Antropologiczne (nie)słyszenie przegranych
Tym, co rządzi jego widzeniem świata i opisem są gniew i poczucie porażki, pozwalające widzieć to, czego nie widzą zadowoleni i wygrani.
Człowiek posiada utajoną siłę zdolności, która ocenioną zostaje wówczas, gdy przemieni się w czyn realny i uchwytny. Historia rozwoju ludzkości tę bezprzykładną zdolność określa jako heroiczne czyny, zaś indywidualność osoby zaliczana bywa w poczet bohaterów.
Socjalizm, nowoczesny ustrój społeczny, zawdzięcza swój zdrowy i efektowny rozwój bohaterskim czynom takich jednostek, pozostawiających ślady swej pracy jako niezniszczalne, żywe pomniki, pobudzających społeczeństwo do zasłużonego kultu najwyższego uznania i szacunku. Na taką godność zasłużyła sobie, w zakresie walki klasowej proletariatu Śląska Cieszyńskiego, praca sześćdziesięcioletniego tow. Tadeusza Regera. Bohaterskich wysiłków i poświęcenia czterdziestoletniej jego owocnej pracy nie potrafią ocenić należycie ci, którzy tylko wpatrzeni w jego wizerunek, mają jedynie możliwość podziwiać wiek, stałość charakteru w mężnych wystąpieniach, tam gdzie Nemezis wyznaczyła Jemu obecnie publiczny trybun pracy.
Mało nas już przy życiu, którzy pamiętają rok 1895, gdy wówczas już rozwinięta polska socjalistyczna organizacja w Krakowie poniosła dla Śląska wielką ofiarę przez osobę tow. Regera, wysyłając go na stałe na Śląsk [Cieszyński]. Młody, coś przez 23 lat stary, pełny zapału, odwagi i nadzwyczaj posiadającego mówczego temperamentu, zjawia się ten apostoł socjalizmu w rewirze ostrawsko-karwińskim wśród dziesięciotysięcznej armii proletariatu straszliwie gnębionego w stosunkach zawodowych, narodowo-politycznie zdegenerowanej. Tow. Reger miał wprawdzie szerokie pole do działania, potrafił sobie także w krótkim czasie dla swej początkowej pracy zjednać i przysposobić pewną liczbę starszych jednostek, górników, którzy stali się zapalonymi zwolennikami socjalistycznej ewangelii. W przeciwieństwie znów cały prywatny i urzędowy aparat reakcji wystąpieniem tow. Regera został zmobilizowany, wynajdując najpotworniejsze sposoby do zgniecenia w zarodku efektu pracy młodego socjalisty. Najfatalniejszymi były próby złamania za każdą cenę fizycznej siły Regera, aby umożliwić usunięcie go z rewiru. Największymi wrogami okazali się urzędowi słudzy hrabiego Larysza i arcyksiążęcej Komory Cieszyńskiej. Starosta frysztacki Werlik i naczelnik sądu powiatowego Harbich, wykonawcy psiej pokory i posłuszeństwa Larysza, śledzili każdy ruch Regera, czyhając na jego wolność osobistą. Harbich np. wytoczył Regerowi śledztwo za tak zwane pokątne porady i pisarstwo, co według praw austriackich było rzeczą niedozwoloną i skazano go za zbrodnię zwoływania zgromadzeń, kolportowania gazet, na kilka tygodni ciężkiego więzienia. Skutki więzienia odbiły się na zdrowiu Regera, lecz ducha i zapału nie potrafiono złamać.
Praca tow. Regera została sprawą narodową wprowadzona na właściwe tory. Widomym znakiem braku praw politycznych, szczególnie mniej zamożnych obywateli i robotników, była zupełna bezinteresowność w tym zakresie, a szczególnie u Polaków na Śląsku. Poruszane przez Regera sprawy samoobrony narodowej krytycy uważali za objaw przewrotności socjalistycznej, a wzorując się na tej taktyce zaczęli na gwałt zakładać różne [polskie] stronnictwa narodowe, katolickie itp.
Bardzo sprytnym konkurentem tow. Regera okazał się ksiądz Stojałowski, który prawie równocześnie, napędzony przez biskupów i stańczyków z Galicji, przybył na Śląsk do rewiru, próbując rozbudować chrześcijański socjalizm za pomocą wydawanych polskich pism: „Wieńca”, „Pszczółki” i „Dzwonu”.
