Kochaj bliźniego jak siebie samego. Solidaryzm Franciszka Stefczyka

Wiosna 2014 |

Nazwisko Franciszka Stefczyka nie jest z pewnością anonimowe dla przeciętnego Polaka – wiele osób kojarzy je z Kasą Stefczyka, funkcjonującą w Polsce od 1993 r., pierwotnie pod nazwą Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo-Kredytowa im. Franciszka Stefczyka. Na tym jednak zazwyczaj kończy się wiedza na temat tej niezwykłej postaci – pioniera spółdzielczości na ziemiach polskich, niestrudzonego propagatora tej formy działalności gospodarczej.

Swoją aktywność Stefczyk rozwinął w Galicji, będącej w latach zaborów symbolem ubóstwa i zacofania. W tamtych właśnie latach Stanisław Szczepanowski ogłosił słynne dzieło „Nędza Galicji w cyfrach”, w którym wyliczał, iż przeciętna długość życia w Galicji wynosi 27 lat dla mężczyzn oraz 28,5 roku dla kobiet, w porównaniu z 33 i 37 latami w Czechach, 39 i 41 we Francji czy 40 i 42 w Anglii. Jeśli chodzi o spożycie mięsa, to rocznie w Galicji zjadano go średnio 10 kg na głowę, w porównaniu z 24 kg na Węgrzech, 33 kg w Niemczech i 50 kg w Anglii. Przeciętny roczny dochód na głowę w Galicji wynosił zaś 53 zł reńskie, w Królestwie Polskim natomiast 91 zł reńskich, a w Anglii 450 zł reńskich. Na tysiąc galicyjskich rolników przypadało z kolei 551 sztuk bydła, na Węgrzech było to 760 sztuk, w Rumunii 1162, a w Anglii 1645. Galicjanin – pisał w swojej pracy Szczepanowski – mało pracuje, bo za mało je, nędznie się żywi, bo za mało pracuje, i wcześnie umiera, bo się nędznie żywi – a na domiar naturalnym wynikiem tej krótkiej trwałości życia ludzkiego jest to, że w stosunku do osób dorosłych jest tu większa część ludności wymagającej opieki jak w innych krajach. […] Tak samo jak Galicja zawiera z wszystkich krajów strefy umiarkowanej największą ilość ludności rolniczej na kilometrze, jak każdy rolnik wytwarza najmniej płodów rolniczych – tak też nie ma kraju na całej kuli ziemskiej, w którym by się gorzej i nędzniej żywiono1. Warunki więc, w których przyszło Stefczykowi prowadzić swoją działalność, nie były – mówiąc eufemistycznie – komfortowe, jednak dzięki staraniom jego i jemu podobnym ta katastrofalna sytuacja miała wkrótce ulec istotnej poprawie.

***

Franciszek Stefczyk urodził się 2 grudnia 1861 r. w Krakowie. Ojciec jego wywodził się z chłopskiej rodziny zamieszkałej we wsi Bachowice koło Wadowic2. Dzięki wyższemu wykształceniu udało mu się zrobić karierę urzędniczą, pełnił bowiem obowiązki sekretarza Rady Powiatu w Krakowie. Nic więc dziwnego, że zdawał sobie sprawę z tego, jak wielką dźwignię awansu może stanowić wykształcenie, i sam był admiratorem oraz działaczem oświaty ludowej.

Już w latach nauki w Gimnazjum św. Anny Franciszek Stefczyk wraz z przyjaciółmi ze szkolnej ławy, m.in. Feliksem Konecznym, zorganizował spisek niepodległościowy, przekształcony następnie w kółko samokształceniowe, którego uczestnicy stawiali sobie za cel pogłębianie znajomości historii i literatury polskiej. Rzecz charakterystyczna, iż prenumerowali oni także pewną liczbę egzemplarzy czasopism wydawanych przez ks. Stanisława Stojałowskiego, a przeznaczonych dla ludności wiejskiej, które kolportowali, początkowo nieodpłatnie, po podkrakowskich wsiach.

Po ukończeniu gimnazjum Stefczyk rozpoczął studia historyczne na wydziale filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego praca magisterska dotyczyła konfliktu Bolesława Śmiałego z bpem Stanisławem ze Szczepanowa, a o wysokim jej poziomie może świadczyć fakt, iż doczekała się publikacji w warszawskim miesięczniku „Ateneum”. Po trzech lata studiów w Krakowie, jeszcze przed uzyskaniem absolutorium, wyjechał na rok do Wiednia, tam kontynuował naukę na Uniwersytecie Wiedeńskim, słuchając wykładów z ekonomii i prawa państwowego u prof. Wawrzyńca Steina, za sprawą którego po raz pierwszy usłyszał o rozwijającej się w Niemczech spółdzielczości oszczędnościowo-kredytowej Fryderyka W. Raiffeisena.

W 1884 r. podjął pracę jako nauczyciel w Średniej Szkole Rolniczej w Czernichowie koło Krakowa. Nie cieszyła się ona zbytnią renomą, uczęszczali do niej przede wszystkim synowie ziemian, którzy nie poradzili sobie w innych placówkach. Integracja wychowanków szkoły z mieszkańcami wyrażała się przede wszystkim, jak pisał Bohdan Cywiński, w wożeniu uczniów miejscowymi furmankami do nieodległego Krakowa, gdzie pili alkohol i spędzali czas z kobietami lekkich obyczajów3. Jednak właśnie tam Stefczyk nawiązał bliższe kontakty z ludnością rolniczą, angażując się coraz mocniej w pracę społeczną na wsi. Wśród kolegów z grona nauczycielskiego odnalazł pokrewne dusze, również obdarzone żyłką społecznikowską – byli to nauczyciel fizyki i matematyki Ludwik Birkenmajer oraz Adam Prażmowski, nauczyciel rolnictwa. Obaj znaleźli się wśród założycieli pierwszej Kasy Oszczędności i Pożyczek, która powstała w 1890 r. w Czernichowie. Stefczyk pozyskał również niewielkie grono miejscowych gospodarzy, a także wsparcie miejscowego proboszcza ks. Edwarda Królikowskiego.

Stefczyk organizował liczne odczyty i prelekcje, lansując wizję pracy społecznej i rozwoju wsi, w której kładł nacisk na potrzebę solidaryzmu w myśl hasła „ze szlachtą polską polski lud”. Stało się to zresztą przyczyną pierwszych konfliktów z młodymi działaczami ludowymi, którzy stali na stanowisku radykalnym społecznie. Z inicjatywy Stefczyka utworzono w Czernichowie kółko rolnicze, przyjmujące ideologię solidaryzmu narodowego i chrześcijańskiego. Na tym właśnie gruncie zaczął tworzyć swoje słynne kasy pożyczkowe – ich powstanie wynikło niejako z potrzeby chwili, gdy w 1889 r. widmo głodu zaczęło zaglądać w oczy galicyjskich chłopów w związku z klęską nieurodzaju. Groziło to upadkiem wielu gospodarstw wskutek wyprzedaży trzody chlewnej i bydła, których nie było czym karmić. Kredyt dla chłopów galicyjskich w tamtym czasie był słabo dostępny, jedynym ratunkiem wydawało się zadłużanie u Żydów pobierających lichwiarskie procenty.

***

Szukając wyjścia, Stefczyk zaproponował założenie własnej instytucji oszczędnościowo-kredytowej, wzorowanej na aktywności Raiffeisena w Niemczech. Miała być ona nakierowana na potrzeby drobnych producentów, minimalizować zyski i koszty własne, walczyć z lichwą. Za pieniądze proboszcza Królikowskiego udał się Stefczyk do Związku Spółek Raiffeisena w Münster, aby zapoznać się z zasadami ich działania i strukturą organizacyjną. Po powrocie zorganizował w styczniu 1890 r. pierwszą w Galicji kasę oszczędnościowo-pożyczkową systemu Raiffeisena. Mimo początkowych trudności w znalezieniu kapitału stanowiącego źródło kredytu, kasa rozwijała się względnie dobrze. Wkrótce powstała nawet za jej przykładem kolejna placówka, we wsi Gać Przeworska.

Zasady organizacji kas były następujące: mały teren działalności, solidarna poręka, niskie udziały i ograniczenie zysków oraz dywidend, niepodzielność majątku i trwałość organizacyjna, bezpłatne pełnienie obowiązków oraz wykluczenie weksli4. Terenem działalności był obszar jednej lub kilku gmin, obejmujący od 1000 do 3000 mieszkańców. Umożliwiało to redukcję kosztów jej utrzymania, praca w kasie nie była bowiem czasochłonna. Ułatwiało to również pozyskanie informacji na temat sytuacji ekonomicznej poszczególnych jej członków, co miało fundamentalne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o przyznaniu pożyczki. Pozwalało również na staranną kontrolę jej działalności. Zasada solidarnej poręki polegała na jednakowym traktowaniu majątku własnego i spółki. Oznaczało to, że każdy członek odpowiadał sam i razem z innymi za wszystko, co kasa komukolwiek była winna i do czego się zobowiązała. Przyjmowanie nieograniczonej odpowiedzialności za spółkę nie stanowiło jednak szczególnego niebezpieczeństwa dla jej członków. Jak podkreśla Antoni Gurnicz, interesy spółki były powszechnie znane wszystkim członkom. Mały okręg oraz wzajemna znajomość ludzi raczej wykluczały nadużycia. Interesy spółek prowadzone były przez władze z wyboru, które zresztą również ponosiły odpowiedzialność. Ułatwiona była także permanentna kontrola dokonywana przez wszystkich jednakowo zainteresowanych członków. Znane były cele pożyczkowe i dłużnicy kasy. Wreszcie dłużnicy mieli ręczycieli, którzy w razie potrzeby odpowiadali w pierwszej kolejności5.

Każdy wstępujący do kasy zobowiązany był wpłacić niewielką sumę odpowiadającą jednemu udziałowi, który pozostawał własnością członka, a jej wycofanie było równoznaczne z utratą członkostwa. Liczba posiadanych udziałów nie mogła przekraczać pięciu, przy czym bez względu na ich liczbę każdy członek posiadał tylko jeden głos. Dywidendy od lokowanych kwot były niewygórowane, gdyż zasadniczego celu kas nie stanowiło przynoszenie wysokich zysków właścicielom wkładów, lecz udzielanie niskooprocentowanych pożyczek. Właściciele gospodarstw lokowali wolne zasoby finansowe, oczekując w zamian, iż dostaną w potrzebie pożyczkę na uczciwych warunkach. W latach 90. XIX w. kasa od złożonych w niej wkładów płaciła 4,5% rocznie, pożyczek zaś udzielała na 6% rocznie.

Zadaniem każdej spółdzielni było utworzenie, a następnie powiększanie majątku powstającego z opłat wstępnych, a później z wypracowywanego zysku. Majątek ten stanowił rezerwowy fundusz służący wyrównywaniu ewentualnych strat. Niezwykle istotne, iż nie podlegał on nigdy podziałowi pomiędzy członków kasy – nawet w sytuacji jej rozwiązania przechodził na rzecz innej instytucji o analogicznych celach. Mały teren działania kas i ich niezbyt wielkie obroty powodowały, iż mogły one świadczyć usługi w oparciu o społeczną pracę zarządu i personelu. Zmniejszało to oczywiście koszty ich utrzymania, powodowało też, że kasy dla nikogo nie mogły stać się źródłem korzyści i przyciągały do pracy osoby najbardziej uspołecznione. Z czasem doszło do pewnego odstępstwa od tej zasady. Uznano mianowicie, że stanowisko kasjera, będącego rachmistrzem i sekretarzem spółki, wymaga tak dużych nakładów pracy i czasu, iż pełnienie go musi być gratyfikowane pieniężnie6.

Stefczyk pisał: Instytucja kredytowa dla włościannie powinna traktować swojego zadania w sposób biurokratyczny i bankierski, nie powinna być tylko finansową instytucją. Ona powinna wglądać w potrzeby i stosunki swoich klientów i ludności, wśród której działa, winna występować z inicjatywą, gdzie tego zachodzi potrzeba, wyszukiwać tych, których należy ratować, walczyć przeciw bierności innych, którzy są za leniwi, niedowierzający i nieporadni, aby nad poprawą swego bytu z większą energią pracować, i którzy zaledwie o to dbają, aby im gorzej nie było, aby status quo w gospodarstwie utrzymać i pchać biedę, jak pchali ją ojcowie. Bez takiej czynnej a życzliwej opieki korzystać z pożytkiem z dobrodziejstw kredytu nie umieją u nas warstwy wykształcone, od których można żądać, aby sobie zdawały sprawę, czym jest kredyt i jakie jego własności. Tym mniej można żądać tego od ludności wieśniaczej. Ona mając już dzisiaj otwarte prawie na oścież wrota przystępu do różnych źródeł kredytu, zwraca jego obosieczny miecz przeciwko sobie samej, zamiast go użyć jako broni przeciwko swemu ubóstwu i biedzie7.

Liczba członków kasy w Czernichowie wynosiła w pierwszym roku działalności 143 osoby, w następnych latach zwiększyła się pięciokrotnie. Przełożonym zarządu kasy początkowo był ks. Edward Królikowski, obowiązki kasjera sprawował zaś sam Stefczyk. Koszty administracyjne jej funkcjonowania nie przekraczały 0,8% sumy bilansowej. Powodzenie przedsięwzięcia zaowocowało podobnymi inicjatywami, w efekcie pod koniec XIX w. działało już 26 tego rodzaju placówek. Następnym krokiem Stefczyka było powołanie do życia w Czernichowie w 1891 r. spółdzielni rolniczo-handlowej pod nazwą Bazar Kółka Rolniczego.

