbym napisać dużo.

Chciałbym napisać chrześcijanom, żeby nie wchodzili w to, co w charyzmatycznym slangu nazywamy „mentalnością ofiary”; a co zawsze wiąże się z przerzucaniem odpowiedzialności za nasze porażki i nasze grzechy na innych. Tutaj: z przerzucaniem winy za zamieszki na Kapitolu na Antifę, Black Lives Matters, Bidena itd. Nie. Trzeba wziąć odpowiedzialność. I trzeba powiedzieć „OK, nie udało się. Nie będziemy rozwalać wspólnych instytucji, dlatego że tym razem przegraliśmy. Nauczymy się przegrywać i spróbujemy za cztery lata”. Tak jak powiedzieli Demokraci po przegranych Ala Gore’a czy Johna Kerry’ego, kiedy to wielu z nich uważało, że G. W. Bush został prezydentem USA tylko dzięki oszustwom i nieprawidłowościom przy liczeniu głosów.

Chciałbym, żeby chrześcijanie dwa razy zastanowili się, zanim prześlą dalej kolejny film promujący kolejną teorię spiskową; bo za wiarę w takie teorie spiskowe – a nie za wiarę w Jezusa – zginęło na Kapitolu kilkoro ludzi. I ci ludzie, którzy niepotrzebnie zginęli, byli dla kogoś siostrą, mężem albo córką, a teraz naprawdę nie żyją.

Chciałbym też napisać tym znajomym lewicowcom, którzy cieszą się, że Twitter zablokował bezterminowo konto Prezydenta Trumpa i tym lewicowym znajomym, którzy krytykują Facebooka co najwyżej za to, że bierze się za cenzurę za późno, żeby nie wierzyli w to, że niedemokratyczne, przed nikim nie muszące tłumaczyć się ze swoich decyzji gigantyczne monopole zbudują nam dzięki cenzurze lepszy świat. Nie zbudują. Wyrzucenie Donalda Trumpa i jego zwolenników z Twittera czy Facebooka może pomóc odreagować, zaspokoić lewicowe pragnienie zemsty, ale w żaden sposób nie deeskaluje konfliktu ani nie ułatwia radzenia sobie z treściami rzeczywiście nawołującymi do przemocy. [1]

OK, może ktoś powiedzieć, ale co właściwie mamy zrobić w tej sytuacji – jeśli po jednej stronie nakręcają się teorie spiskowe, a po drugiej tężeje wola ich prewencyjnego wyduszenia z użyciem maszyny monopolistycznej?

Myślę, że odpowiedź, jedną z wielu, można znaleźć uważnie przyglądając się przyczynom dobrego wyniku Prezydenta Trumpa w ostatnich wyborach. Dlaczego Donald J. Trump mimo katastrofalnych efektów pandemii w USA (aż 19% procent zmarłych na COVID to mieszkańcy USA, mimo że ludność USA stanowi tylko 4% światowej populacji) zdobył tak wiele głosów? Odpowiedzi, jak zwykle w przypadku złożonych problemów społecznych, jest wiele, ja chciałbym wskazać na jedną – przez większość polskich komentatorów raczej pomijaną.

Drugą najważniejszą sprawą dla amerykańskich wyborców był – zaraz po pandemii – stan gospodarki. I do samego końca pozostała to jedyna kwestia, w której większość respondentów wskazywała Donalda Trumpa, a nie Joe Bidena, jako kandydata, który ich zdaniem lepiej poradzi sobie z gospodarką. Co więcej, Trump prowadził też w sondażach wśród tych wyborców, którzy właśnie stan gospodarki uważali za najważniejszą sprawę decydującą o ich decyzjach wyborczych. Dlaczego tak było, mimo bezrobocia najwyższego od czasów Wielkiego Kryzysu?

I dlaczego Trump był pierwszym republikańskim kandydatem na prezydenta od lat 60., któremu udało się zdobyć nowe głosy wśród nie-białych – czarnych, latynoskich i azjatyckich – wyborców?

Ktoś mógłby powiedzieć, że radykalnie wolnorynkowych wyborców przyciągnęły ulgi podatkowe, które Trump ofiarował najbogatszym. Takie rozwiązanie mogło się spodobać beneficjentom „socjalizmu dla bogatych”, którzy skorzystali na ulgach, ale wśród szerszych mas republikańskich wyborców była to jedna z najmniej popularnych decyzji prawie-już-byłego Prezydenta USA. Wydaje się, że znacznie większy wpływ na rosnącą popularność prezydenta wśród amerykańskiej klasy pracującej, w tym, przypominam, nie-białej klasy pracującej, mogło mieć niskie bezrobocie, które np. wśród czarnych mężczyzn było przed pandemią najniższe od wielu lat. [2]

No i sprawa by może najciekawsza. Otóż za prezydentury Donalda Trumpa faktem stał się postulat bardzo podobny do postulatu, o który dla naszego kontynentu walczy inicjatywa, w którą jestem zaangażowany – Pacjent Europa – i który wśród większości europejskich decydentów wciąż uznawany jest za niemożliwy do realizacji: Tymczasowy Dochód Podstawowy. Bo „Stimulus Check”, który latem przegłosował amerykański Kongres, to rozwiązanie bliskie dochodowi podstawowemu (choć bynajmniej z nim nietożsame)[3] w wysokości miesięcznej federalnej pensji minimalnej trafiające do każdego bezrobotnego dorosłego Amerykanina.

Do każdego czeku dołączony był list z podpisem Prezydenta.

To, jak twierdzą osoby na co dzień pracujące z Amerykanami latynoskiego pochodzenia, mogło być jednym z powodów, dla których tak wielu niezamożnych Amerykanów różnych ras zagłosowało na prezydenta, który bezpośrednio im pomógł wysyłając podpisany przez siebie czek w sytuacji, gdy oni mieli do zapłacenia ratę kredytu, czynsz za mieszkanie lub musieli kupić jedzenie dla siebie i rodziny.

Co powinna zrobić Unia Europejska – w sytuacji, w której właśnie być może rozsypuje się rząd włoski – jeśli chce odzyskać zaufanie Europejczyków? Wysłać im taki czek, podpisany przez UE. Europejskie 500+.

To konieczne nie tylko z przyczyn ekonomicznych, jeśli chcemy naprawdę rozruszać gospodarkę i jeśli chcemy szybko i skutecznie pomóc ludziom, którzy tracą pracę, pracują na część etatu lub muszą zamykać swoje małe i średnie firmy.

To także konieczne do odbudowy zaufania. Bo to zaufanie jest walutą, którą płaci się za wyjście z kryzysu. Bez odbudowy podstawowego zaufania do władz publicznych nie pomogą ani szczepionka ani lockdowny. Odbudowa zaufania – zwłaszcza w sytuacjach trudnych, kiedy wymaga się od obywateli rzeczy trudnych, takich jak zamknięcie się w domu z dziećmi, takich jak czasowa rezygnacja z wielu wolności – jest możliwa, jeśli władze publiczne umieją pokazać, że biorą sprawę poważnie. A trudno uwierzyć, że biorą sprawę całkiem poważnie, jeśli nie są skłonne wydać na tę ważną sprawę pieniędzy, pomagając swoim obywatelom.

Sytuacja, w której my będziemy udawać, że stosujemy się do restrykcji, a władze będą udawać, że nam pomagają – jest nie do utrzymania i nie wyprowadzi nas z pandemii.

Do Dochodu Podstawowego można mieć zastrzeżenia. Sam nie byłem jego zwolennikiem w „normalnych”, przedpandemicznych czasach, mając więcej sympatii do takich narzędzi, jak Gwarancja Zatrudnienia. [4] Ale czasy nie są normalne i Tymczasowy Bezwarunkowy Dochód Podstawowy jest niezbędny w sytuacji, gdy wielu ludzi nie może i nie powinno chodzić do pracy.

W USA są już – po wszystkich politycznych stronach – politycy, którzy to rozumieją. Od twardego konserwatysty, nowo narodzonego chrześcijanina Marco Rubio, który zadeklarował, że zagłosuje za ambitniejszą wersją zimowego pakietu „Stimulus Check”, po progresywnego przedsiębiorcę i kandydata na burmistrza Nowego Jorku Andrew Yanga. Kiedy przed kilku laty Andrew Yang zaczynał kampanię na rzecz Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego, idea była niepopularna i niezrozumiała. Dziś to jedno z najpopularniejszych rozwiązań wśród wyborców w USA po obu stronach barykady.

Mam nadzieję, że europejscy politycy, z którymi będziemy się spotykać jako Pacjent Europa w najbliższych tygodniach, też to zrozumieją.

Zanim ktoś zacznie szturmować ich Kapitol.

dr Mateusz Piotrowski

 

Przypisy:

1. Deeskalację ułatwiłoby chociażby realne wsparcie mniej spolaryzowanych mediów lokalnych, które to media zostały przez monopole – napędzane przez promonopolistyczne ustawodawstwo – pożarte w ostatnich latach. O pożeraniu mediów lokalnych przez medialne monopole piszą jedni z ciekawszych amerykańskich analityków gospodarczych, Matt Stoller i Sarah Miller, związani z American Economic Liberties Project. Donald Trump being banned from social media is a dangerous distraction.

W polskim kontekście o medialnym niemieckim prywatnym monopolu przejętym niedawno sprawnie za pomocą jednej transakcji przez monopol państwowy mówili i pisali Krzysztof Mroczkowski oraz Filip Konopoczyński. Zobacz: Repolonizacja mediów. Przejęcie Polska Press przez Orlen – Krzysztof Mroczkowski; Filip Konopczyński, Digital Empire in the Making. Law and Justice Party’s Conquest of Polish Traditional and Digital Media.

2. „[…] stopa bezrobocia wśród czarnych mężczyzn w wieku od 25 do 54 lat wzrosła do 19,7 procent w marcu 2010, co stanowiło wskaźnik o niemal 9 punktów wyższy niż stopa bezrobocia wśród wszystkich mężczyzn w tym wieku. Do października 2019 wskaźnik ten obniżył się do 4,2 procent, był więc tylko o niecałe 2 punkty wyższy niż stopa bezrobocia wśród wszystkich mężczyzn”. Przyczyny tego stanu rzeczy stara się zbadać tekst Orena Cassa, dyrektora republikańskiego i sceptycznego wobec wolnorynkowego fundamentalizmu think tanku The American Compass. Zobacz: Oren Cass, Some Like it Hot.

3. Andrew Yang stwierdził, że „Zasadniczo idea Stimulus Check jest niemalże identyczna z ideą Powszechnego Dochodu Podstawowego”. Główna różnica polega na tym, że jak pisze na stronach Tax Policy Center Leonard E. Burman, Stimuls Check „to jednorazowe, a nie comiesięczne świadczenie. Simulus Check nie jest także świadczeniem uniwersalnym”. Leonard E. Burman, Is The Stimulus Rebate A Universal Basic Income?

4. Jan J. Zygmuntowski, Work for All.

Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie