Kolej plus Łomża
Między politykami rozpala się spór o to, czyją zasługą są reaktywacje połączeń kolejowych.
Pod takim tytułem („Precz z ugodą z Czechami”) umieścił „Robotnik” warszawski następujący artykuł:
Do Warszawy zjechała delegacja czeska na zaproszenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Trzech urzędników czeskich z trzema urzędnikami polskimi mają za zadanie wyjaśnić „ciemne punkty” rozstrzygnięcia Rady Ambasadorów z dnia 28 lipca 1920 roku.
Patronuje tym obradom minister spraw zagranicznych, a właściwie p. Piltz. Chciano by, dla uspokojenia sumienia tak bardzo obciążonego Śląska Cieszyńskiego, znaleźć plasterek zasklepiający ranę, z której sączy się krew najlepszych synów Polski.
Ministerstwo spraw zagranicznych, w osobach p. Piltza, Paderewskiego, Dmowskiego i mniej znanych figur pragnie „skończyć” jak najspieszniej ze sprawą Śląska.
Położenie Polaków pod zaborem czeskim jest okropne. Rządy sprawują bojówki, a władze, w najlepszym wypadku, obojętnie się przypatrują gwałtom, dokonywanym w biały dzień na bezbronnej ludności.
Czesi nie zachowują pozorów przyzwoitości. Nawet w okresie, kiedy delegacja czeska bawi w Warszawie i przy zielonym stole prowadzi rokowania z ministrem spraw zagranicznych, na Śląsku pod zaborem czeskim aresztuje się ludzi niewinnych, jak w Sibicy koło Cieszyna „czeskiego”. W Skrzeczoniu koło Bogumina 11 października czeska bojówka napadła na polską szkołę i wypędziła dzieci do czeskiej szkoły.
Czyż ugodowe zapędy wobec Czechów ze strony ministra spraw zagranicznych nie są poniżeniem godności państwa polskiego? Uginanie karku p. Piltza jest hańbą i przynosi szkodę narodowi polskiemu. Czy nie należałoby raczej Czechom postawić ultimatum? W takich warunkach nie można z nimi zasiadać przy jednym stole.
Jak długo rząd czeski nie zobowiąże się, że nie pozwoli bezkarnie rządzić bojówkom, nie można z Czechami układać się. Sprawa polska na Śląsku Cieszyńskim na tych układach może ponieść niepowetowane szkody. Ludność całej Polski z najwyższym niepokojem i nieufnością patrzy na praktyki p. Piltza, a sprawy śląskiej nie uważa bynajmniej za załatwioną. Nie dla wszystkich Rada Ambasadorów jest sakramentem którego tknąć się nie godzi.
Najpierw niech pp. Piltz i Paderewski, Zamojski i Grabski wyjaśnią tajemnicze praktyki z okresu Spa-Paryż z lipca 1920 r.
Jakie rozstrzygnięcie właściwie obowiązuje Polskę? Czy to z dnia 25 lipca, czy też z 28 lipca? Czy podpis p. Zamojskiego obowiązuje obie strony, czy też podpis p. Paderewskiego? Na ten temat ci panowie będą mieli dużo do powiedzenia, a zapyta o to sejmowa komisja zagraniczna.
Najwyższy czas wrócić do sprawy śląskiej, odgrzebać ją spod popiołu, tak skrupulatnie przez „prawdziwych” Polaków na tę nieszczęsną ziemię sypanego.
Z panami, którzy przyjechali do Warszawy, poważnie mówić nie można. Są oni przedstawicielami rządu, którego na Śląsku nikt nie słucha.
Obrady te żadnego pozytywnego rezultatu dać nie mogą, a nie przystoi mydlić oczu ciężko dotkniętej ludności Śląska Cieszyńskiego.
Interpelacja
posłów Regera, dra Kunickiego i towarzyszy ze Związku Polskich Posłów Socjalistycznych do Pana Ministra Spraw Zagranicznych w sprawie najświeższych gwałtów dokonanych na ludności polskiej przez władze czesko-słowackiej republiki.
Dnia 30 września br. doręczono pracownikom personelu stacyjnego kolei państwowych w Boguminie wypowiedzenie ze służby oraz z zajmowanych mieszkań z tym, że w służbie zostają zawieszeni od dnia 1 października rb. i że natychmiast mają zajmowane mieszkania opuścić. Skutkiem protestu, wniesionego przez konsula polskiego w Boguminie do dyrekcji kolei państwowych czeskich w Ołomuńcu oświadczono zrazu, że wypowiedzenie cofa się, następnie jednak dn. 4 bm. po południu wywieszono na tablicy ogłoszeń Biura Personalnego w Boguminie wezwanie do wszystkich pracowników, którym wypowiedzenie było cofnięte, że mają się natychmiast w Biurze zgłosić. Zgłaszającym się oświadczono, że wszystkie wypowiedzenia zostały utrzymane w mocy, że wydaleni mają natychmiast służbę opuścić i że z dniem 1 października wstrzymane im zostaną wszystkie pobory służbowe. Nic nie pomogło zwracanie uwagi na to, że według obowiązującej pragmatyki służbowej przysługuje wszystkim pracownikom kolejowym prawo do przynajmniej trzymiesięcznych poborów w razie wypowiedzenia. Termin do końca października przyznano tylko pracownikom etatowym, dla personelu nieetatowego zakreślono ten termin tylko na dni czternaście, tzn. że z tym dniem wstrzymano im pobory. Wszystkim zaś pracownikom wyraźnie zwrócono uwagę, że pomieszczenia służbowe muszą być opróżnione z dniem upływu wypowiedzenia.
Dnia 11 bm. podobny los spotkał dalszych 63 pracowników tejże kolei, zatrudnionych w ogrzewalni maszyn, przy czym wszyscy mają opuścić służbę i mieszkania swoje również w końcu października.
Dnia 12 bm. przewieziono z Bogumina na stronę polską trzysta pięćdziesiąt rodzin polskich wyrzuconych przez Czechów z Bogumina i okolic.
Dzieje się to wszystko wbrew zobowiązaniu przyjętemu przez Czechów w Traktacie Paryskim oraz wbrew postanowieniom konstytucji republiki czesko-słowackiej, gwarantującym ludności polskiej równouprawnienie, zabezpieczenie pracy, honoru, mienia i życia.
Zapytujemy Ministerstwo Spraw Zagranicznych, czy:
a) nie uznaje, że dopóki Czesi nie wypełnią przyjętych dotąd zobowiązań, nie należy i nie wolno wchodzić w żadne nowe z nimi układy, albowiem nie ma najmniejszej gwarancji, że nie dotrzymując dawnych układowi zechcą dotrzymać nowych.
b) jakich zamierza użyć środków i sposobów, aby wymusić na rządzie czeskim dotrzymania przyjętych zobowiązań?
Warszawa, dnia 15 października 1920 r.
Sejm domaga się jednomyślnie rewizji sprawy cieszyńskiej
Jak wiadomo, w mowie swej programowej prezydent ministrów poseł Witos imieniem całego rządu w słowach męskich i stanowczych napiętnował krzywdę, jaką wyrządzono narodowi polskiemu przez wyrok paryski.
Dyskusja nad oświadczeniem rządu dała wszystkim stronnictwom w Sejmie sposobność silnego podkreślenia, że sprawy śląskiej nikt w Polsce nie uważa za załatwioną.
I tak np. oświadczył poseł Głąbiński wśród oklasków Izby: „Co do stanowiska pana prezydenta [rady ministrów], gabinetu i rządu całego w sprawie Śląska Cieszyńskiego, Śląska Górnego i Gdańska, muszę oświadczyć, że się w zupełności z tym stanowiskiem godzimy. Co do Śląska Cieszyńskiego jesteśmy tego zdania, że wyrok, który wówczas zapadł, kiedy się zdawało zachodniej Europie, że Polski już nie ma, że będzie zgnieciona, jest niesprawiedliwy; państwa zachodnie przyjdą do tego przekonania, że Polska została skrzywdzona. Sądzę, że Czesi także nareszcie to zrozumieją, że ich własny interes i Polski wymaga, aby pomiędzy tymi państwami i narodami nie było stałej przepaści, ażeby stosunek między Polską a Czechami mógł być przyjazny i pokojowy, żeby zatem ta sprawa została ,w drodze ugodowej, w drodze kompromisowej załatwiona, ale załatwiona nie w ten sposób, jak opiewa wyrok Rady najwyższej, rozstrzygający tę sprawę.
Poseł towarzysz Moraczewski w ostrych słowach domagał się rewizji wyroku paryskiego i interwencji rządu polskiego wobec gwałtów czeskich: „Granice nasze zaczynają się ustalać. Pozostaje obecnie walka o Śląsk Górny, Wilno i Śląsk Cieszyński. Walka o Śląsk Cieszyński w znacznej mierze została przez nas przegrana, nie znaczy to jednak, by kwestia cieszyńska była już rozwiązaną. Sejm i naród cały nigdy nie pogodzą się z faktem, by rdzennie polski kraj z polską ludnością był na trwałe utracony. W obecnym zaś stanie rzeczy rząd musi wystąpić przeciw tym niesłychanym gwałtom, które dzieją się w zagrabionej nam przez Czechów części Śląska”.
Również posłowie Dubanowicz i Matakiewicz wspomnieli o Śląsku Cieszyńskim. Pos. Chądzyński podniósł, że „sejm nie ratyfikował rozstrzygnięcia Rady ambasadorów i ono go nie obowiązuje”. Stanu rzeczy w sprawie Cieszyńskiego nie uważa mówca za ostateczny. Poseł Adamski zaznaczył, że „sprawę Śląska uważamy jeszcze za nierozstrzygniętą. Doświadczenie każe nam wytężyć wszystkie siły, aby komedia mazurska i cieszyńska nie powtórzyły się na Górnym Śląsku”.
Poseł Woźnicki słusznie zupełnie stwierdził, że w ministerstwie spraw zagranicznych na krytykę zasługuje obsada poselstw zagranicznych. Na sprawie Śląska Cieszyńskiego zemściła się podróż ówczesnego prezydenta ministrów, Grabskiego, do Spaa. Prezydent Grabski nie miał prawa zawierać tam podobnej umowy, a Sejm prawdopodobnie uzna takie załatwienie sprawy za niemożliwe.
Poseł Federowicz stwierdził, że przepaść między nami a Czechami pogłębiła się jeszcze przez wrogie stanowisko Czech w chwili dla nas najcięższej.
Cały sejm jednomyślnie, wśród okrzyków: „Domagamy się rewizji sprawy cieszyńskiej!” – zaaprobował oświadczenia posłów.
W rozprawach nad oświadczeniem prezydenta ministrów przemawiał z kolei w piątek 15. października b. r. w Sejmie warszawskim poseł dr Józef Buzek, Ślązak [cieszyński] z pochodzenia. Ponieważ żaden z posłów śląskich do głosu już przyjść nie mógł, więc p. Buzek podjął się przypomnieć Sejmowi, Polsce całej i całemu światu niedolę ludu śląskiego. Poseł Buzek zaczął od scharakteryzowania ogólnych wyników pertraktacji ugodowych z Rosjanami w Rydze.
Poseł Buzek: Dzień 12 października br., to jest dzień podpisania preliminariów pokojowych w Rydze, jest dniem niezaprzeczonego tryumfu naszego. Walka o nasze granice zachodnie zakończyła się szeregiem klęsk: nie mamy bezwzględnie pewnego dostępu do morza, Mazury i Warmia definitywnie są stracone, czyli straciliśmy przeszło 12 000 km kw. ziemi polskiej z ludnością półmilionową.
Inaczej na Wschodzie. Nabywamy tam na Wschód od linii Curzona 130 000 km kw. z ludnością przeszło 5 milionów. Ten wynik zawdzięczamy przede wszystkim sobie samym.
Znamiennym jest, że po rozstrzygnięciu sprawy cieszyńskiej, pewien dyplomata angielski, na pytanie, dlaczego oddano Czechom kawał polskiej ziemi, odpowiedział, że w chwili wydania orzeczenia Rada Ambasadorów musiała liczyć się z upadkiem Polski jako faktem bezpośrednio grożącym.
Czesi pragną w ciągu lat najbliższych zupełnie wynarodowić przyznane im ziemie polskie, za pomocą brutalnych gwałtów, chociaż dnia 10 września 1919 r. zawarli z mocarstwami konwencję, w której zabezpieczają mniejszościom narodowym szereg praw, a zwłaszcza zupełne bezpieczeństwo, nadto przyznają szkołom mniejszości zupełnie swobodny rozwój, a nawet wypłacenie dotacji. Postanowienia te zostały także umieszczone w konstytucji czeskiej, uchwalonej 29 lutego 1920 r. Tymczasem co się dzieje? Czesi zaprowadzili na Śląsku i Orawie rządy obce, rozwiązali dawne rady gminne i zastąpili je mianowaną komisją, mianowanymi wójtami czeskimi.
Te zarządy gminne zupełnie bezprawnie wydalają ludność polską. Wczoraj jeden z naszych kolegów na dworcu w Dziedzicach spotkał 350 rodzin polskich, które Czesi wyrzucili ze swych siedzib. To teraz całkiem świeżo, oprócz dawniejszych 5000. Przed 10 dniami Czesi wydalili 63 kolejarzy, co czyni razem 126
Poseł Reger: Słuchajcie. Teraz mamy robić układy z tymi gałganami. Trzeba się zapytać, jakim prawem rząd prowadzi układy z Czechami.
Marszałek: Zwracam uwagę, że narodów, z którymi nie prowadzimy wojny, nie wolno tu nazywać gałganami.
Poseł Buzek: Czesi na zebraniach swoich bojówek uchwalają że ci a ci Polacy powinni w ciągu dni kilkunastu wysprzedać swoje mienie i wynieść się do Polski. Mam tu kilka takich wyroków, a mnóstwo podobnych kartek przesłano do naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych – i pytam się, jaki użytek ministerstwo zrobiło z tych faktów. Zdaniem moim, zanim Czesi nie dadzą gwarancji, że wykonają przepisy już istniejące, nie należy zawierać z nimi żadnych dalszych układów (Głośne brawa).
Największym skarbem naszej ludności są nasze szkoły, zdobyte tam ciężką walką. Dnia 10 sierpnia oddaliśmy Czechom 106 szkół polskich, 407 klas, 400 nauczycieli i 25 000 uczniów w szkołach polskich tych ziem. Gdy deputacja nauczycieli była u referenta szkolnego p. Barona w tej sprawie, powiedział on jej, że w ciągu 3 lat nie będzie tam wcale szkół polskich. I zdaje się, że tak rzeczywiście będzie, bo dotychczas już zniesiono 30 szkół, 110 klas, a 6300 dzieci zmuszono przejść do szkół czeskich.
Powyższe materiały ukazały się pierwotnie jako jeden blok tekstów w lokalnym tygodniku „Pobudka”, wydawanym w Cieszynie przez Polską Partię Socjalistyczną, nr 8, 24 października 1920 roku. Od tamtej pory nie były wznawiane. Poprawiono pisownię wedle obecnych reguł. Publikujemy je w 106. rocznicę arbitralnego przyznania ziemi zaolziańskiej Czechosłowacji przez aliantów, wbrew większościowej liczebności ludności polskiej na tym terenie.
Między politykami rozpala się spór o to, czyją zasługą są reaktywacje połączeń kolejowych.
To nie są nieudacznicy. To ludzie, którzy chcą poprawić los robotników i mówić prawdę.