Kolej plus Łomża

·

Kolej plus Łomża

·

Kto przywrócił kolej do Łomży? Między politykami rozpala się spór o to, czyją zasługą są reaktywacje połączeń kolejowych.

Na tę chwilę czekano 33 lata – w połowie czerwca 2026 r. do liczącej 59 tys. mieszkańców Łomży, trzeciego pod względem ludności miasta w województwie podlaskim, wróciły połączenia kolejowe.

Łomża to dopiero pierwsze miasto, które odzyskało połączenia dzięki programowi Kolej Plus, ogłoszonemu przez rząd Prawa i Sprawiedliwości jesienią 2018 r.

Oddalanie się kolei

Pociągi pasażerskie przestały kursować do Łomży z końcem marca 1993 r. Choć był to czas nasilającej się degradacji kolei, to jednak podjęta za rządów premier Hanny Suchockiej o likwidacji połączeń do Łomży była o tyle zaskakująca, że dotknęła miasto, które liczyło wówczas 62 tys. mieszkańców i było stolicą województwa.

Dla Łomży najbliższą stacją czynną w ruchu pasażerskim stało się oddalone o 18 km Śniadowo na linii Ostrołęka – Łapy – Białystok. Jednakże w kwietniu 2000 r., po dokonanym przez rząd Jerzego Buzka masowym cięciu połączeń na 1028 km linii, pociągi przestały jeździć także na tej trasie. Wówczas najbliższą stacją pasażerską stała się oddalona o prawie 40 km Ostrołęka.

Degradacja kolei w regionie łomżyńskim zaczęła się w 1987 r., gdy przestał kursować pociąg relacji Łomża – Warszawa, który tę 161-kilometrową trasę pokonywał w aż 3 godz. 52 min.: z Łomży ruszał o 4:28 i do Warszawy docierał na 8:20.

Powrót bezpośrednich pociągów z Łomży do Warszawy zapowiadany jest na 2027 r. Mają one pokonywać tę trasę dwa razy szybciej niż 40 lat temu – Ministerstwo Infrastruktury zapowiada, że czas przejazdu wyniesie 1 godz. 50 min. Na razie z Łomży można dojechać bez przesiadek do Białegostoku, Ostrołęki i Olsztyna.

Sukces ma wielu ojców

– „Ja się bardzo cieszę, że możemy zrobić to, czego nie udało się zrobić poprzednikom” – powiedział premier Donald Tusk po dotarciu do Łomży specjalnym pociągiem w przeddzień reaktywacji. – „Nie przyjechałem do Łomży, żeby toczyć jakieś partyjne spory na temat kolei”.

Już na kilka dni przed reaktywacją zaczął się festiwal przekrzykiwania, czyją zasługą jest powrót połączeń kolejowych do Łomży. Reprezentująca to miasto posłanka Koalicji Obywatelskiej Alicja Łepkowska-Gołaś zamieściła na portalu Facebook nagranie, w którym mówi: „Poprzednicy snuli plany dalekosiężne, my działamy. Kolej już tu jest – w Łomży. I pamiętajcie: sukces ma wielu ojców, ale matka jest tylko jedna” – i na koniec mruga porozumiewawczo okiem. Z kolei minister rolnictwa Stefan Krajewski z Polskiego Stronnictwa Ludowego napisał na portalu X: „Jako minister i człowiek z Ziemi Łomżyńskiej od lat konsekwentnie zabiegałem o tę inwestycję. Dzisiejszy przyjazd pierwszego składu wspólnie z Premierem Donaldem Tuskiem i Ministrem Dariuszem Klimczakiem to dowód na to, że skutecznie dotrzymujemy słowa i walczymy z wykluczeniem komunikacyjnym naszego regionu”.