Stefczyk kategorycznie sprzeciwiał się łączeniu działalności oszczędnościowo-kredytowej z handlową i zakładaniu przez kasy sklepików wiejskich, jednak sama idea spółdzielczych sklepów oczywiście była mu bliska, stąd jego zaangażowanie na tym polu. Członkiem takiej spółdzielni mógł zostać każdy mieszkaniec wsi po wykupieniu przynajmniej jednego udziału – za każdych 10 udziałów uzyskiwało się natomiast dodatkowo jeden głos, ale nie więcej niż 5. Napotkały one jednak dość szybko poważną przeszkodę w postaci braku dostępu do dobrych źródeł zakupu towaru – hurtownie nie kwapiły się do współpracy z niewielkimi i niepewnymi spółdzielniami wiejskimi. Stefczyk i na to znalazł remedium. Jesienią 1891 r. przy współpracy Towarzystwa Kółek Rolniczych stworzył Związek Handlowy Kółek Rolniczych w Krakowie, którego celem miało być stworzenie bazy zaopatrzeniowej dla sklepów kółek rolniczych oraz zapewnienie im systematycznej opieki i lustracji (kontroli). Za tym przykładem w następnych latach założono kilkanaście podobnych organizacji handlowych, m.in. we Lwowie, Nowym Sączu, Dębicy, Krośnie, Tarnobrzegu.

W roku 1892 Stefczyk, wykorzystując przerwę wakacyjną, podczas kilkutygodniowej eskapady dokonał rewizji 20 sklepów należących do kółek rolniczych. Efektem były dwie ksiązki dotyczące działalności handlowej kółek rolniczych, w których postulował przede wszystkim zorganizowanie systematycznego szkolenia fachowego pracowników handlu spółdzielczego. Sam, jako pierwszy, organizuje tego rodzaju kurs w 1895 r. w Czernichowie.

Działacz zdawał sobie sprawę, iż powodzenie przedsięwzięć takich jak kasy oszczędnościowo-kredytowe oraz sklepy spółdzielcze zależy w dużej mierze od zwiększenia produktywności słabych i karłowatych gospodarstw chłopskich w Galicji. W związku z tym należy wykorzystać aparat spółdzielczy również w tym obszarze. Gałęzią produkcji, która, jak uznał, najbardziej nadaje się do zastosowania systemu spółdzielczego, było mleczarstwo8. Efektem działań na tym polu było 109 spółek mleczarskich posiadających 131 filii na terenie Galicji przed wybuchem I wojny światowej.

***

Te trzy typy organizacji spółdzielczych wyczerpywały zasięg oddziaływania Stefczyka w XIX w. Postrzegał on spółdzielczość jako remedium na główne problemy, z którymi borykała się ludność wiejska, dźwignię rozwoju nie tylko gospodarczego, ale i moralnego czy obywatelskiego mieszkańców wsi. Miała ona przede wszystkim umożliwić uwolnienie drobnych i średnich gospodarstw z zależności od lichwy oraz kapitalistycznych pośredników, unowocześnić je, a tym samym zwiększyć ich dochodowość, wreszcie zaś wprowadzić nowe wzorce, odnoszące się nie tylko do relacji gospodarczych, ale także międzyludzkich, oprzeć je na zasadach uczciwości, solidarności i pomocy wzajemnej9. Zadania swoje, jak pisał Stefczyk, spełnia spółdzielczość w rolnictwie poprzez łączenie indywidualnych gospodarstw w organizacje spółdzielcze, które:

usuwając pośrednictwo handlowe postronnych przedsiębiorców, a dążąc do bezpośrednich stosunków wymienionych ze spółdzielczymi organizacjami konsumentów, ujmują w swoje ręce zarówno dostarczanie artykułów potrzeb domowych i gospodarczych, jak i zbyt produktów rolniczych;

budują własne gospodarstwo pieniężne, kredytowe i bankowe, oparte na oszczędnościach ludowych i na własnych spółdzielczych kapitałach udziałowych i rezerwowych;

oddają na usługi drobnych i średnich gospodarstw wszystkie postępy i zdobycze wiedzy ludzkiej, najlepsze techniczne środki i urządzenia, jako też najznakomitsze i najtęższe, twórcze i kierownicze siły ludzkie;

propagują systematycznie i umiejętnie ducha spółdzielczego i cnoty spółdzielcze, oraz krzewią praktycznie oświatę spółdzielczą10.

