Prof. Monika Kostera: A mury (wyobcowania) runą…
Budujemy na obrzeżach, bo tam jest przestrzeń do takich działań. Centrum od dawna się zamknęło, bywało chwilami naprawdę szczelne na treści odmienne od wąsko określonego przekazu.
Budujemy na obrzeżach, bo tam jest przestrzeń do takich działań. Centrum od dawna się zamknęło, bywało chwilami naprawdę szczelne na treści odmienne od wąsko określonego przekazu.
Sprawę trzeba postawić jasno – pokaźną część sektora marketingowego należy zaorać, zalać wapnem i zadbać o to, żeby nigdy nie odrodził się w równie pasożytniczej formie, jaką przyjmuje dzisiaj.
Polski system podatkowy jest korzystny tylko dla zamożnych. I bardziej przypomina realia krajów zacofanych niż państw Zachodu.
Jest to autorasizm niejako podwójny. Nie dość, że Tomasz Lis uważa Polskę za gorszą od mitycznego Zachodu, to jeszcze odczuwa potrzebę, aby tę diagnozę potwierdził ktoś z Zachodu właśnie.
Dialog jest przede wszystkim słuchaniem najsłabszego ogniwa systemu. Tego, które jest w innej niż ja sytuacji, ma inną zawodową pozycję, i tego, które czuje więcej lęku przed zmianami.
Narcyzm dosłownie skapuje w dół hierarchii, od naczelnego szefa, poprzez kierownictwo średniego szczebla, na sam dół i jeszcze niżej, do prekariusza, który nigdy nie będzie miał tego wypasionego BMW ani nie będzie latał pierwszą klasą, a jednak utożsamia się z takim stylem życia i z takimi wartościami, zamiast iść z towarzyszami na barykady i żądać godnej płacy za godną pracę.
W gospodarce rynkowej, która według teorii powinna być oparta o przejrzystą konkurencję, oczekujemy, że towar będzie dobrze opisany i opatrzony ceną, żebyśmy przypadkiem nie kupili kota w worku. Jakimś dziwnym trafem reguły te w ogóle nie dotyczą jednak pracy.
Perfekcjonizm prowadzi do wzajemnej pogardy, lęku przed drugim człowiekiem, a w najlepszym razie do braku wiary w siebie. Uniemożliwia stworzenie solidarnych więzów i wspólne działanie, konieczne do zaatakowania neoliberalnego kapitalizmu, czyli zjawiska stwarzającego ten perfekcjonizm.
Brazylijskiej socjaldemokracji udało się wydobyć z nędzy miliony ludzi, rozrosła się liczebnie klasa średnia. Ale „byt kształtuje świadomość”: nowobogaccy mają inne aspiracje, nie interesują ich programy socjalne adresowane do biedoty.
W sprawiedliwym społeczeństwie nie ma obowiązku szkolenia się w gierkach towarzyskich, układzikach, szeptania na uszko wpływowych osób miłych słówek czy skutecznych „small talkach”.
Gdy zbliżały się wybory samorządowe, politycy Prawa i Sprawiedliwości przekonali się, że kwestia transportu publicznego jest dla społeczności lokalnych istotniejsza niż dotychczas się wydawało.
Bolsonaro oferuje ubogim proste rozwiązania – złodziejskie elity polityczne wsadzić do więzienia, domniemanych przestępców zabijać na miejscu, a wszystko się jakoś potoczy dalej.
Instaluje się kolce, demontuje ławki w parkach, pokrywa przejścia betonowymi nierównościami. To tak zwana wroga architektura, nieodłączny element pejzażu neoliberalnego miasta.
Zasięg biedy w USA porównywalny jest z krajami Ameryki Południowej, a nie z zamożnymi krajami Europy Zachodniej.