Narrację polityków koalicji próbowali ubiec działacze PiS. Łomżyńska posłanka tej partii Bogumiła Olbryś umieściła na Facebooku grafikę z hasłami „Kolej w Łomży powstała dzięki PiS” i „Bez PiS Łomża dalej stałaby w miejscu!”, a trzy dni przed powrotem kolei do Łomży zwołała w sejmie konferencję, na której działacze PiS przypominali swoje zasługi. – „Przywrócenie linii kolejowej do Łomży stało się możliwe poprzez decyzję rządu Prawa i Sprawiedliwości o przygotowaniu ustawy Kolej Plus” – podkreślał Andrzej Adamczyk, który był ministrem infrastruktury w latach 2015-2023. O obecnie rządzących mówił: „Kiedy przyjmowaliśmy projekt ustawy Kolej Plus, negatywnie się do niego odnosili. Dzisiaj zapewne staną w pierwszym szeregu do orderów”.

Faktem jest, że w styczniu 2020 r. Koalicja Obywatelska głosowała przeciwko ustawie zapewniającej finansowanie programu Kolej Plus (ustawę poparł nie tylko rządzący wówczas PiS, ale też PSL, Lewica i większość posłów Konfederacji).

Zemsta Prawa i Sprawiedliwości

Pierwotnie Łomża miała wrócić na mapę połączeń kolejowych sześć lat temu. Już bowiem w 2016 r. rządząca wówczas regionem koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego wpisała rewitalizację na listę inwestycji kolejowych przewidzianych do realizacji w ramach finansowanego z funduszy unijnych Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego 2014-2020. W 2016 r. wskazano, że rewitalizacja zostanie zrealizowana w latach 2019-2020.

Jednakże w połowie listopada 2018 r. PKP Polskie Linie Kolejowe zasugerowały samorządowi województwa podlaskiego, w którym władzę właśnie przejmował PiS, aby zrezygnować z rewitalizacji linii do Łomży, a przeznaczone na ten cel fundusze przesunąć na sfinansowanie remontów linii szerokotorowych obsługujących terminale przeładunkowe koło Sokółki i Hajnówki przy granicy z Białorusią.

Stało się to po tym, jak w wyborach na przełomie października i listopada 2018 r. Łomżanie na kolejną kadencję wybrali na prezydenta miasta Mariusza Chrzanowskiego, który skłócił się z PiS i wystartował bez poparcia tej partii. Przed wyborami Jarosław Kaczyński apelował do mieszkańców miasta o oddanie głosu na kontrkandydatkę dotychczasowego prezydenta: „Jedynym kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydenta Łomży jest Agnieszka Barbara Muzyk” – wskazywał, podkreślając, że „to dzięki niej Łomża jest już uwzględniana w planach rządowych, na przykład rozbudowy kolei”.

Po reelekcji prezydent Chrzanowski zaapelował do rządu, samorządu województwa podlaskiego i PKP PLK, żeby nie usuwać Łomży z planów reaktywacji kolei, ale w lutym 2019 r. premier Mateusz Morawiecki przypieczętował tę decyzję, składając podpis pod rządową uchwałą, która z Krajowego Programu Kolejowego do 2023 r. wykreśliła rewitalizację linii do Łomży, ograniczając to przedsięwzięcie tylko do opracowania dokumentacji projektowej – spółka PKP PLK zamówiła ją w listopadzie 2020 r.

Łomża wraca do łask

W 2020 r. – gdy według pierwotnych założeń pociągi miały już wrócić do Łomży – podlaski samorząd zgłosił do programu Kolej Plus koncepcję rewitalizacji linii do Łomży. Wróciła ona do łask za sprawą wicemarszałka województwa podlaskiego odpowiedzialnego za kolej Marka Olbrysia, polityka PiS z tego miasta, prywatnie męża posłanki Bogumiły Olbryś. Nie tylko zdecydował o zgłoszeniu linii do Kolei Plus, ale też doprowadził w marcu 2024 r. do zbliżenia kolei do swojego miasta poprzez reaktywację biegnącej przez południową część powiatu łomżyńskiego trasy Białystok – Łapy – Śniadowo – Ostrołęka, od której w Śniadowie odchodzi linia do Łomży.