Pod względem narodowym miał tow. Reger przeciw sobie dosyć rozwinięte stronnictwo ludowe, na czele z Franciszkiem Friedlem, i narodową demokrację, tak zwane stronnictwo Michejdowców. Także w łonie samej partii socjalistycznej odnośne porozumienia czeskich towarzyszy z polskimi nie były tak łatwe. Dzięki jednakowoż wpływom śp. tow. Cingera, udało się tow. Regerowi przezwyciężyć trudności do tego stopnia, że towarzysze czescy zrozumieli nareszcie, że pomimo należenia do jednej rodziny socjalistycznej, robotnikowi jest potrzebna odrębna organizacja narodowo-polityczna, a więc w tym wypadku polska partia socjalistyczna. W interesie założenia i rozwoju potrzeba, aby górnik i robotnik Polak czytali socjalistyczne pismo polskie. W tym celu mocą uchwały konferencji mężów zaufania założone zostało pierwsze [w tym regionie] pismo socjalistyczne polskie pod nazwą „Równość”. Uchwała o założeniu polskiego socjalistycznego pisma wprawdzie została przeprowadzoną, lecz niestety wydanie pisma natrafiało na wielkie trudności; żadna drukarnia w Cieszynie nie chciała się podjąć drukowania polskiego pisma socjalistycznego. Po długich zabiegach tow. Regera udało się znaleźć drukarnię w Bielsku, następnie w Mistku, gdzie mogło zostać pismo drukowane. Wydatki nakładu, konfiskaty i prześladowania jeszcze bardziej powiększały trudności, z którymi codziennie tow. Reger musiał się borykać.
Założenie organizacji dla młodzieży „Siła” w 1908 r. wprawdzie z pomocą już wyrobionych współpracowników, lecz z inicjatywy tow. Regera.
Powstanie socjalistycznych pism polskich na Śląsku [Cieszyńskim], broszur i różnych podręczników, walka o prawa wyborcze do samorządu i parlamentu, wszystko spoczywało na głowie i w rękach niestrudzonego, dziś nadzwyczaj cenionego, Jubilata. Niepodobna znaleźć krótszego wyrazu, aby przedstawić należycie w treściwym obrazie wszystko, co tworzy nieprzerwany łańcuch ciężkiej, ofiarnej pracy, przez dziesiątki lat w jednym tylko celu, aby proletariat śląski wyprowadzić ze straszliwej niewoli wyzysku i ucisku, zarazem nauczyć go socjalizmu. Młoda generacja socjalistyczna, spotykając w Domach Robotniczych portrety Daszyńskiego, Regera i Cingra, przypomina sobie, że byli to Bohaterzy, godniejsi nazwy generałowie, którzy bezinteresownie dla siebie, z poświęceniem życia i zdrowia, kierowali armią bezbronnych, nieprzygotowanych proletariuszy Śląska w celu zbudowania pewnych pozycji, z których następne generacje podejmują skuteczniejsze ataki przeciw jednemu wrogowi, systemowi kapitalistycznej gospodarki.
W dzień sześćdziesiątych urodzin upleciony zostaje wieniec laurowy z czerwonego kwiecia wykonanej przez Jubilata tow. Regera pracy, okryty „aureolą”. Z dumą, nie dla kultu osobistego spojrzy na te heroiczne wysiłki w budowie żywego pomnika, którego nikt w rewirze ostrawsko-karwińskim zniszczyć i zburzyć nie zdoła. Uchylając czoła przed powagą wykonanej pracy przez Jubilata, życzymy Jemu jeszcze długie lata zdrowia, siły i wytrwałości do dalszej pracy, przyrzekając zarazem, że dalej kroczyć będziemy śladami Jego nauki i wskazówek, aby się stać godnymi Jego następcami.
***
Było to w dziesiątym tygodniu pamiętnego strajku górniczego w 1900 roku. Około trybuny, ustawionej na środku wielkiego placu targowego w Orłowej, zgromadziło się jakie 20 000 głodem zrozpaczonych i zdenerwowanych strajkujących górników. Potężny głos kochanego Tadeusza – jako przewodniczącego komitetu strajkowego – echem odbijał się o wieżyce kościoła orłowskiego, z których dzwony jakby na ironię gwałtownym biciem zagłuszyć chciały głos referenta dającego wskazówki w tytanicznej walce górników. Wszystkie domy i szkoły okalające plac targowy napełnione były wojskiem i żandarmerią w ostrym pogotowiu. Nagle zaryczała przeraźliwie syrena z pobliskiej kopalni na znak pożaru, wybuchłego rzeczywiście o jakie 300 kroków od zgromadzonych wiecowników. Część górników spostrzegłszy pożar, którego pastwą stała się uboga chata, również biednego robociarza, stojąca obok kolei bogumińsko-koszyckiej, poznała zaraz, że pożar spowodowany został ogniem z komina parowozu pociągu przejeżdżającego obok. Podniecenie górników było tym większe, gdy zrozumieli, że przyczyną buchającego ognia z komina lokomotywy jest lekki węgiel, który sprowadzano spoza granicy w celu podtrzymywania ruchu przemysłowego, a zarazem złamania zdecydowanej walki górników.
