Nie ma rozwoju bez państwa
Brak silnego państwa oraz szeroko dostępnego zabezpieczenia społecznego nie prowadzi wcale do uwolnienia aktywności gospodarczej, a wręcz przeciwnie – do jej zahamowania. Obywatel, który ma świadomość, że może liczyć tylko na siebie, staje się dużo bardziej zachowawczy w decyzjach dotyczących własnej przyszłości. Trzeba być nie lada ryzykantem, żeby w sytuacji zerowego zabezpieczenia społecznego zechcieć np. rozwijać kompetencje w dopiero raczkującej dziedzinie, której długofalowy rozwój jest mocno niepewny. Lepiej zostać kolejnym prawnikiem lub pedagogiem. Przykładowo w 2003 roku w Korei Południowej, gdy po kryzysie z 1997 r. bardzo zliberalizowano rynek pracy, aż 80% uczniów najlepiej rokujących w dziedzinie nauk ścisłych zamierzało studiować medycynę. Po prostu zawód lekarza (wcale nie najlepiej wtedy płatny) gwarantował najbardziej stabilne zatrudnienie. Odpowiedź na pytanie o szanse i perspektywy rozwojowe rynku pracy składającego się z niemal samych lekarzy, jest chyba dość oczywista.
Patronite
