Populizm po sąsiedzku
Rolę reprezentantów „wyklętego ludu ziemi” coraz częściej zamiast lewicy pełnią populiści.
Rolę reprezentantów „wyklętego ludu ziemi” coraz częściej zamiast lewicy pełnią populiści.
Wiara w postęp może okazać się regresem, a nie wszystko, co nowe, jest lepsze niż stare.
Do Polski „przyjdą” kopalnie hr. Larisza, hr. Gutmana i innych baronów węglowych. „Przyjdą” z kopalniami nasi towarzysze, lud śląski.
Jesteśmy w recesji. Recesji wszystkiego.
Trzeba tej sytuacji zaradzić, a nie pomstować z wyżyn elitarnego dyskursu na „szurię”, bo to tylko pogłębia problem.
Staje się wyrazem buntu przeciwko cyfrowym gigantom i ich wrodzonej potrzebie maksymalizacji zysków i cięcia kosztów.
Elity są wściekłe, gdyż ich zdanie nikogo nie obchodzi i skończyła się ich estetyczna dyktatura.
Ostateczne otrzeźwienie przyszło dopiero w roku 2021, kiedy wojna stała się już nieuchronna.
Stanęli po stronie kapitalizmu, porzucając ideały socjalistyczne i lewicowe. Wybrali tych, którymi kiedyś pogardzali, aby dziś pogardzać kimś innym – klasą robotniczą.
Zdeptano wolę górników i hutników polskich, którzy z bronią w ręku, śmiało patrząc w oczy śmierci, na ochotnika szli odpierać najazd czeski na swoją ziemię ojczystą.
Rzadko w obecnym dyskursie lewicowym pojawia się myśl, że religia może być nośnikiem uniwersalizmu, podobnie jak naród czy rodzina.
Z programu Kolej Plus wykreślono Turek oraz Jastrzębie-Zdrój, największe miasto pozbawione kolei.
Mija jedna trzecia kadencji rządów partii, które do wyborów szły z obietnicami wprowadzenia ogólnopolskiego taniego biletu sieciowego na transport publiczny.
Człowiek u swojego kresu staje goły, zwykły, bezwzględnie równy w swojej marności wobec innych chorych i starych.