Archiwum kategorii: Opinie

Nieznośny powab Specjalnych Stref Ekonomicznych

Specjalne Strefy Ekonomiczne (SSE) to jeden z bardziej kontrowersyjnych tematów polskiej debaty ekonomicznej. O ich likwidacji mówiło się od lat, a przeróżni komentatorzy wskazywali ich słabości i wady. Co ciekawe, wśród przeciwników SSE znajdowali się zarówno komentatorzy i eksperci wolnorynkowi, jak i prospołeczni i progresywni. Ci pierwsi zwracali uwagę, że istnienie SSE zaburza wolną konkurencję – czyli w ich wyniku boisko przestawało być równe. Ci drudzy zwracali uwagę przede wszystkim na fakt drenowania finansów publicznych.Mimo to kolejne rządy decydowały się na przedłużanie okresu działania stref – ostatnio aż do roku 2026. Chyba mało kto spodziewał się, że zamiast zakończenia ich działania, będziemy mieli coś wręcz odwrotnego – czyli rozciągnięcie zasad SSE na terytorium całego kraju. Tymczasem właśnie na takie działanie zdecydowała się obecna koalicja rządząca. Czytaj więcej

inf cb
Dave Infane

Mikrobrowary i makrowyzysk

W 2017 r. pracownicy 6300 browarów rzemieślniczych w USA przyczynili się do ustalenia rekordu sprzedaży na poziomie 26 miliardów dolarów za sprzedaż roczną – to dane Beer Institute i Brewers Association. Jednak jednocześnie pomiędzy 2006 a 2016 rokiem tygodniowe wypłaty piwowarów… zmalały o jedną czwartą (według Bureau of Labor Statistics). Bart Watson, główny ekonomista Brewers Accociation (Stowarzyszenia Piwowarów), które reprezentuje browary rzemieślnicze, mówi, że rozkwit browarów kraftowych spowodował, iż „typowa praca w amerykańskim piwowarstwie nie jest już pracą w wielkim browarze, lecz w małym zakładzie”. Piwowarzy pracujący w przedsiębiorstwie należącym do firmy Anheuser-Busch InBev, czyli do największego browaru w kraju, „zarabiają lepiej niż ludzie, którzy warzą piwo w twoim lokalnym browarze restauracyjnym” – powiedział mi. Większość pracowników dużych browarów jest uzwiązkowiona: International Brotherhood of Teamsters reprezentuje około 5000 piwowarów w różnych fabrykach na terenie całych Stanów Zjednoczonych, łącznie z prawie wszystkimi, które posiada Anheuser-Busch InBev. Ci robotnicy nie doświadczyli spadku wynagrodzeń, o którym wspomina raport BLS – twierdzi rzecznik prasowy związku Teamsters. Czytaj więcej

Odejście Kaczyńskiego niczego nie zmieni

W wielu miejscach świata można dostrzec, że politycy centrowi, utożsamiani z establishmentem – przegrywają. Tak było nie tylko w Polsce czy na Węgrzech, ale też w USA, a nawet we Francji. W tym sensie, że dotychczasowe francuskie partie centrolewicowe i centroprawicowe dostały łomot w wyborach. We wszystkich tych krajach partie i politycy utożsamiani z prawicą odnieśli niespodziewanie duży sukces, choć nie wszędzie skończył się on wygraną w wyborach (przykładem Francja). Niekończące się analizy psychiki Kaczyńskiego zbyt często wygrywają z próbami spojrzenia na polską politykę z perspektywy ogólnoświatowych procesów. Właśnie stąd bierze się przekonanie, że gdyby tylko prezes PiS-u odszedł z polityki, wszystko wróciłoby do normy. To złudzenie, opierające się zresztą na micie genialnego Kaczyńskiego, a pomijające systemowe powody, które prędzej czy później musiały doprowadzić do zwycięstwa prawicy. Tak, oczywiście, bez przywódcy PiS-u polityka prawicowa wyglądałaby trochę inaczej. Nie zmieniłoby to jednak tego, że jakaś radykalna prawica, testująca wytrzymałość praw demokratycznych i folgująca standardowemu zestawowi prawicowych obsesji, zajmowałaby mocną pozycję na polskiej scenie politycznej. Niestety wszystkie te subtelności umykają gdzieś między kolejną diagnozą stanu Kaczyńskiego, poszukiwaniem nowego lidera opozycji i gorączkowym dodawaniem procentów poparcia partii opozycyjnych.
Czytaj więcej

Neoliberalny samorząd

Samorząd ma w Polsce zaskakująco dobrą prasę. Często w debacie publicznej podkreśla się wręcz, że akurat samorząd terytorialny należy do tych nielicznych obszarów, które udało nam się dobrze zorganizować. Jeśli poddajemy krytyce sytuację w Polsce, to zwykle obrywa się państwu i parlamentowi. Również krytyka z perspektywy prospołecznej czy lewicowej dotyczy głównie polityków centralnych i to ich najczęściej obarcza winą za wszelkie ekscesy nadwiślańskiej odmiany kapitalizmu. Niestety ten powszechny obraz polskiego samorządu jest nieprawdziwy, a niezła renoma, jaką cieszą się wspólnoty lokalne w naszym kraju – niezasłużona. Samorząd w Polsce to jeden z głównych podmiotów wprowadzających nad Wisłą liberalny model kapitalizmu, a poziom wypełniania przez niego ustawowych zadań jest wyjątkowo niski. Mówiąc w skrócie, polski samorząd jest neoliberalny i nieskuteczny. Samorząd ma bardzo ważne zadanie w prospołecznym modelu gospodarczym – wiele usług publicznych najlepiej organizować na szczeblu lokalnym lub regionalnym. Jednak samorząd i elity lokalne są w równym stopniu narażeni na działanie doktryny neoliberalnej i jej przeróżnych lobbystów, co państwo i jego decydenci. Zwodnicze i zwyczajnie nieprawdziwe są teorie, według których to wspólnoty lokalne wyrwą nas z neoliberalnego modelu kapitalizmu, ponieważ nie da się już wrócić do czasów „dużego państwa”. Nie ma żadnego dowodu na to, że samorząd będzie mniej zaczadzony neoliberalizmem, niż państwo. Obserwując sytuację w Polsce można dojść do wniosku, że jest wręcz przeciwnie.
Czytaj więcej

Muniowski
Łukasz Muniowski

Ideologia na lodzie

Niestety, dość szybko okazuje się, że łamanie praw pracowniczych będzie niezbędne, jeśli miasto ma przetrwać. Wydłużone, dobowe zmiany są nieuniknione, bo w przeciwnym razie nie tylko miasto nie będzie odpowiednio nagrzane, ale również nie dokona się postęp, który w dłuższej perspektywie ułatwi życie mieszkańcom. Nie wszyscy będą mieli wystarczająco cierpliwości, aby go doczekać. A jeśli Niezadowolenie – jeden z dwóch, obok Nadziei, wskaźników informujących gracza o ogólnych nastrojach panujących w społeczeństwie – osiągnie poziom maksymalny i utrzyma się, rozgrywka się skończy, a postać kontrolowana przez gracza zostanie wygnana na mróz. Ponieważ celem głównej kampanii gry jest przetrwanie aż sześćdziesięciu dni, taki scenariusz wydaje się integralnym elementem pierwszej rozgrywki, zwłaszcza bez wcześniejszego przygotowania. Przy kolejnych gracz jest już bardziej świadomy następstw swoich wyborów, ale nie znaczy to wcale, że są one łatwiejsze. Przetrwanie w grze Frostpunk to operacja na żywym organizmie. Każdy człowiek wysyłany do pracy na dodatkową zmianę, lądujący w szpitalu czy osierocający dzieci, ma imię i nazwisko, twarz oraz własne zdanie, którym czasem dzieli się z nami na pasku na dole. W pewnym momencie dziecko zamarznie na grobie matki, a robotnik odmrozi sobie nogi podczas pracy w nieludzkich warunkach. Wartości, obojętnie, socjalistyczne czy liberalne, schodzą na drugi plan, gdy mieszkańcy przymierają głodem. Czytaj więcej

