Paweł Hulka-Laskowski: Nowa publikacja o Polakach na Śląsku za Olzą (1937)

·

Paweł Hulka-Laskowski: Nowa publikacja o Polakach na Śląsku za Olzą (1937)

·

Aktualność nowej publikacji

Położony na peryferii etnograficznego obszaru polskiego, Śląsk Cieszyński zajmuje wybitnie centralne miejsce w świadomości kultury polskiej. Niewielki ten kraik posiada dziś w literaturze naukowej i publicystycznej miejsce daleko bardziej uprzywilejowane, niż inne obszary polskie. Dużą rolę w tym uprzywilejowaniu Cieszyńskiego odgrywa i sentyment, i rozsądek. Piastowie, cudownie piękna ziemia Piastów, uboga i bogata zarazem, źródła Wisły i złoża wielkich bogactw kopalnych, to symbol, albo jak się dziś mawiać zwykło, mit, o gorącym jądrze twórczym, wokół którego krąży nie tylko materia, lecz które przyciąga także serca i myśli. Jest to ziemia odstąpiona w wieku XIV przez królów polskich, ale nigdy i nikomu nie odstąpiona przez polski lud, który pozostawiony własnemu losowi, sam odnalazł po wiekach drogę do Macierzy. Jest to kraj Przełęczy Jabłonkowskiej i Bramy Morawskiej, są to rozstaje z drogami na Zachód i na południowy Wschód, których wartość głęboko uzasadnia rozum, ale nieskończenie głębiej odczuwa instynkt zbiorowy. Krajobraz cieszyński, w którym odwieczne wyżyny rozdzielają zlewiska mórz północnych od mórz południowych, czaruje nas nie tylko linią i barwą, lecz także perspektywą mistyczną, celem tęsknot i pielgrzymek niezliczonych pokoleń, szlakiem wypraw i pochodów polskich. Siłę podświadomego instynktu pogłębia tu jeszcze fakt podziału Śląska Cieszyńskiego i racjonalizuje ją w coraz bogatszej literaturze naukowej i publicystycznej o Zaolziu.

Ostatnio literaturze tej przybywa poważna pozycja w postaci książki Witolda Sworakowskiego. Jest to praca wysoce aktualna i cenna. Aktualna, bo dawniejsze prace o Śląsku za Olzą zostały już poprzekreślane przez życie przynajmniej w częściach dotyczących sytuacji ludności i danych liczbowych, dotyczących tego niewielkiego kraiku. O ile zaś chodzi specjalnie o Śląsk Zaolziański jako część państwa czechosłowackiego, jest to pierwsza polska praca syntetyczna tych rozmiarów.

Autor zebrał materiał bardzo obszerny i gwoli przejrzystości podzielił go bardzo zręcznie i celowo na cztery części i szesnaście rozdziałów, poprzedziwszy je wstępem, w którym daje „uwagi ogólne o Czechosłowacji i jej składzie narodowościowym”. W części pierwszej Sworakowski szkicuje historię Śląska Cieszyńskiego i stosunki językowe tam panujące, ustalając jednocześnie granicę oddzielającą w Cieszyńskim polski stan posiadania od czeskiego, opartą na badaniach nie tylko polskich, lecz i czeskich.

Następnie przedstawia okres odrodzenia narodowego (1848-1883), dalej okres walk narodowościowych (188301914), potem Cieszyńskie podczas wojny światowej i wreszcie walki o przynależność państwową Śląska Cieszyńskiego, od października r. 1918 aż do decyzji Konferencji Ambasadorów w lipcu 1920.

Stosunki narodowościowe Śląska za Olzą

Ponieważ w walkach o Cieszyńskie operowano zawsze materiałem historycznym, gospodarczym, a przede wszystkim etnograficznym, przeto w każdej pracy o Cieszyńskim w ogóle, a o Zaolziu w szczególności, etnografia z natury rzeczy odgrywa rolę rozstrzygającą. Właśnie w części drugiej tej pracy autor omawia obszar Śląska za Olzą i jego ludność łącznie z ruchami migracyjnymi w latach 1880-1910, wtrącając wysoce interesujące wywody o ówczesnych spisach ludności oraz o ludności napływowej z Galicji i Moraw i wynikach spisów. Najciekawsze w tej części jego pracy są zestawienia wyników ostatniego spisu austriackiego z r. 1910 z pierwszymi dwoma spisami czechosłowackimi w r. 1921 i 1930.

Sworakowski słusznie zaznacza, że w spisach austriackich nigdy nie można doszukać się jakiegoś wyrazu sympatii dla ludności polskiej, ale przeciwnie wiadomo, że wielu konskrybentów włączano do rubryki narodowościowej niemieckiej. Zresztą i czeski historyk Adamus na przykładzie liczb narodowościowych dotyczących Orłowej wykazuje jak dowolnie postępowali nieraz komisarze spisowi doliczając się większości czeskiej, podczas gdy dla niego nie ulegało wątpliwości, że Orłowa z okolicą była językowo polska. W chwili podziału Cieszyńskiego, w części, która przyznana została Czechosłowacji, mieszkało co najmniej 129 000 Polaków obywateli czechosłowackich, nie mówiąc o kilkudziesięciu tysiącach Polaków obywateli polskich.

Wobec tego niespodzianka wyniku spisów czeskich była ogromna, gdy komisarze spisowi naliczyli Polaków w Zaolziu o połowę mniej, niżby to wynikało choćby ze spisu austriackiego z r. 1910. Przy spisach czeskich dużą rolę odegrał specjalny mechanizm spisowy z eliminacyjną nomenklaturą różnych odcieni ślązactwa: Ślązak-Czechosłowak, Ślązak-Ślązak, Ślązak, Ślązak-Niemiec, Ślązak-Polak i wreszcie Polak. Mieszkańcy Zaolzia, którzy dla wielorakich przyczyn pozwolili zapisać się jako jedną z odmian Ślązaków, byli wyeliminowani z rubryki ludności polskiej. Oczywiście żaden Polak nie byłby się pozwolił zapisać jako Ślązak-Czechosłowak, Ślązak-Ślązak czy choćby Ślązak-Polak, gdyby obok mechanizmu spisowego nie była istniała i nie była stosowana specjalna metoda presji, w warunkach gospodarczych Zaolzia, niestety, dość skuteczna.

I ten mechanizm spisowy, i metoda presji sprzeczne są nie tylko z zasadami powszedniego życia człowieka z człowiekiem, ale i z umową, jaka w r. 1925 zawarta została między Polską a Czechosłowacją dla zabezpieczenia praw językowych i kulturalnych mniejszości polskiej w Czechosłowacji i mniejszości czeskiej w Polsce.

W części trzeciej swej pracy Sworakowski omawia genezę praw ustawowych i umownych. Polacy zaolziańscy mają de iure prawa konstytucyjne zabezpieczające im pielęgnowanie własnego języka i kultury, a także prawa wypływające z umowy polsko-czechosłowackiej z r. 1925. Umowa ta miała na celu przede wszystkim zapewnienie polskiej mniejszości w Czechosłowacji szkolnictwa polskiego z ducha i języka i takiego wychowania szkolnego młodzieży, jakie uznają za pożądane jej rodzice. Inaczej jest, niestety, de facto.

Warunki życia kulturalnego i społecznego Polaków za Olzą

Część czwarta i ostatnia książki Sworakowskiego operując dużym materiałem urzędowym, a więc sprawdzalnym, wykazuje, że niestety piękna w swych zamierzeniach i intencjach umowa polsko-czechosłowacka nie weszła w życie i zadania swego nie spełniła. Podobnie jak w spisach ludności działał specjalny mechanizm eliminacyjny, tak i w szkolnictwie polski stan posiadania zmniejsza się z roku na rok.

Autor i tu postępuje bardzo metodycznie, przedstawiając szkolnictwo polskie na Śląsku za Olzą przed r. 1919 i z kolei zapoznając czytelnika z podstawowymi prawami szkolnictwa w Czechosłowacji, publicznego i prywatnego, i wreszcie przechodzi do rzeczy dla nas najważniejszej, polskiego szkolnictwa na Śląsku zaolziańskim pod rządami czeskimi, aby wykazać dowodowo, że od roku 1920-21, gdy w polskich szkołach powszechnych i wydziałowych kształciło się przeszło 19 tysięcy dzieci polskich, do roku 1934-35 stan ten przy tej samej liczbie szkół (86-87) i przy 256 klasach (w r. 1920-21 było klas 322) uległ znacznej zmianie i liczba dzieci polskich uczęszczających do polskich szkół zmniejszyła się do 9653, czyli o 50%. Gdy w roku 1911-12 na szkołę polską przypadało przeciętnie 239 uczniów, a nawet w latach wojennych 1916-17 było ich jeszcze 226, w roku szkolnym 1925-26 liczba ta spadła do 118, czyli poniżej 50%, aby w kilka lat później, w roku 1934-35 podnieść się nieznacznie do 125.