Stefczyk wyraźnie zastrzegał, iż spółdzielczość nie zmierza do wprowadzenia na wsi ustroju kolektywnego, wręcz przeciwnie – jej celem ma być wzmocnienie własności prywatnej, siły indywidualnych gospodarstw. Nie tworzył maksymalistycznych programów gruntownej przemiany całokształtu stosunków społeczno-gospodarczych, zaprowadzenia w przyszłości modelu spółdzielczego jako obowiązującego i dominującego. Miała ona w jego ujęciu stanowić jedynie pewną korekturę systemu kapitalistycznego. Pisząc o przyszłości, podkreślał, iż nie wyobraża jej sobie jako bezwzględnego panowania …spółdzielczości i nie uważam tego za pożądane; monopol nie jest w żadnej sferze ludzkich stosunków czynnikiem postępu i zdrowego rozwoju. Obok spółdzielczości pozostaną niewątpliwie, jako czynnik równouprawniony, także i nadal kapitalistyczne formy organizacji pracy gospodarczej, ponieważ liczyć się trzeba z naturą ludzką, w której interes własny i miłość własna są i pozostaną silnym, a nawet cennym motorem pracy i twórczości. Ale niemniej uprawnioną jest taka organizacja i praca, na której dnie tkwi przykazanie: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”11.

***

Dość szybko Stefczyk zdał sobie sprawę, że jeśli te wszystkie przedsięwzięcia mają przynieść pożądane rezultaty, a inicjatywa wielu osób zaangażowanych w krzewienie spółdzielczości na wsi ma nie pójść na marne, należałoby skoordynować działania i zapewnić im strukturę ochronną. Początkowo starał się o objęcie opieki nad kasami przez Towarzystwo Kółek Rolniczych, nie przynosiło to jednak oczekiwanych efektów. Udało mu się jednak skłonić zarząd Towarzystwa do wystąpienia do Wydziału Krajowego (organu wykonawczego Sejmu Krajowego w Galicji) z petycją o kredyty państwowe dla kas oraz zabezpieczenie w innych dziedzinach działalności. Pomimo początkowych oporów ostatecznie przychylono się do tego wniosku, w dużej mierze za sprawą samego marszałka krajowego Galicji Stanisława Badeniego, który odwiedził Czernichów i wyniósł stamtąd jak najlepsze wrażenia. W 1898 r. Wydział Krajowy opracował więc projekt roztoczenia przez władze opieki nad kasami oszczędnościowo-pożyczkowymi, a rok później sejm Galicji uchwalił utworzenie Biura Krajowego Patronatu dla Spółek Oszczędności i Pożyczek. Funkcję patrona powierzono Stefczykowi, w znacznym stopniu na skutek nacisków Badeniego. Sprawa nie była bowiem tak oczywista, jak mogłoby się wydawać – posada w stołecznym Lwowie była łakomym kąskiem dla wielu osób o wiele lepiej ustosunkowanych niż Stefczyk, który jednakże ostatecznie rozpoczął rezydowanie we Lwowie w lipcu 1899 r.

Uchwała sejmowa zamknęła wieloletnie wysiłki Stefczyka o nowy typ spółdzielczości wiejskiej, starania które – co najważniejsze – uwieńczone zostały sukcesem. Zwyciężył w końcu upór, cierpliwość i zapobiegliwość inicjatora ruchu. Aby jednak przez tyle lat czynić tego rodzaju wysiłki bez żadnego osobistego interesu, trzeba było wyjątkowo silnie wierzyć w realizowaną ideę. Wielkość poświęcenia może być tu mierzona tylko wielkością celu, któremu idea służyła. Celem zaś była poprawa doli milionów mas chłopskich. Tego musiał Stefczyk bardzo pragnąć i to zaskarbiło mu ich wdzięczność. To także z czasem nadało wysoką rangę jego zmaganiom12.

Działalność Patronatu obejmowała przede wszystkim pomoc w zakładaniu kas oszczędnościowo-kredytowych. W ciągu 15 lat przedwojennego funkcjonowania pod opieką Patronatu powstały i działały 1372 kasy, skupiające 145 tys. członków. Inne formy wsparcia dotyczyły kształcenia kadr (kursy dla kierowników i kasjerów spółek – kończyło je rocznie od 20 do 80 osób), poradnictwa fachowego i kontroli funkcjonowania kas, pomocy w rozwiązywaniu problemów prawnych i w otrzymywaniu wsparcia kredytowego ze źródeł państwowych oraz propagowania oszczędności i działalności spółdzielczej na wsi. Szybko też Patronat objął opieką spółki mleczarskie i rolniczo-handlowe, nawiązano również kontakty z innymi związkami spółdzielczymi w kraju i za granicą.

Dla celów popularyzacji i stymulacji rozwoju spółdzielczości rolniczej Stefczyk starał się zjednać Radę Szkolnictwa Krajowego. Poparcie władz szkolnych nie było entuzjastyczne, inaczej sytuacja wyglądała jeżeli chodzi o instytucje religijne. Zaraz po rozpoczęciu urzędowania zwrócił się do konsystorzy biskupich i metropolitalnych obrządku katolickiego, unickiego i ormiańskiego, dążąc do zapewnienia sobie współpracy duchowieństwa na terenie wiejskim. Spotkało się to z pozytywnym odzewem. Władze duchowne sprzyjały bowiem podejmowaniu prac społecznych przez księży (wedle danych z 1911 r. w zarządach lub radach nadzorczych trzech czwartych kas pracowali księża), co więcej: wprowadzono nawet w seminariach duchownych wykłady ze spółdzielczości.

Stefczyk podjął również działania mające zorganizować samopomoc finansową pomiędzy poszczególnymi kasami, co można było zapewnić jedynie poprzez stworzenie wspólnej centrali finansowej. Podpisano porozumienie z Bankiem Krajowym, który otworzył zbiorowy rachunek dla wszystkich spółdzielni, będący w dyspozycji Patronatu. Uwieńczeniem tych starań było powołanie w 1908 r. instytucji bankowej w postaci Centralnej Kasy Spółek Rolniczych z siedzibą we Lwowie, której dyrektorem został Stefczyk. Sukcesy te spowodowały, iż do Patronatu zaczęły napływać prośby o pomoc w organizowaniu nowych typów spółdzielni: owocarskich, rolniczo-przemysłowych, eksploatacji torfu. Spółdzielnie rolniczo-handlowe zostały natomiast zjednoczone w tzw. Syndykacie Rolniczym i poddane jego opiece, podobnie jak spółdzielnie mleczarskie, nad którymi Patronat w 1903 r. rozciągnął swą kuratelę, tworząc w tym celu specjalny referat, na czele którego stanął Zygmunt Chmielewski.

***

W tamtym czasie Stefczyk, który dotychczas dystansował się od bieżącej polityki, związał się z galicyjskim ruchem ludowym. Stanowiło to pokłosie pewnej wolty politycznej tego środowiska, które wówczas zrezygnowało z antyklerykalizmu, podjęło współpracę z konserwatystami i przeszło z pozycji klasowych na bardziej solidarystyczne. W 1908 r. Stefczyk został z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego wybrany do Sejmu Krajowego, w którym działał w komisjach bankowej, reform agrarnych, budżetowej i drożyźnianej. Alians ten jednak nie był zbyt długi, w 1913 r. złożył on bowiem mandat poselski i wystąpił z PSL. Przyczynę stanowiły rosnące różnice zdań i zaostrzające się konflikty z prezesem PSL Janem Stapińskim oraz przyłączenie się partii do Komisji Tymczasowej Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych, którą podejrzewał o sympatie prorosyjskie, Stefczyk zaś był zdecydowanym austrofilem.

Po wybuchu wojny poparł niezwłocznie Naczelny Komitet Narodowy i tworzone pod jego egidą legiony. Wezwał także kasy oszczędnościowo-pożyczkowe do składania ofiar na „polski skarb wojenny” – wyniosły one w sumie ok. 300 tys. koron. Z inicjatywy Stefczyka i dzięki wsparciu finansowemu pochodzącemu z funduszu redagowanego przez niego „Czasopisma dla Spółek Rolniczych” ukazało się też kilka monumentalnych dzieł mających uzasadniać polskie aspiracje do niepodległości. W takim właśnie celu wydano najpierw „Statystykę Polski”, przygotowaną przez Adama Krzyżanowskiego i Kazimierza Kumanieckiego, która równocześnie opublikowana została w językach polskim, francuskim i niemieckim. Następnie „Geograficzno-statystyczny atlas Polski” autorstwa Eugeniusza Romera i Franciszka Bujaka, obejmujący całość ziem Rzeczypospolitej Obojga Narodów z roku 1772. Wreszcie zaś dzieło „Polska w kulturze powszechnej”, przygotowane przez zespół naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego pod kierunkiem Feliksa Konecznego.