Wiosną 2022 r. resort infrastruktury i PKP Polskie Linie Kolejowe ogłosiły listę koncepcji zakwalifikowanych do Kolei Plus – wśród nich znalazło się przedsięwzięcie „Stworzenie ciągu komunikacyjnego Łomża – Białystok poprzez rewitalizację wraz z elektryfikacją linii kolejowej Łomża – Śniadowo oraz elektryfikacja i odbudowa infrastruktury pasażerskiej na linii kolejowej na odcinku Śniadowo – Łapy”. Wówczas Olbryś oznajmił: „Mam nadzieję, że w 2028 r. będziemy odbierać tę inwestycję”.

W lipcu 2023 r. podlaski samorząd zawarł z PKP PLK umowę o przystąpieniu do programu Kolej Plus. Zadeklarowano wtedy, że przetarg na projekt i wykonanie rewitalizacji zostanie rozpisany do września 2023 r. Terminu nie udało się dotrzymać. Spółka PKP PLK ogłosiła przetarg dopiero w lipcu 2024 r. Było to już po zmianie władzy – premierem od pół roku był Donald Tusk, a od trzech miesięcy marszałkiem województwa podlaskiego był Łukasz Prokorym z Koalicji Obywatelskiej. Gdy ogłaszany był przetarg, zapowiedziano, że przedsięwzięcie zakończy się do 2029 r.

Plany mocno zmodyfikowaliśmy

Postępowanie przetargowe ze względu na szereg pytań od oferentów i składane przez nich odwołania mocno się wydłużyło – siedem razy przesuwano termin składania ofert, a umowę z wykonawcą, firmą ZUE, spółka PKP PLK podpisała dopiero w kwietniu 2025 r. Ale za to zapowiedziała, że reaktywacja połączeń do Łomży nastąpi już w 2026 r.: „Łomżanie znowu będą mogli podróżować pociągami, do których wsiądą na nowoczesnej, dostępnej i wygodnej stacji. Co ważne, zakładamy, że będzie to możliwe już w trakcie trwania inwestycji, rok po rozpoczęciu prac”.

Na pierwszym etapie przedsięwzięcia skupiono się na realizacji prac na 17-kilometrowej odnodze ze Śniadowa do Łomży, a więc odcinku kluczowym dla reaktywacji połączeń do tego miasta. Efekt prac na tej linii – która od 1993 r. była wykorzystywana tylko w ruchu towarowym – to podniesienie prędkości z 40 km/h do 120 km/h. Gruntownie przebudowano stację w Łomży, a także odbudowano przystanek Koziki i zbudowano nowy w Konarzycach.

– „Poprzednie plany mocno zmodyfikowaliśmy” – mówił w przeddzień reaktywacji wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak. – „Zamiast powrotu kolei do Łomży w grudniu 2029 r., kolej wraca do Łomży w czerwcu 2026 r. Trzy i pół roku wcześniej”.

To przyspieszenie nie byłoby możliwe, gdyby nie zamówiona w 2020 r. dokumentacja projektowa dla odcinka Śniadowo – Łomża, którą teraz wykorzystano w ramach programu Kolej Plus. Dzięki temu wykonawca mógł od razu po zawarciu umowy z PKP PLK przystąpić do prac budowlanych.

Nowa stara łącznica

W ramach pierwszego etapu powstała też łącznica, która umożliwiła wyjazd z Łomży w kierunku Białegostoku bez zmiany kierunku jazdy na stacji Śniadowo. 900-metrowa łącznica to de facto odbudowany dawny przebieg linii. Jako że linię z Łomży do Śniadowa zbudowano w 1915 r. pod zaborem rosyjskim, to jej włączenie w linię Ostrołęka – Łapy zostało zorientowane w kierunku wschodnim. W 1953 r. układ śniadowskiego węzła został zmieniony – wówczas włączenie linii przekierowano na zachód. Wiązało się to ze zmianą lokalizacji stacji Śniadowo i przy okazji jej zbliżeniem do tego miasteczka. Teraz wyjazd z Łomży jest możliwy i na wschód, i na zachód.

