UwolniA� poetA?w

WA�rA?d wielu rzeczy, ktA?rych moA?emy dowiedzieA� siA� od Williama Blakea��a, angielskiego mistyka, poety i malarza z przeA�omu XVIII i XIX wieku, na szczegA?lnA� uwagA� zasA�uguje jego wizja artysty w dziaA�aniu. Dla Blakea��a pisanie i wszelka twA?rczoA�A� to akt A�aski, efekt kontaktu z czymA� wiA�kszym od nas, z wizjami, ktA?re jednoczeA�nie rozjaA�niajA� i upajajA�. To wielka moc, ale i ogromna odpowiedzialnoA�A�: zarA?wno brzemiA�, jak i powoA�anie. ChoA� wyraA?ane szczegA?lnie wyraziA�cie, poglA�dy Blakea��a na pracA� twA?rczA� nie byA�y pod tym wzglA�dem szczegA?lnie oryginalne: taka koncepcja dominuje wA�rA?d rozwaA?aA� artystA?w, filozofA?w i myA�licieli od Antyku aA? po Romantyzm. Do dziA� znaleA?A� moA?na, wA�rA?d najbardziej szanowanych i cenionych twA?rcA?w, bardzo podobne sposoby myA�lenia. Dla poetki, fotografki i muzyczki Patti Smith twA?rczoA�A� to przede wszystkim oddanie, wraA?liwoA�A� na twA?rczy impuls, ktA?ry A�A�czy nas z absolutem. Praca twA?rcza jest odpowiedziA� na powoA�anie i wymaga uwaA?noA�ci, dyscypliny i pokory. Jej efekt nie jest produktem, wytworem caA�kowicie zaleA?nym od twA?rcy, a raczej podarunkiem uplecionym z caA�ego zA�oA?onego kontekstu i ze szczerego poA�wiA�cenia. To proces polegajA�cy na przywoA�ywaniu innych bytA?w i przestrzeni, by potem podzieliA� siA� nimi z innymi. Po obu stronach procesu konieczna jest dla artysty relacja: ze A�wiatem wyobraA?ni wykraczajA�cym ponad naszA� codziennA� rzeczywistoA�A� oraz z ludA?mi, do ktA?rych artysta kieruje dzieA�o. Ta relacyjnoA�A� sprawia, A?e kategoria wA�asnoA�ci nie ma odniesienia do sztuki: sA� twA?rcy i sA� odbiorcy, ale nie ma wA�aA�cicieli.

Pisarka Ursula Le Guin jest podobnego zdania. PodkreA�la, A?e od twA?rcy wymagana jest ciA�A?ka, fizyczna praca, do wykonania ktA?rej niezbA�dne sA� A?ywotnoA�A�, cierpliwoA�A� i wytrzymaA�oA�A�. Absolutne posA�uszeA�stwo i dyscyplina, praca nad warsztatem, dbaA�oA�A� o szczegA?A�y, takie jak gramatyka i interpunkcja a�� sA� niezbA�dne. Jednak dzieA�o to nie produkt, nie zawiera siA� w tej koniecznej dla jego powstania pracy, lecz przychodzi w odpowiedzi na niA�. Dobre dzieA�o jest zaA� darem a�� przychodzi moment, gdy artysta odkrywa w swej pracy gotowe juA? dzieA�o i moA?e spojrzeA� na nie z zadziwieniem: naprawdA� ja to napisaA�am? Czasami opowieA�A� sama prowadzi i artysta musi wykazaA� siA� wraA?liwoA�ciA� i umieA� za opowieA�ciA� podA�A?aA�. To nie bezwolnoA�A� i lenistwo, ale ogromna pokora wobec siA� rzA�dzA�cych twA?rczoA�ciA�. Le Guin uwaA?a, A?e zarA?wno twA?rca, jak i czytelnik majA� coA� w rodzaju wewnA�trznego zmysA�u sA�uchu: czytanie i pisanie nie sA� tylko mechanicznymi czynnoA�ciami, programowalnymi i wyraA?nie osadzonymi w miejscu i czasie, ale uczestnictwem w czymA� poza tymi granicami, w przestrzeni, ktA?ra ma swoje rytmy i swojA� dynamikA�.

Podobnie o tworzeniu myA�laA� niedawno zmarA�y poeta i muzyk Leonard Cohen. W 2014 roku, podczas prezentacji nowo wydanego wA?wczas albumu a�zPopular problemsa�?, podsumowaA� swoje zmagania z twA?rczoA�ciA�: a�zGdybym wiedziaA�, skA�d biorA� siA� dobre pieA�ni, chodziA�bym tam czA�A�ciej. Bycie twA?rcA� bardzo przypomina bycie zakonnicA� a�� jest siA� poA�lubionym tajemnicya�?. TwA?rca musi umieA� podA�A?aA� za pieA�niA�, za wierszem, nad ktA?rym pracuje, z wiernoA�ciA� i uporczywoA�ciA�, nierzadko nie tylko przez wysiA�ek i pracA�, ale teA? trudne, dramatyczne, czasami znajdujA�ce siA� daleko poza skalA� a�znormalnoA�cia�?, uczucia. PieA�ni nie sA� wykonane z wraA?liwoA�ci aniA� doA�wiadczenia, ale sA� nimi przepeA�nione, niosA� je po to, by podarowaA� je innym. Cohen zasA�ynA�A� teA? ze swojego sceptycznego zdania na temat znaczenia sukcesu dla artystA?w a�� mawiaA�, A?e a�zsukces to przeA?yA�a�?.

work.5207786.1.flat,550x550,075,f.cage-bird-free

Nie istnieje coA� takiego, jak efekt oderwany od procesu tworzenia, dzieA�o moA?liwe jest dokA�adnie dlatego, A?e proces jego powstania jest trudny, czasami powalajA�cy. Bez cierpienia twA?rczoA�A� nie ma sensu ani dla artystA?w, ani dla odbiorcA?w. Ale tak samo jak nie jesteA�my wA�aA�cicielami naszego cierpienia, tak nie jesteA�my wA�aA�cicielami twA?rczoA�ci. Tymczasem epoka, w ktA?rej A?yjemy, wymaga od nas myA�lenia wyA�A�cznie w kategoriach wA�asnoA�ci, produktu, sukcesu. To sprawia, A?e twA?rczoA�A� wyjaA�awia siA�, bastardyzuje, potwornieje.

Wielu socjologicznych komentatorA?w wspA?A�czesnej kultury zauwaA?a, A?e mamy obecnie okres wyraA?nej posuchy nie w kategoriach iloA�ciowych, ale jakoA�ciowych. W bliskich nam naukach spoA�ecznych, w Polsce jak i za granicA�, presja uniwersytetA?w i grantodawcA?w przekA�ada siA� na wyjA�tkowy wysyp tekstA?w naukowych: artykuA�A?w, monografii, czasopism. Jednak przeraA?ajA�cA� wiA�kszoA�A� tych tekstA?w charakteryzuje wyjA�tkowa miaA�koA�A�, ich znaczenie zawiera siA� w akcie publikacji i odnotowujA�cym tA� publikacjA� wpisie w dokumentach (CV, sprawozdaniu z grantu, wniosku o awans). Naukowcy publikujA� duA?o, bo od tego zaleA?y nie tylko ich awans, ale w ogA?le moA?liwoA�A� pozostania w zawodzie. Jednak artykuA�y naukowe sA� coraz mniej chA�tnie i coraz rzadziej czytane, co nie powinno nikogo dziwiA�, poniewaA?, jak zauwaA?ajA� badacze zarzA�dzania Mats Alvesson, Yiannis Gabriel i Roland Paulsen, sA� to w przeraA?ajA�cej wiA�kszoA�ci teksty schematyczne, nieciekawe, mA�czA�ce w odbiorze.

Gdy w latach szeA�A�dziesiA�tych Roland Barthes i Michel Foucault, filozofowie bA�dA? socjologowie kultury (nasze wahanie podkreA�la szerokoA�A� ich pola zainteresowaA�), obwieszczali A�mierA� autora, czynili to celebrujA�c A?ywotnoA�A� czytelnika: kaA?de dzieA�o powstaje na nowo w akcie odczytu i interpretacji. Co jednak, gdy miaA�koA�A� tekstu skutecznie czytelnika odstrasza?

Mark Fisher, zmarA�y w tym roku teoretyk kultury, w jednej ze swych ostatnich ksiA�A?ek, analizowaA� wspA?A�czesnA� muzykA� i film. Jego diagnoza nie pozostawia zA�udzeA�: ceniona obecnie twA?rczoA�A� to mniej lub bardziej wierne, mniej lub bardziej interesujA�ce interpretacje i przetworzenia stylA?w minionych epok. Brak jest miejsca na konstruowanie nowych stylA?w, na postA�p, na A?ywy dialog pomiA�dzy nowymi dzieA�ami.

Taka sztuka nie wyraA?a wiary w lepsze jutro, nie wyraA?a teA? niewiary. Funkcjonuje jak echo w zamkniA�tym pomieszczeniu a�� czas siA� zatrzymaA� i rozbiA� na miliony fragmentA?w zA�oA?onych z rA?A?nych wyobraA?eA� przeszA�oA�ci. Popularne produkcje filmowe najpeA�niej odczytaA� moA?na jako korporacyjne migawki reklamowe, ktA?re niczym lepka bA�ona maskujA� wA�asnA� pustkA� i blichtr otaczajA�cej nas rzeczywistoA�ci. Ich przekazem jest techniczna doskonaA�oA�A� wykonania, a gA�A?wnym przesA�aniem wysoki stosunek wA�asnej wartoA�ci do ceny. ZuA?ywajA� ogromne moce technologii, marketingu, pracy prawnikA?w. SA� jednak produktem, nie sztukA�. Produktem sztukopodobnym, w opakowaniu zastA�pczym, oswojonym, sterylnym, przewidywalnym owocem ziemi strapionej. Ich kulturowa dominacja to skutek brutalnej kolonizacji umysA�A?w ostatnich dziesiA�cioleci.

Walter Benjamin ostrzegaA� przed narastajA�cA� kolonizacjA� a�� kapitalizm jest sektA� religijnA�, byA� moA?e najpotA�A?niejszA�, jaka kiedykolwiek istniaA�a, wszechobejmujA�cA�, roszczA�cA� sobie prawo wtargniA�cia we wszystkie sfery ludzkiego A?ycia. Udaje pragmatyzm, odA?egnuje siA� od mistycyzmu, odcina od teologii. JednoczeA�nie wdziera siA� w te sfery ludzkiego A?ycia, gdzie byA�o kiedyA� miejsce na duchowoA�A� i wypeA�nia je swojA� totalnA�, bezczasowA� obecnoA�ciA�. Benjamin pisaA�, A?e kapitalizm jest permanentnym czczeniem swojego wA�asnego kultu sans trA?ve et sans merci, bezustannie, bezlitoA�nie.

Aby wyzwoliA� siA� od tego zniewolenia wyobraA?ni potrzebujemy czegoA� wiA�cej, niA? kursy kreatywnego pisania. Podnosi siA� wiele gA�osA?w wA�rA?d socjologA?w, antropologA?w, autorA?w zwiA�zanych z naukami organizacji i zarzA�dzania, filozofA?w i medialnych komentatorA?w A?ycia spoA�ecznego, nawoA�ujA�cych do rewolucyjnego uA?ycia wyobraA?ni. Socjolog Zygmunt Bauman przekonywaA�, A?e bez wyobraA?ni nie ma mowy o empatii. Filozof Andre Gortz przestrzegaA�, A?e bez radykalnej wyobraA?ni nasze spoA�eczeA�stwo ulegnie rozpadowi. Teoretyk zarzA�dzania Karl Weick gA�osi, A?e bez wyobraA?ni nie ma organizacji, to nasza wyobraA?nia umoA?liwia nam wspA?A�dziaA�anie w takiej lub innej formie a�� i my, przy pomocy wyobraA?ni moA?emy to zmieniA� na coA�, co pomoA?e nam lepiej i sprawiedliwiej A?yA� i zarzA�dzaA�.

