Nowy Ład czy stary bezład?
Zniesienie praw przysługujących pracownikom od stulecia może przyprawić o ból głowy i atak pesymizmu. Pamiętajmy jednak, że żyjemy w czasach wielkiego kryzysowego przyspieszenia, gdy zmiany, które normalnie potrzebują dekady lub więcej, dokonują się w ciągu kilku lat. Wraz z kryzysem napiera fala znosząca jedno po drugim dopiero co okrzepłe neoliberalne tabu. Dzieje się tak również w naszym kraju, gdzie jeszcze niedawno wołanie o zmianę nierozsądnej ustawy o finansach publicznych było głosem na pustyni, podobnie jak apele o utworzenie państwowej korporacji inwestycyjnej. Kilka tygodni temu pierwsze szczeliny pojawiły się w kolejnym fundamencie ortodoksji, gdy prezes NBP zapowiedział możliwość ewentualnego skupu państwowych obligacji. Chyba największą zdobyczą kryzysu może stać się przekonanie o tym, że państwo nie musi być ani minimalne, ani omnipotentne, lecz może być bardzo użyteczne we wspieraniu rozwoju.
Patronite