Autor rejestruje straty w szkolnictwie polskim już w pierwszym roku rządów czechosłowackich w Zaolziu. W r. 1916-17 mieliśmy tam 105 szkół powszechnych i wydziałowych; w r. 1920-21 pozostało ich tylko 88, czyli że strata wynosi 17 szkół powszechnych i wydziałowych. Braki w polskim szkolnictwie publicznym na Śląsku za Olzą powstające na tym tle uzupełnia polskie szkolnictwo prywatne, znajdujące się prawie wyłącznie pod kierunkiem Macierzy Szkolnej, która rozwinęła pożyteczną działalność na Śląsku za Olzą dzięki wielkiej ofiarności polskiego ogółu zaolziańskiego. Macierz Szkolna prowadzi ochrony, przedszkola, szkoły powszechne i wydziałowe, utrzymuje bursę dla młodzieży niezamożnej przy polskim gimnazjum w Orłowej, organizuje kursy dokształcające i prowadzi szkołę gospodarstwa domowego.

Rozumiejąc, że utrzymanie się na powierzchni życia i na pewnym poziomie kulturalnym możliwe jest jedynie przy jak najściślejszej organizacji, ludność polska Zaolzia posiada liczne i świetne organizacje polityczne i kulturalne, obejmujące młodych i starszych. Mamy tu więc organizacje polityczne, wyznaniowe (katolickie i ewangelickie), oświatowe, śpiewacze, sportowe, samokształceniowe, akademickie, oraz bardzo ważne i doskonale prowadzone organizacje gospodarcze.

Rozdział trzeci tej części poświęcony jest prasie polskiej Zaolzia. Autor szkicuje powstanie i rozwój prasy polskiej na Śląsku Cieszyńskim od r. 1848, czyli od chwili powstania „Tygodnika Cieszyńskiego”, przedstawia jej rozwój w nowych dla Zaolzia warunkach od r. 1920 i wymienia wreszcie te pisma polskie, które przez władze czechosłowackie zostały pozawieszane (np. „Gazeta Kresowa”, „Nasz Kraj”, „Prawo Ludu”, „Naprzód”) i nie mogły wznowić swej pracy oświatowo-informacyjnej.

W „Zakończeniu” stwierdza Sworakowski, że przeszło 160 000 Polaków wbrew zasadzie etnograficznej przeszło pod panowanie czeskie, „Decyzja Rady Ambasadorów likwidowała formalnie spór graniczny, jednak nie zażegnała skłócenia, które spór ten wywołał”. Istotnie spór pozostał, to łagodniejąc w swych przejawach, to się zaostrzając. W r. 1925, w chwili zawierania umowy polsko-czechosłowackiej wszystko zdawało się przemawiać za tym, że spór ten maleć będzie stopniowo aż zniknie. Chwila obecna jest bolesnym zaprzeczeniem tych nadziei.

W postulatach ludności polskiej Zaolzia, które Sworakowski dzieli na doraźne i zasadnicze, znajdujemy wyraz dużego upośledzenia żywiołu polskiego w Zaolziu. Mamy tu: przenoszenie kolejarzy narodowości polskiej ze Śląska na Morawy i do Słowacji, masowe wydalanie robotników z zakładów przemysłowych podlegających kierownictwu czeskiemu, omijanie żywiołu polskiego przy obsadzaniu stanowisk publicznych, politykę kościelną upośledzającą Polaków i faworyzującą Czechów, ograniczanie prasy polskiej, dokuczliwe inwigilowanie nauczycieli narodowości polskiej i działaczy pracujących w organizacjach polskich. To tylko kilka przykładów tego, na co ludność polska Zaolzia się skarży.

