Teologia polityczna Leszka Balcerowicza

·

Teologia polityczna Leszka Balcerowicza

·

Dlaczego Leszek Balcerowicz na Campus Polska Przyszłości podważał naukowy konsensus ws. przyczyn kryzysu klimatycznego?

Oczywiście istnieją powiązania, także finansowe, między negacjonistami klimatycznymi a organizacjami i wydarzeniami, którym patronuje wykonawca „terapii szokowej”. Fundacja FOR (Forum Obywatelskiego Rozwoju) promowała publikacje kluczowych sponsorów negacjonizmu klimatycznego braci Koch, właścicieli konglomeratu przemysłowego obejmującego sektor produkcji ropy naftowej, chemiczny, energetyczny, produkcji asfaltu, gazu ziemnego, nawozów sztucznych, wyrobów spożywczych i tworzyw sztucznych. Także Campus Polska Przyszłości był współfinansowany przez instytucje powiązane z rodziną Kochów. Fundacja Braci Koch w latach 1997–2008 wspomogła sumą prawie 48 milionów dolarów prace różnych ugrupowań, które kwestionują globalne ocieplenie lub jego przyczyny, w 2015 r. zatrudniała za pośrednictwem różnych instytucji trzy razy więcej osób niż Partia Republikańska, a rok później wydała w czasie kampanii wyborczej 800 mln dol.

Ale nie chodzi po prostu o to, że Balcerowicz czy jego think tank działają z prostej inspiracji finansowej. Ani tylko o to, że często (choć nie zawsze) „granice mojego finansowania są granicami mojego świata”.

Sprawa jest nieco głębsza. Pokonanie kryzysu klimatycznego wymaga współdziałania różnych podmiotów: publicznych i prywatnych, samorządowych i spółdzielczych, obywateli i biznesmenów, związkowców i ekologów, młodzieży i Kościołów. Musi to być wysiłek wspólny i celowy. Impuls do tego wysiłku to coś, co ożywia nowoczesną wspólnotę polityczną. Wspólnotę, która, jak pisze Rafał Matyja w swojej nowej pięknej książce „Miejski grunt”, próbując zadbać o zdrowie swoich obywateli, poziom ich wykształcenia czy stan środowiska, w którym żyją, mogłaby niejeden budynek państwowy opatrzyć hasłem: „Tutaj próbujemy zapanować nad swoim losem”.

Nic nie jest bardziej obce sposobowi myślenia, który reprezentuje Balcerowicz niż ta próba wspólnego zapanowania nad swoim losem.

Negacjonizm klimatyczny Balcerowicza nie jest wypadkiem przy pracy czy wynikiem niedoinformowania. Wynika z głębokiej, by nie powiedzieć dogmatycznej wiary w „rynek”, który „sam”, tj. bez udziału wspólnego, celowego i świadomego działania, rzekomo załatwia wszystkie problemy, samemu nie generując żadnych. Nie mogąc zatem także generować problemów z nadmiernymi emisjami gazów cieplarnianych.

„Rynek” wedle tej wizji nie może zagrażać naturze, bo sam jest najbardziej „naturalnym” ładem. Jest samym czystym stanem natury.

Oczywiście w rzeczywistości żaden rynek naprawdę nie działa „sam”, nie działa po prostu „automatycznie”. Jest zawsze wypadkową interakcji zespołów pewnych – politycznych – instytucji. Co na przykładzie „terapii szokowej” Balcerowicza i jej odgórnego, politycznego, centralistycznego wprowadzania, świadomego i celowego „ręcznego” sterowania, państwowego wytwarzania pewnego określonego systemu instytucjonalnego (łącznie z zaplanowanym i skutecznie wdrożonym spadkiem udziału płac pracowników i dochodów rolników w PKB) świetnie pokazał Tadeusz Kowalik, a spośród badaczy zagranicznych Lord Maurice Glasman w niestety wciąż nieprzetłumaczonej na polski fundamentalnej pracy „Unnecessary Suffering: Managing Market Utopia”, słusznie określając Balcerowiczowską inżynierię społeczną mianem „rynkowego leninizmu”.

Ale dla doktryny, którą reprezentuje Balcerowicz, niewidzialny jest ten polityczny, związany z polityczną wolą element tworzenia rynku. Nawet gdy sam polityk-ekonomista wdraża określony model rynku własnymi rękami, to i tak postrzega siebie jedynie jako narzędzie „niewidzialnej ręki”. W ramach tej doktryny „rynek” nie jest traktowany jako pewna pożyteczna, ale niedoskonała, ułomna ludzka instytucja czy zespół instytucji, które mają swoje wady i zalety, swoje potencjały, ale i ograniczenia, ale jako odpowiednik, a właściwie zastępnik Boga i Jego Opatrzności, jako źródło ostatecznych i nieomylnych wyroków.

Dlatego młodzieżówka partii Nowoczesna, Młodzi .Nowocześni, nieświadomie wyraziła dogmat swej doktryny, gdy spotkanie z Leszkiem Balcerowiczem zareklamowała hasłem „za chwilę spotkanie z Panem Bogiem”.

Mateusz Piotrowski

Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie