Problem nie tylko młodych
Polskie media nie potrafią samodzielnie zauważyć trudnych problemów, więc stosują kalki ze swoich zachodnich odpowiedników. Ostatnio roni się w nich krokodyle łzy nad młodzieżą pracującą na tzw. umowach śmieciowych.
Polskie media nie potrafią samodzielnie zauważyć trudnych problemów, więc stosują kalki ze swoich zachodnich odpowiedników. Ostatnio roni się w nich krokodyle łzy nad młodzieżą pracującą na tzw. umowach śmieciowych.
PO rzuciło na rynek kiełbasę wyborczą i przedstawiło program poprawy sytuacji młodego pokolenia. Kiełbasa, jak to kiełbasa: składa się głównie z wody i wypełniaczy.
Polityka nastawiona na redystrybucję służy nie tylko ubogim, ale w dłuższej perspektywie – przywołując hasło PO sprzed lat – sprawia, że żyje się lepiej wszystkim. Niestety z perspektywy czasu wiele wskazuje, że dla Platformy słowa te były sloganem w ówczesnej kampanii wyborczej, nie zaś hasłem otwierającym długookresowe poszukiwania sposobów budowania bardziej sprawiedliwego ładu społecznego.
Brytyjscy politycy argumentujący za utrzymaniem kolonii wyjaśniali, że społeczeństwa podbite muszą się wyzbyć próżnego zaściankowego nacjonalizmu na rzecz kosmopolitycznej solidarności i z podziwu dla osiągnięć ludzkości wypracowanych przez Brytyjczyków uznać jedyne słuszne zwierzchnictwo.
Ideał demokracji zakłada, że obywatele będą przejawiać się jako osoby autonomiczne i aktywne politycznie, jako osoby pytające o własną sytuację oraz sytuację społeczeństwa. Jeżeli uniwersytety nie prowadzą ku autonomii i myśleniu krytycznemu, produkując apolityczne i konformistyczne jednostki, to podkopują samą demokrację.
Nadal miasto ciąży sercom. Inaczej, gdy było miastem burżuazji i proletariatu, inaczej gdy wziął je „w opiekę” realny socjalizm, inaczej dziś właśnie, gdy realny neoliberalizm zapomniał o nim, jak zapomina o wszystkim, co nie przynosi mu natychmiast grosza. Jednak czy gniew i wielkość Łodzi umarły? Czy tylko czekają swego czasu?
Co łączy protestujących w Anglii, Hiszpanii, Francji, Izraelu czy USA? Bezsilność. Całe szczęście, że w obliczu światowego kryzysu nie wszystkie demokracje okazały się bezradne.
Miarą dramatu Polski jest nie tylko to, iż praca jest często mniej opłacalna niż pozostanie na „socjalu”, ale i to, że praca ta nieraz jawi się jako tak nieatrakcyjna lub niedostępna, że przegrywa nawet z „socjalem”, który jest w Polsce, mówiąc kolokwialnie, dziadowski.
W 10. rocznicę śmierci Andrzeja Leppera przypominamy tekst napisany tuż po jego zgonie.
Motyw pukania o szóstej rano pojawiał się we wszystkich opowieściach o odradzającym się faszyzmie, stalinizmie, totalitaryzmie. Przyznaję, że robi on wrażenie nawet na tych, do których w PRL pukali koledzy bohaterów naszej młodej demokracji. Pojawił się cień obawy, że pukanie wraca, może nawet wywalanie drzwi łomem, jak w nocy 13 grudnia. No i wróciło, zapukało do drzwi jakiegoś internauty. Ryszard Kalisz jest prawdziwym prorokiem.
Ilekroć podróżuję PKP, czuję się jak przeniesiony do krainy dzieciństwa. I bynajmniej nie cieszy mnie ta podróż sentymentalna.
Izraelscy żołnierze to roboty strzelające do wszystkiego, co się rusza. W Gazie nie ma szkół, bo są same więzienia. Wszyscy aktywiści Flotylli Wolności są święci. Oto konflikt izraelsko-palestyński oczami Romana Kurkiewicza.
Rządzący chełpią się siłą, ponieważ jest to skuteczna polityka. Nie trzeba silić się na argumenty i wszyscy wiedzą, kto tu rządzi. Wiele razy słyszałam z ust Borusewicza i Tuska: „Trzeba było wygrać wybory”.
Wprowadzenie choćby minimalnego wynagrodzenia za opiekę nad osobami niesamodzielnymi to nie akt dobroczynności, lecz wymóg sprawiedliwości.