Liczne tablice z bogatym materiałem liczbowym w tekście i poza tekstem, z wykresami unaoczniającymi stan niektórych spraw, oraz obszerna bibliografia przedmiotu i skorowidz orientacyjny uzupełniają tę cenną pracę, na jaką już dawno czekaliśmy wobec faktu, że wszystkie dawniejsze prace o Śląsku Cieszyńskim i o Zaolziu już od dawna pozostawały daleko poza dzisiejszą rzeczywistością.

Paweł Hulka-Laskowski

Katowice, we wrześniu 1937

Witold Sworakowski, Polacy na Śląsku za Olzą, Seria ,,Polacy za granicą”. Tom I. Warszawa 1937. Instytut Badań Spraw Narodowościowych. Str. 289 i 3 nl. Skład Główny „Biblioteka Polska” Instytut Wydawniczy, Warszawa.

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Komunikaty Instytutu Śląskiego” seria III nr 1-50, Katowice 1937-1939. Od tamtej pory nie był wznawiany. Publikujemy go w 80. rocznicę śmierci Pawła Hulki-Laskowskiego.

Paweł Hulka-Laskowski (1881-1946) – pisarz, tłumacz, publicysta, redaktor, wydawca. Pochodził z rodziny czeskich imigrantów – uchodźców religijnych, którzy osiedlili się w środkowej Polsce. Urodził się i dorastał w Żyrardowie w rodzinie robotniczej. Jako dziecko podjął pracę fizyczną w wielkich zakładach włókienniczych, a następnie, po dostrzeżeniu jego zdolności, został przeniesiony do pracy biurowej w siedzibie zarządu tej firmy. Od młodości przejawiał zainteresowania literackie i naukowe oraz interesował się kulturą czeską. Po studiach w Heidelbergu, odbytych dzięki stypendium właścicieli zakładów żyrardowskich, powrócił do rodzinnego miasta. Jako 20-latek zadebiutował jako tłumacz z czeskiego, tłumaczył także literaturę piękną i teksty popularyzatorskie z angielskiego, niemieckiego, francuskiego i rosyjskiego. W międzywojniu był renomowanym tłumaczem z czeskiego, znawcą i popularyzatorem czeskiej kultury, m.in. autorem pierwszych polskich przekładów „Przygód dobrego wojaka Szwejka” oraz czołowych powieści Karela Čapka. W roku 1920 przez kilka miesięcy pracował w polskim poselstwie (ambasadzie) w Pradze. Opublikował wiele prac popularyzatorskich, był autorem licznych tekstów humanistyczno-religijnych związanych z radykalno-liberalnymi nurtami protestantyzmu. Duży rozgłos przyniosła mu publicystyka społeczna na rzecz ratowania zakładów żyrardowskich i ludności miasta przed bezwzględną eksploatacją przez kapitał zagraniczny – po opublikowaniu przezeń wielu tekstów interwencyjnych zwieńczył tę aktywność głośną książką „Mój Żyrardów”, a zakłady zostały upaństwowione i uratowane od zapaści. Mimo czeskiego pochodzenia i popularyzowania kultury czeskiej interesował się polską ludnością na Zaolziu i zabierał głos w jej obronie przed wynaradawianiem i prześladowaniami przez Czechów. Był orędownikiem współpracy polsko-czeskiej, a zarazem surowo oceniał politykę czeską wobec Polski i Polaków. Sporo czasu spędzał na Śląsku Cieszyńskim. W roku 1938 opublikował książkę „Śląsk za Olzą” – największą w dziejach aż dotychczas prezentację dziejów, dorobku, życia zbiorowego, kultury i aktywności Polaków na Zaolziu; jedyne w dziejach wznowienie tej książki ukazało się w roku 2024 pod redakcją i z przypisami Remigiusza Okraski, redaktor naczelnego „Nowego Obywatela”. W czasie wojny więziony przez Gestapo. Po zakończeniu II wojny przybył ponownie na Śląsk Cieszyński, aby wspierać działania władz na rzecz odzyskania Zaolzia przez Polskę. Zmarł nagle 29 października 1946 roku na wylew krwi do mózgu. Jest pochowany na cmentarzu ewangelickim w Cieszynie.

Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie