Kontusz i kierezyja
Przecież tak ma być: wszystkich szkolić na studentów profesora Hartmana, ale odsiać tylko wybitnych, resztę pogonić, żeby wrażliwiec nie musiał się traumatyzować ich oglądaniem. To, że absolwenci polskich szkół nie umieją niczego, że jakoś po drodze wyparowuje większość tej gigantycznej ilości wiedzy, którą w ciągu dwunastu lat obowiązkowej edukacji próbuje im się wciskać, jest dla dumnych nosicieli zegarków z dewizką i straumatyzowanych wrażliwców powodem do refleksji, że świat schodzi na psy, że jest coraz gorzej, że biednym członkom elit źle jest po prostu, kiedy muszą obcować z tępą masą. Ale dlaczego nie spotykamy się z taką refleksją, że jeśli przytłaczająca większość absolwentów naszego systemu edukacji niczego nie umie, to znaczy, że coś złego dzieje się nie z tymi absolwentami, ale z systemem?
Patronite