Jeszcze nie upłynęło 30 minut, żywioł pożarowy nie strawił jeszcze zupełnie swej ofiary, a tu naraz powstaje wielki krzyk i zamieszanie wśród zebranych wiecowników. Jakieś 20 żandarmów toruje sobie przejście wśród tłumu, prowadząc spiętego w łańcuchy, Bogu ducha winnego, górnika Konkolskiego, aresztowanego przy pożarze za popełnioną zbrodnię nieposłuszeństwa. Naprzeciw przebijających się żandarmów z zakutym górnikiem od strony apteki gotuje się do strzału kompania wojska i jakie 50 żandarmów z najeżonymi bagnetami i ostrymi nabojami naładowanymi karabinami. Słychać złowrogi głos komendy: „fertig”, an! Powstaje nieopisany krzyk i lament. Tow. Reger zrywa się z całym pędem z trybuny, porywając olbrzymi dzwonek dostarczony do wiecu, dźwigając w górę dzwoni gwałtownie, rzucając się z otwartą piersią w stronę najeżonych żandarmskich bagnetów, zarazem swym potężnym głosem uspokaja roznamiętnione i do głębi – na widok prowadzonego spiętego górnika – rozwścieczonych górników. Uspokoiwszy cośkolwiek krzyki dalszym gwałtownym dzwonieniem, torując przez tłum przejście, umożliwiając przeprowadzenie konwoju, zarazem zapobiega straszliwej masakrze prowokacyjnie przygotowanej. Po całym zajściu aresztowany Konkolski puszczony został na wolność, zaś Tadeusz w swoim dalszym przemówieniu z trybuny dosadnie osądził łajdacką prowokację stupajek baronów węglowych. Górnicy po wiecu i zakończeniu strajku długi czas przypominali sobie wzajemnie przenikający drżące całe ciało moment, odwagę, zręczność i nadzwyczaj zimną krew swojego kochanego Tadzia.
Alojzy Bonczek
Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w publikacji „Tadeusz Reger – Jednodniówka Jubileuszowa. Wspomnienia z lat czterdziestu”, przygotowanej przez „Komitet Jubileuszowy dla uczczenia 40-letniej pracy na Śląsku [Cieszyńskim] tow. posła Tadeusza Regera”, nakładem Okręgowego Komitetu Robotniczego Polskiej Partii Socjalistycznej, Cieszyn 1932. Tekst publikujemy w 88. rocznicę śmierci Regera.
Więcej o Regerze można przeczytać w wywiadzie z naszym redaktorem naczelnym: Socjalizm, patriotyzm i pamięć
Przypomnieliśmy także tekst Regera: Socjaliści a niepodległość Polski
Grafika w nagłówku tekstu: Karykatura Regera autorstwa Edwarda Głowackiego, ze zbiorów Książnicy Cieszyńskiej.
Alojzy Bonczek (1865-1937) – urodzony w Suchej Górnej na Śląsku Cieszyńskim w rodzinie robotniczej, po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął pracę jako taczkarz w kopalni Handwerk/Gabriela w Karwinie. Jako 16-latek był jednym z inicjatorów dzikiego strajku taczkarzy. Po odbyciu czteroletniej służby wojskowej pracował jako rębacz w kopalni Jan-Karol w Karwinie aż do roku 1905. Należał do pierwszego robotniczego zrzeszenia w zagłębiu karwińsko-ostrawskim – „Prokop”, które stanowiło zalążek lewicowego związku zawodowego Unia Górników, którego był jednym z lokalnych liderów. W roku 1900 był członkiem komitetu strajkowego podczas ogromnego, 11-miesięcznego strajku powszechnego górników w zagłębiu karwińsko-ostrawskim. Od początku XX wieku działacz austriackiej partii socjaldemokratycznej, a od roku 1905 Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej. Należał do inicjatorów powołania pierwszej na Śląsku Cieszyńskim spółdzielni spożywców – utworzonej w 1897 roku w Stonawie – która dała początek silnemu ruchowi spółdzielczemu na tym terenie. Wieloletni współpracownik pism lewicowych: „Górnik” (w latach 1915-1918 był jego redaktorem prowadzącym), „Kropidło” i „Robotnik Śląski”. W momencie formowania się niepodległych państw na gruzach monarchii był członkiem Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego. Po przyznaniu jego rodzinnych stron Czechosłowacji, należał do twórców i liderów Polskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej. W obliczu jej skrętu w kierunku „internacjonalizmu”, w 1935 należał do rozłamowej grupy, która utworzyła Polską Partię Socjalno-Demokratyczną. Pełnił rozmaite funkcje społeczne – w ruchu związkowym, spółdzielczym, w samorządzie lokalnym. Autor kilku broszur lewicowych – ideologicznych oraz historyczno-wspomnieniowych, a także „Historii budowy kościoła w Stonawie”.
Tym, co rządzi jego widzeniem świata i opisem są gniew i poczucie porażki, pozwalające widzieć to, czego nie widzą zadowoleni i wygrani.
Łatwo przychodzi neoliberałom terroryzowanie samotnych matek z dziećmi, bezrobotnych czy osób chorych, ale nie zadają pytań o gigantyczne przepływy kapitałowe do zaledwie kilku, może kilkunastu firm na całym świecie.