***

W lutym 1918 r. Stefczyk przyczynił się do zwołania w Lublinie pierwszego zjazdu przedstawicieli polskiego ruchu spółdzielczego z wszystkich zaborów. Nie doszło tam do scalenia spółdzielczości w jednym centralnym związku o charakterze federacyjnym, o czym marzył Stefczyk, jednak uzgodniono kierunki wspólnego działania. Powodzeniem natomiast zakończyła się jego inicjatywa powołania Spółdzielczego Instytutu Naukowego, na czele którego stanął sam Stefczyk, a w jego skład weszli m.in. ks. Stanisław Adamski, Zygmunt Chmielewski i Romuald Mielczarski. Przyjęta został wówczas również propozycja Stefczyka dotycząca integracji naczelnych instytucji spółdzielczych. Dzięki temu w 1919 r. powstała Centralna Kasa, będącą pierwszą ogólnopolską instytucją spółdzielczą, utworzoną w dużej mierze na bazie Centralnej Kasy Spółek Rolniczych przeniesionej ze Lwowa do Warszawy; na jej czele stanął Stefczyk. Wkrótce powstał Państwowy Bank Rolny, dysponujący kredytem długoterminowym, którego Centralna Kasa nie posiadała, a na który był wzmożony popyt w pierwszych latach niepodległości. Znów jego naczelnym dyrektorem został Stefczyk, zrezygnowawszy wcześniej ze stanowiska w Centralnej Kasie. Po kilku miesiącach opuścił zajmowane stanowisko w związku ze sporami kompetencyjnymi i objął funkcję prezesa Głównego Urzędu Ziemskiego. Jego obowiązkiem było przygotowanie projektu reformy rolnej i tworzenie organizacji parcelacyjnych.

Wciąż konsekwentnie dążył do zunifikowania polskiego ruchu spółdzielczego, co jednak okazało się być zadaniem niemożliwym do realizacji. Myślenie w kategoriach solidaryzmu, charakterystyczne dla Stefczyka, nie znajdowało bowiem zbyt wielu admiratorów – wygrywały różnego rodzaju partykularyzmy, czy to klasowe, czy dzielnicowe. Za częściowy sukces na tym polu należy jedynie uznać powstanie, dzięki jego zabiegom, w 1924 r. Zjednoczenia Związków Spółdzielni Rolniczych, ujednolicającego przynajmniej ten segment polskiej spółdzielczości.

***

Wtedy też jeszcze raz usiłował powrócić do działalności politycznej, opowiedział się za PSL „Piast” i wysłał nawet w 1919 r. specjalny list do Wincentego Witosa, w którym zgłosił akces do partii. Nie otrzymał jednak na niego żadnej odpowiedzi. W 1922 r. urażony Stefczyk wystąpił z „Piasta” i związał się z antywitosowskim Stronnictwem Katolicko-Ludowym, sam był zresztą autorem dużych części programu tej efemerydalnej organizacji. Z ramienia Stronnictwa kandydował w 1922 r. do Sejmu, jednak zarówno Stefczyk, jak i jego partia w wyborach tych ponieśli druzgocącą klęskę.

W końcowym okresie życia zdecydował się na podjęcie pracy naukowo-dydaktycznej na Uniwersytecie Jagiellońskim i w związku z tym rozpoczął starania o uzyskanie habilitacji w dziedzinie spółdzielczości. Rada Wydziału Rolnego UJ 30 czerwca 1924 r. przyznała mu veniam legendi z zakresu spółdzielczości. Tego samego dnia po przebytej wcześniej operacji przewodu pokarmowego Stefczyk zmarł…

***

Niektórzy, patrząc na pożarte przez hiperinflację w czasach I wojny światowej wieloletnie oszczędności zgromadzone w Kasach Stefczyka, nie zechcą widzieć w działalności naszego bohatera punktu odniesienia. Porażka ta jednak bynajmniej nie dezawuuje całej aktywności Stefczyka, co więcej: absolutnie nie można zgodzić się z tym, iż jego wysiłek był daremny, a praca bezowocna. Niewątpliwie bowiem to w dużej mierze jego zasługą było wychowanie szerokich kręgów wsi galicyjskiej do samodzielności gospodarczej. Region ten, będący synonimem nędzy i zacofania, uchodzący za najbiedniejszy w całej Polsce, zmienił diametralnie swój charakter. O ile widoczne tam już w połowie XX wieku szersze niż gdzie indziej wyrobienie społeczne i polityczne można przypisać silnemu tu oddziaływaniu Stronnictwa Ludowego, o tyle gospodarność, oszczędność i nawyk ciągłego inwestowania w małe przecież w tej części kraju gospodarstwa rodzinne są tu niewątpliwie wynikiem formacji wywodzącej się od Stefczyka13.