Socjal albo barbarzyństwo

Niewypowiedzianym zagrożeniem pozostaje to, że, szczególnie dla biznesowej części establishmentu, stopniowe i niechętne przyłączenie się do szowinistyczno-populistycznej fali może okazać się ostatecznym rozwiązaniem problemu tracenia legitymizacji przez obecny porządek społeczno-gospodarczy. Zasadnicza część sposobu funkcjonowania stosunków społecznych w hybrydowych nieliberalnych demokracjach nie ulegnie zmianie. Część specjalistów i menedżerów z obszarów polegających na mechanizmach merytokratycznych odczuje negatywne konsekwencje, lecz dla wielkiego biznesu możliwości działania pod ideologiczną ochroną pozostaną szerokie. Nie zmieni się konstrukcja porządku społecznego: skrzywiony rozkład równości szans, reglamentowana dystrybucja szacunku, rosnąca koncentracja majątku. Zmieni się „tylko” otoczenie: więcej akceptacji dla nienawiści, więcej konformizmu, zuchwałości i podłości. W zamian stabilność społeczno-polityczna i utrzymanie hegemonii w sferze własności i gospodarki. Przykłady antyfaszystowskich polityk społecznych przedwojennych Stanów Zjednoczonych i Francji pokazują, że z zaklętego kręgu można wyjść, ale nie bez gwałtownego zerwania z dotychczasowymi założeniami co do tego, co jest dopuszczalne i możliwe. Społeczeństwo coraz bardziej klasowo podzielone w reżimie ksenofobicznego populizmu albo społeczeństwo dóbr publicznych i szeroko rozpowszechnionego dobrobytu. Jedno – albo drugie. Po tym wyborze poznajemy priorytety deklaratywnych humanistów.
Czytaj więcej

Nieodparta erotyka kości

Na takim uniwersytecie zostałam. Takimi widziałam moich przyszłych kolegów i koleżanki – pełnych wewnętrznego światła. Jeszcze do 1990 roku trwał ten festiwal, potem zaczął się osłabiać i rozmywać. Akademicy nie byli w stanie utrzymać się ze swoich pensji, więc jeździliśmy po całej Polsce z chałturami. Potem nagle okazało się, że można zarabiać prawdziwe pieniądze nie ruszając się z Warszawy, pod warunkiem, że przestanie się zadawać tyle pytań. Nadal czytano, choć coraz mniej, nadal, długo jeszcze, nie wypadało się przyznać, że się nie czyta. Ale było coraz mniej czasu, coraz mniej przestrzeni na rozmowy, sprzeciw i wspólne budowanie wiedzy. Potem duch zgasł, ale pozostało po nim to mrowienie w kościach. Dlatego nie wierzę, bo nie umiem, że tak musi być, że każdy kowalem swojego, że rankingi, parametryzacja, każdy sobie rzepkę. Nadzieja to przekonanie, że niezależnie od tego, co się wokół dzieje, od tego, jak bardzo zdaje się to być nieuniknione, wcale tak być nie musi i kiedyś nadejdą inne czasy. Nadzieja to niezgoda na to, co nieludzkie, odmowa akceptacji i normalizacji dominującego porządku, a w szczególności jego roszczeń do prawomocnego definiowania przyszłości. Czeski dramatopisarz i legenda obywatelskiego oporu, Vaclav Havel, mówi, że nadzieja nie powinna być mylona z radością, iż sprawy układają się po naszej myśli lub inwestowaniem w inicjatywy „skazane na sukces”. Nadzieja to determinacja i praca nad czymś, co uważa się za dobre. Możliwe, że „nowe”, w które wierzę, przyjdzie za 10, 50, za 100 lat nawet. Tego nie wiem. Możliwe, że będę dalej zmuszona patrzeć, jak instytucje i wartości, które cenię i kocham, kruszą się i rozsypują w pył. Jednak mam głębokie przekonanie, że to, co widzę, nie jest całą prawdą, ba, że to w ogóle nie jest prawda. Czytaj więcej