Wraz z łącznicą powstał w miejscu dawnej lokalizacji stacji nowy przystanek. Jego nazwa wprowadziła lekki galimatias: dotychczas istniejąca stacja nazywa się Śniadowo, a nowy przystanek dostał nazwę Śniadowo-Stara Stacja. Co prawda, nazwę Śniadowo-Stara Stacja nosi miejscowość w pobliżu przystanku, jednakże leży on już w granicach miejscowości Mężenin i właśnie ta nazwa początkowo była brana uwagę dla nowego przystanku, potem jeszcze roboczo używano nazwy Śniadowo Łącznica.

Modyfikacja kontra elektryfikacja

Choć w nieco ponad rok udało się wykonać prace umożliwiające reaktywację połączeń do Łomży, to przyspieszenie nie oznacza, że zrealizowano już cały zakres przedsięwzięcia objętego programem Kolej Plus.

To, że nie ze wszystkim udało się zdążyć, widać było w dniu reaktywacji połączeń. Na stacji w Łomży brakowało części tablic, gablot i ławek. Do peronów w Konarzycach i Kozikach prowadziły prowizoryczne dojścia po żwirze, a dodatkowo na stacji Śniadowo na przebudowanym peronie nie było ławek ani wiat. W momencie reaktywacji ruchu na linii Śniadowo – Łomża nadal trwały prace na przejazdach kolejowo-drogowych i część z nich była zamknięta dla ruchu samochodów.

Przede wszystkim jednak na później zostawiono prace na linii Śniadowo – Łapy. Na razie na kilku jej fragmentach wykonano tylko podstawowe roboty, dzięki którym zwiększyła się prędkość – głównie z 80 km/h do 100 km/h. Na najbliższe lata zaplanowano szereg prac. – „Obejmą one branżę teletechniczną, elektroenergetykę nietrakcyjną, sterowanie ruchem kolejowym oraz infrastrukturę pasażerską. Ponadto realizowane będą roboty związane z wykonaniem nawierzchni kolejowej i drogowej na przejazdach kolejowo-drogowych” – mówi dwumiesięcznikowi „Z Biegiem Szyn” Anna Znajewska-Pawluk z PKP PLK, nie ukrywając, że pasażerowie muszą w związku z tym przygotować się na utrudnienia w ruchu pociągów: „O ile realizacja pozostałych robót nie będzie wymagała długotrwałych zamknięć linii Śniadowo – Łomża, na której roboty będą wykonywane przede wszystkim pomiędzy pociągami i nocą, o tyle przewidziane są zamknięcia linii Śniadowo – Łapy. Po uzyskaniu decyzji administracyjnych rozpoczną się roboty budowlane – ich zrealizowanie planowane jest do kwietnia 2029 r.”.

Na odcinku między Śniadowem a Łapami planowana jest odbudowa stacji Czerwony Bór, przeniesienie rozjazdów na stacji Czarnowo-Undy w celu wydłużenia torów stacyjnych dla długich składów towarowych oraz przebudowa układu torowego i budowa nowego peronu na stacji Sokoły. Ponadto planowana jest modernizacja przystanku Kulesze Kościelne i odbudowa przystanku w Czachach-Kołakach.

W zakres przedsięwzięcia nie weszła natomiast odbudowa zamkniętych od czasu likwidacji połączeń w 2000 r. przystanków Łubnica Łomżyńska, Wnory, Jamiołki, Roszki Leśne i Płonka. Nie będzie też odbudowy peronu na stacji Czarnowo-Undy. – „Wstępne studium planistyczno-prognostyczne przygotowane na zlecenie samorządu województwa podlaskiego nie rekomendowało odbudowy infrastruktury pasażerskiej w tych miejscach. Dlatego spółka PKP PLK ujęła je jedynie jako opcje, które ostatecznie nie zostały uruchomione” – tłumaczy Znajewska-Pawluk.

Odbudowę przystanków najpierw wpisano do Rządowego Programu Budowy lub Modernizacji Przystanków Kolejowych na lata 2021-2025, ale w 2023 r. przesunięto je na listę rezerwową, a następnie w 2024 r. wykreślono z programu przystankowego, przyjmując, że przystanki znajdą się w zakresie projektu realizowanego w ramach Kolei Plus. Finalnie jednak z odbudowy większości z nich zrezygnowano. Na 60-kilometrowym odcinku między Śniadowem a Łapami do postojów w Kuleszach Kościelnych i Sokołach dojdą tylko postoje w Czerwonym Borze i Czachach-Kołakach. Pociągi nadal będą przejeżdżać bez postoju przez szereg miejscowości, a odległości między punktami zatrzymania sięgać będą aż kilkunastu kilometrów. Odstąpiono też od części prac torowych na tym odcinku.

Gdy bowiem wiceminister Malepszak chwalił się mocną modyfikacją poprzednich planów, dzięki czemu przyspieszono powrót kolei do Łomży, to nie wspomniał o tym, że modyfikacja wiązała się z okrojeniem zakresu przedsięwzięcia w celu obniżenia jego kosztów.

Elektryfikacja, która zniknęła

Już na początkowym etapie zrezygnowano z elektryfikacji, mimo że przedsięwzięcie nosi nazwę „Stworzenie ciągu komunikacyjnego Łomża – Białystok poprzez rewitalizację wraz z elektryfikacją linii kolejowej Łomża – Śniadowo oraz elektryfikacja i odbudowa infrastruktury pasażerskiej na linii kolejowej na odcinku Śniadowo – Łapy”.

– „Decyzja o odstąpieniu od elektryfikacji zapadła w listopadzie 2021 r. po wykonaniu wstępnego studium planistyczno-prognostycznego i oszacowaniu kosztów wariantów z elektryfikacją i bez niej” – mówi Małgorzata Półtorak, rzeczniczka prasowa marszałka województwa podlaskiego. Decyzja ta zapadła jeszcze w czasie, gdy zarówno w podlaskim samorządzie, jak i w rządzie władzę sprawowało Prawo i Sprawiedliwość.

W zakres przedsięwzięcia nie weszła też instalacja na stacji w Łomży wyświetlaczy i systemu zapowiadania pociągów.

Za to trzy dni przed powrotem pociągów do Łomży minister infrastruktury Dariusz Klimczak obwieścił, że PKP zbuduje w tym mieście dworzec. To, że go brakuje, widać było już w dniu reaktywacji, kiedy przez Łomżę przeszły ulewy i podróżni musieli uciekać przed deszczem pod dach targu sąsiadującego ze stacją, bo nowe zadaszenia peronów nie chronią ani przed deszczem, ani przed wiatrem.

Są jednak wątpliwości, czy zaplanowany niewielki budynek dworca z poczekalnią o wymiarach 4,8 m na 7,2 m i ławką dla kilku osób, nie okaże się zbyt mały – szczególnie w obliczu rozwoju oferty przewozowej.

Łomża w kieszeni

Na razie oferta Polregio i PKP Intercity dla Łomży jest dość skromna jak na miasto liczące 59 tys. mieszkańców. Pociągi do Białegostoku ruszają o 5:39, 7:31, 11:18, 14:32, 19:13, 21:51, a do Ostrołęki o 6:13, 12:46, 14:46, 17:39 (o 6:13 i 14:46 jadą pociągi PKP Intercity do Olsztyna).

Spółka Polregio uruchomiła nowe pociągi relacji Łomża – Białystok i zmieniła trasę kursujących od 2024 r. pociągów relacji Ostrołęka – Białystok, które zaczęły zajeżdżać do Łomży. Odbywa się to na zasadzie wjazdu kieszeniowego – na stacji Śniadowo pociąg wjeżdża na odnogę do Łomży, gdzie zmienia kierunek i jedzie z powrotem, by następnie odbić na nową śniadowską łącznicę i potem kontynuować jazdę do Białegostoku. Dla jadących z Ostrołęki do Białegostoku czas podróży wydłużył się przez to z około 1 godz. 55 min. do ponad 2 godz. 15 min. Wjazd kieszeniowy do Łomży robią też pociągi PKP Intercity relacji Białystok – Olsztyn. Wraz z ich uruchomieniem połączenia PKP Intercity dotarły nie tylko do Łomży, ale też do Ostrołęki, Śniadowa, Chorzel i Wielbarka. To pierwsze od nastania rządu Donalda Tuska rozszerzenie sieci połączeń dalekobieżnych o nowe miejscowości.