Drugim długofalowym skutkiem działalności Stefczyka było wychowanie kadr do pracy spółdzielczej, za sprawą których sektor ten będzie dynamicznie rozwijał się w naszym kraju w okresie międzywojennym, będąc jednym z najsilniejszych w tym regionie Europy. Niestety, jak słusznie zauważał dziesięć lat temu Bohdan Cywiński, wiele słów, których mądrze i uczciwe używał, zostało – jemu i nam – ukradzionych przez komunistów do nazwania ich narzędzi przemocy. Tak było z demokracją, z człowiekiem pracy, z postępem, a nawet z wolnością. Rok 1980, a potem lata późniejsze, nauczyły nas odbierać im te słowa i przywracać im ich właściwy sens. Do dziś jednak nie przywróciliśmy prawdziwego znaczenia słowom: „spółdzielnia”, „spółdzielczość”, „spółdzielca”. Póki tego nie zrobimy, ze Stefczykiem się nie dogadamy. Pozostaniemy ogłuszeni wcześniej usłyszanym komunistycznym kłamstwem, świadomie już szczęśliwie odrzuconym, ale w podświadomości jeszcze nas blokującym. Koncepcja Stefczyka do nas nie trafi. Mijają lata, a otaczająca nas i przez nas tworzona rzeczywistość coraz bardziej różni się od tego obozu, w którym osadzili nas kiedyś komuniści. Żyjemy coraz wyraźniej w kapitalizmie. A w tej właśnie kapitalistycznej rzeczywistości, jak pisał o tym Stefczyk, koniecznie potrzebny jest i ten spółdzielczy nurt gospodarczy, „na którego dnie tkwi przykazanie: kochaj bliźniego jak siebie samego”14.

Przypisy:

  1. S. Szczepanowski, Nędza Galicji w cyfrach i program energicznego rozwoju gospodarstwa krajowego, Lwów 1888, wyd. 2, ss. 24–25.
  2. Informacje biograficzne na podstawie: B. Cywiński, Idzie o dobro wspólne. Opowieść o Franciszku Stefczyku, Sopot 2004; A. Gurnicz, Franciszek Stefczyk. Życie, poglądy, działalność, Warszawa 1976; J. Szkodlarski, Franciszek Stefczyk (1861–1924). Pionier spółdzielczości kredytowej w Polsce, Łódź 2010; J. Szkodlarski, Wybitni reformatorzy i kreatorzy polskiego pieniądza a ich oblicze moralne. Ziemie polskie pod zaborami. Od Stanisława Staszica do Franciszka Stefczyka, t. II, Łódź 2011; K. Weydlich, Franciszek Stefczyk – pionier polskiej spółdzielczości rolniczej, Warszawa 1936.
  3. B. Cywiński, op. cit., s. 27.
  4. A. Gurnicz, op. cit., ss. 100–101.
  5. Ibid., ss. 101–102.
  6. Na temat zasad działalności kas pożyczkowych zob. F. Stefczyk, Rolnicze stowarzyszenia pożyczkowe, Warszawa 1914, ss. 7–20; F. Stefczyk, O spółkach systemu Raiffeisena, Kraków 1890, ss. 138–139.
  7. F. Stefczyk, O spółkach systemu Raiffeisena, s. 138.
  8. F. Stefczyk, Wskazania o zakładaniu i prowadzeniu włościańskich spółek mleczarskich, Lwów 1897.
  9. F. Stefczyk, Stanowisko spółdzielczości w rolnictwie, Lwów –Kraków – Warszawa – Wilno – Katowice – Toruń 1924, s. 8.
  10. Ibid., s. 9.
  11. Ibid., s. 6.
  12. A. Gurnicz, op. cit., s. 24.
  13. B. Cywiński, op. cit., s. 124.
  14. Ibid., s. 126–127.

dr hab. Rafał Łętocha

(ur. 1973) – politolog i religioznawca. Doktor habilitowany nauk humanistycznych, kierownik Zakładu Historii Stosunków Państwo-Kościół w Instytucie Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor i kierownik Zakładu Media, Komunikowanie i Polityka Międzynarodowa w Instytucie Politologii Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej im. rotmistrza Witolda Pileckiego w Oświęcimiu. Jego zainteresowania koncentrują się wokół historii idei oraz relacji pomiędzy religią a sferą polityczną. Autor książek Katolicyzm a idea narodowa. Miejsce religii w myśli obozu narodowego lat okupacji (Lublin 2002) i „Oportet vos nasci denuo”. Myśl społeczno-polityczna Jerzego Brauna (Kraków 2006) O dobro wspólne. Szkice z katolicyzmu społecznego (Kraków 2010). Publikował m.in. w pismach: „Christianitas”. „Dialogue and Universalism”, „Dzieje Najnowsze”, „Fronda”, „Glaukopis”, „Kontakt”, „Kronos”, „Nomos”, „Politeja”, „Pressje”, „Polityka Narodowa”, „Pro Fide Rege et Lege”, „Przegląd Religioznawczy”, „Studia Judaica”, „Studia Religiologica”, „Templum Novum”. Od urodzenia mieszka w Myślenicach i bardzo jest z tego zadowolony. Stały współpracownik „Nowego Obywatela”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>