Podczas amerykaA�skiej ceremonii National Book Awards w 2014 roku Ursula Le Guin mA?wiA�a o tym, A?e w naszych czasach byA� moA?e bardziej niA? kiedykolwiek potrzebni sA� pisarze, ktA?rzy potrafiA� wyobraziA� sobie inny A�wiat, ktA?rzy potrafiA� myA�leA� poza kategoriami sprzedaA?y, dochodu, zysku i strategii rynkowych. a�zA�yjemy w kapitalizmie a�� powiedziaA�a a�� a jego wA�adza wydaje siA� przemoA?na a�� ale takA�A? wydawaA�a siA� kiedyA� wA�adza krA?lewska. KaA?da ludzka wA�adza moA?e spotkaA� siA� z oporem i zmieniona przez ludzi. OpA?r i zmiana czA�sto rodzA� siA� w sztucea�?.

Dlatego tak waA?ne sA� nie tylko szczegA?A�owe krytyki, konkretne pozycje, solidne kontrpropozycje, ale takA?e ogA?lne, szerokie wizje, nowe utopie, pobudzajA�ce wyobraA?niA� i nadziejA�, A?e moA?e byA�, A?e bA�dzie a�� inaczej, lepiej, niA? jest. Musimy koniecznie uwolniA� poetA?w, muzykA?w, artystA?w, tancerzy z guA�agu dochodA?w, reguA�, praw autorskich i rankingA?w.

Zbyt wiele od nich zaleA?y, nie tylko w wyniosA�ych sferach piA�kna i sztuki, ale rA?wnieA? w naszej zwykA�ej, przyziemnej codziennej przyszA�oA�ci, by tA�amsiA� takie osoby. To nie jest dziaA�anie nadmiarowe, dotyczA�ce zbytku, liberalnej rozrywki, prA?A?nej uciechy. To akt prawdziwie rewolucyjny, autentycznie radykalny.

Musimy uwolniA� poetA?w rA?wnieA? w sobie: w socjologach, inA?ynierach, kierowcach, politykach i sprzA�taczach. Nikt nie bA�dzie walczyA� o lepszy A�wiat, jeA�li go wczeA�niej nie zobaczy. Na czele kaA?dej wiosny ludA?w idA� poeci, muzycy i artyA�ci. Zaraz za nimi biegnA� filozofowie, myA�liciele i naukowcy. Bez MojA?esza Morze Czerwone nie otworzy siA� a�� A�miemy twierdziA�, A?e nie dlatego, A?e wielkim prorokiem byA�, ale poniewaA? miaA� powoA�anie, by sA�uchaA� i widzieA� daleko, poprzez fale.

prof. Monika Kostera, dr hab. Jerzy Kociatkiewicz

Monika Kostera a�� jest profesorem zwyczajnym nauk zarzA�dzania w dziedzinie nauk ekonomicznych i humanistycznych na Wydziale ZarzA�dzania i Komunikacji SpoA�ecznej Uniwersytetu JagielloA�skiego i profesorem na Uniwersytecie w Durham w Wielkiej Brytanii oraz na Uniwersytecie Linneusza w Szwecji. Autorka i redaktorka naukowa ponad 40 ksiA�A?ek w jA�zyku polskim i angielskim oraz artykuA�A?w w pismach naukowych. Jest czA�onkiniA� SpA?A�dzielni PoetA?w Erbacce w Liverpoolu.

Jerzy Kociatkiewicz a�� doktor habilitowany nauk zarzA�dzania, profesor Uniwersytetu SWPS, wykA�adowca na Uniwersytecie w Sheffield. Prowadzi badania nad sposobami doA�wiadczania organizacyjnej codziennoA�ci przez jej uczestnikA?w i przedstawieniami organizacji w popkulturze. Autor licznych artykuA�A?w w anglojA�zycznych i polskich czasopismach naukowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>