Jako pociągi PKP Intercity kursują składy spalinowe SD85, wypożyczone przez państwową spółkę od Stowarzyszenia Kolejowych Przewozów Lokalnych, które sprowadziło je z Holandii, gdzie były eksploatowane w latach 1996-2017.

Istotne wzbogacenie oferty przyniesie uruchomienie pociągów relacji Łomża – Ostrołęka – Warszawa. Mają one kursować pięć razy dziennie. Koncept bezpośredniego połączenia Łomży z Warszawą powstał już za rządów obecnej koalicji pod okiem wiceministra Piotra Malepszaka.

We wrześniu 2025 r. na konferencji „Kolej dla lokalnych społeczności” PKP Intercity zapowiadało, że pociągi z Łomży do Warszawy ruszą w 2026 r. – początkowo miały być obsługiwane składami SD85, a potem nowymi spalinowo-elektrycznymi zespołami ESD162, których produkcja trwa w Newagu. W międzyczasie zapadła jednak decyzja, aby połączenie Łomży z Warszawą uruchomić dopiero po dostawie nowego taboru i do tego czasu zmodernizować linię Ostrołęka – Tłuszcz, by zapewnić podróż z Łomży do Warszawy w 1 godz. 50 min.

– „Uruchomienie połączeń Warszawa – Łomża jest planowane wstępnie do pierwszego kwartału 2027 r.” – mówiła w marcu 2026 r. portalowi Rynek Kolejowy Anna Szumańska, rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury. Natomiast w kwietniu 2026 r. na konferencji w Łomży wiceminister Malepszak mówił: „Uzależnione jest to formalnie od certyfikacji nowych pociągów, które teraz się produkują. Ten termin bezpieczniejszy, który mamy też zapewniony od PKP Intercity, to czerwiec 2027 r., bo wtedy te pociągi na pewno już mają jeździć”.

Przetarg na 35 składów elektryczno-spalinowych ogłosił w grudniu 2023 r. zarząd PKP Intercity jeszcze z nadania PiS, natomiast umowę z Newagiem zawarł w lipcu 2024 r. zarząd PKP Intercity powołany przez rząd Donalda Tuska.

Gadamy czy robimy

Choć trudno zamknąć w jednej kadencji kolejowe przedsięwzięcia, a na ich finalny efekt wpływają decyzje podejmowane za różnych rządów, to Donald Tusk postanowił pokazać reaktywację linii do Łomży jako przejaw tego, że jego rząd realnie rozwija kolej, a PiS tylko snuł plany: „Przez ostatnie lata widzieliśmy slajdy, mapy, szprychy, ustawy – jedna, druga. Tylko nic się tutaj nie działo” – mówił we wrześniu 2025 r., gdy wizytował przebudowywaną łomżyńską stację. – „Można napisać 500 fajnych programów, ale na końcu ktoś musi zacząć budować. I budować nie tylko tam, gdzie zawsze są kamery, gdzie jest zawsze zainteresowanie, ale także tam, gdzie ludzie mają poczucie: zapomnieli o nas. Nie, nikt nie zapomniał o Łomży”.

Powyższymi słowami premier próbował odwrócić uwagę od planów budowy nowej linii z Łomży do Giżycka, która miała stać się częścią zaplanowanej za rządów PiS przez spółkę Centralny Port Komunikacyjny szprychy łączącej Warszawę z Krainą Wielkich Jezior Mazurskich. Początkowo rząd Tuska kontynuował prace planistyczne i we wrześniu 2024 r. zatwierdził wariant inwestorski przebiegu linii, ale potem porzucił tę koncepcję. Nie przeszkadzało to Tuskowi we wrześniu 2025 r. właśnie w Łomży oznajmić: „Poprzednicy gadali, a my robimy, nie gadamy”.

Niebawem słowa „Robimy, nie gadamy” stały się sloganem rządu Donalda Tuska.

Karol Trammer

Tekst pochodzi z dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn” (nr 4/143 lipiec-sierpień 2026)
https://www.zbs.net.pl

Dział
Nasze opinie
komentarzy
Przeczytaj poprzednie